Pan Jan M. z Płocka jeszcze w ubiegłym roku zdecydował, że rezygnuje z telefonu w Telekomunikacji Polskiej SA i przenosi się do Petrotelu. – Miałem już dość oglądania pięknych reklam w telewizji i zderzania ich z rzeczywistością – tłumaczy – Obiecywali mi tanie połączenia, ale kiedy chciałem z jakiejś propozycji skorzystać, to okazywało się, że ona nie jest dla mnie.W tej sytuacji, po sprawdzeniu innych ofert na rynku, pan Jan zdecydował się na Petrotel. Załatwił wszystkie formalności, rozwiązał umowę z TP SA, chodził tam wiele razy, aby przekonać się, czy wszystko jest w porządku. Jest emerytem ma czas, więc się nie denerwował. Kiedy przed świętami Bożego Narodzenia w ubiegłym roku już miał rozwiązaną umowę, jak sam dziś mówi, odetchnął z ulgą.
Ale szybko okazało się, że nie na długo. Choć miał zapewnienie, że wszelkie należności zostały uregulowane, a telefon jest odłączony, to i tak, z miesięczną regularnością, otrzymywał kolejne rachunki. Fakt, że nie były to duże sumy, takie jakie mu kiedyś przychodziło płacić, ale i tak chodziło o jakieś pieniądze.
Pan Jan jest człowiekiem, który nie mógłby zasnąć, gdyby nie miał uregulowanych wszystkich spraw, dlatego każdego miesiąca spacerował do Biura Obsługi Klienta, gdzie dowiadywał się, że jest wszystko w porządku, jego konto jest całkowicie zamknięte, nie ma na nim żadnych zaległości, słowem wszystko jest w porządku.
Oczywiście obiecywano mu, że to już ostatni taki rachunek, który mu przysłano do domu, po czym w następnym miesiącu... dostawał następny. W lipcu, pół roku po rozwiązaniu umowy, otrzymał kolejny. Tym razem okazało się, że ma trzy złote i to chyba do odebrania od TP SA. – Przynajmniej na rachunku jest napisane, że kwota -3,38 zł jest do rozliczenia w kolejnym cyklu rozrachunkowym – mówi. Pan Jan domyśla się, że minus przed kwotą oznacza, że to jemu te pieniądze winna jest TP SA. – Ale w takiej sytuacji powinni napisać, że mam gdzieś te pieniądze odebrać, albo podać nr rachunku bankowego, to mi je prześlą. Zresztą, ja już nie chcę tych pieniędzy. TP SA chyba więcej wydała na wysyłanie mi co miesiąc kolejnych rachunków.
Pan Jan, jak sam o sobie mówi, jest człowiekiem starej daty i nie wyobraża sobie, że mógłby mieć jakąś niezałatwioną sprawę. Ale w tym przypadku jego cierpliwość się kończy. – Ja byłem tyle razy w Telekomunikacji i tyle razy wyjaśniałem tę sprawę, że już więcej nie będę – mówi. – Może jak ktoś z firmy przeczyta w gazecie, to dadzą mi spokój i przestaną wysyłać mi rachunki. No, chyba że jest to sposób na zmniejszenie bezrobocia. Ktoś przecież musi je wydrukować, ktoś inny zapakować, a jeszcze inny rozesłać do klientów.
Pan Jan czasami żałuje, że zmienił operatora. Co prawda z nowym współpracuje mu się znakomicie, ale trochę ma dosyć tych rachunków. Tak szczerze mówiąc to obawia się, by za kilka miesięcy nie dostał sporej kwoty do dopłaty. Bo jeśli przez pół roku TP SA nie może dojść do ładu z jego zamkniętym kontem, skoro co miesiąc okazuje się, że albo ma coś dopłacić albo oni powinni oddać jemu, to otwierając kolejną kopertę zastanawia się, czy przypadkiem tym razem nie wyliczono mu sporej dopłaty.
Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze