Przerażenie, katastrofa, skandal. Te słowa oddają i właściwie określają sytuację na oddziale dializ w szpitalu w Kutnie, gdzie przez pół roku dializowani pacjenci nie otrzymywali erytropoetyny (EPO). Aby ratować ich życie i chronić przed anemią, wykonywano im transfuzję krwi. Ale to doraźna metoda, która wiązała się z poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Sprawą zajęła się prokuratura w Kutnie, do której doniesienie o popełnieniu przestępstwa złożyli pacjenci i ordynator oddziału dializ w Kutnie.Na taki finał i zainteresowanie się losem trzydziestu jeden pacjentów ordynator oddziału i sami pacjenci czekali kilka miesięcy. – Wspólnie z prof. Witoldem Chrzanowskim, do niedawna wojewódzkim konsultantem do spraw nefrologii, od sześciu miesięcy prowadziliśmy batalię o życie tych pacjentów. Ani do władz powiatu, ani dyrekcji szpitala nie docierały argumenty mówiące, że oddział powoli staje się miejscem, w którym osoby dializowane są skazane na śmierć, a nie na możliwość leczenia. Nie było żadnego odzewu, gdy mówiłem, że erytropoetyna jest lekiem ratującym życie pacjentów Kolejne rozmowy i pisma pozostawały bez odpowiedzi – powiedział dr Marek Kaniewski, ordynator oddziału nefrologii w szpitalu w Kutnie.
Urzędnicy twierdzili, że EPO tylko poprawia komfort osób dializowanych i nie jest niezbędna. Jeśli pojawi się zagrożenie życia, wtedy będą podejmowane decyzje o przekazaniu chorych do innego szpitala. Na razie nie ma takiej potrzeby. Z powodzeniem można stosować transfuzję. Dr Kaniewski z oburzeniem dodaje, że owszem w sytuacji, gdy nie było innego wyjścia, musiał decydować się na taki sposób ratowania życia swoich pacjentów. – Ale są to średniowieczne metody leczenia, które w obliczu obecnych osiągnięć medycyny nie powinny mieć racji bytu.
Transfuzje musiał wykonywać, aby chorzy, przyjeżdżający na dializy kilka razy w tygodniu (czas trwania około czterech godzin), nie mieli anemii. Chore nerki nie wytwarzają bowiem hormonu odpowiedzialnego za produkcję erytrocytów. Jeżeli nie podaje się chorym EPO dochodzi do gwałtownego obniżenia liczby krwinek czerwonych i w efekcie do anemii. Aby tego uniknąć zdecydowano się na transfuzje, bo EPO w Kutnie nie było. Ale to była doraźna metoda nie pozostająca bez wpływu na zdrowie pacjentów. Zabieg przetaczania krwi niesie ze sobą bardzo poważny skutek uboczny. Mianowicie może wykluczyć w przyszłości możliwość przeszczepu nerki.
Wreszcie sprawa trafiła do ministerstwa zdrowia. Ale jak dodaje dr Kaniewski, również nie od razu się nią zajęto. Ordynator wysłał pisma informujące o dramatycznej sytuacji oddziału 21 września. I też bez odzewu. Dopiero, gdy ponownie zaalarmował urzędników, sprawa nabrała biegu.
Fundusz zapłacił
Kontrolę przeprowadził także Narodowy Fundusz Zdrowia. Jej wyniki były zastanawiające. Bowiem okazało się, że szpital powiatowy w Kutnie otrzymywał pieniądze na zakup erytropoetyny odpowiedzialnej za produkcję czerwonych krwinek. Mimo tego przez sześć miesięcy wykonał ponad dwa tysiące dializ bez EPO. W kutnowskim starostwie powiatowym tłumaczą, że preparat był zbyt drogi. Dyrektor szpitala w udzielanych wyjaśnieniach mówił, że środki te pobierał komornik na poczet zadłużenia szpitala. Dlaczego zatem podawanie leku było uwzględniane w dokumentacji?
Obecnie sprawę bada prokuratura w Kutnie, która wszczęła śledztwo w sprawie narażenia pacjentów oddziału dializ szpitala w Kutnie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osoby, na których ciąży obowiązek opieki. Grozi za to kara do pięciu lat więzienia. Badana będzie również sprawa rozliczeń z Narodowym Funduszem Zdrowia. Trzydziestu jeden pacjentów, w wieku od 23 do 90 lat, od środy dowożonych jest na dializy do szpitala w Pabianicach.
O wyjaśnienie znaczenia i zastosowania EPO poprosiliśmy dr nauk medycznych Marka Świtalskiego, prezesa Warszawsko – Łódzkiego oddziału Polskiego Towarzystwa Nefrologicznego, autora wykładów związanych z zastosowaniem EPO w medycynie, ordynatora oddziału nefrologii w Szpitalu Wojewódzkim na Winiarach.
– Erytropoetyna (EPO) jest hormonem niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Ogromna jej większość jest produkowana przez nerki. Niedobór EPO w konsekwencji wywołuje głęboką niedokrwistość co objawia się niedoborem hemoglobiny i obniżeniem liczby erytrocytów. Niedokrwistość objawiająca się jako znaczące obniżenie hemoglobiny i zmniejszenie dramatyczne liczby erytrocytów oznacza niedotlenienie wszystkich organów. To wywołuje zmiany wsteczne w tych narządach i upośledzenie ich funkcji. Dlatego tak ważne jest podawanie EPO uzyskanej w drodze biogenetycznej. Ma ona zastosowanie w wielu dyscyplinach medycyny. EPO stosuje się między innymi w onkologii, hematologii, przed i po zabiegach chirurgicznych związanych z dużą utratą krwi, chorobach szpiku kostnego, neurologii oraz w chorobach nerek. EPO została określona jako jedna z największych zdobyczy farmakologicznych. Trudno jest przecenić jej znaczenie dla współczesnej medycyny.
Teresa Radwańska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze