Mamy w końcu nowy rok. Wszyscy zmieniamy kalendarze na nowe. A są takie, które nie tylko przypomną najważniejsze daty, ale też pomagają. Chodzi o kalendarz „Matki” wydany, by wesprzeć 6 płocczanek samotnie wychowujących niepełnosprawne dzieci.
– Poznałam wszystkie bohaterki już dawno temu. Obserwowałam, jak radzą sobie z codziennymi problemami. Te kobiety zostają same, bez wsparcia, z dziećmi, które potrzebują pomocy przez całą dobę. Chciałam, żeby poznali je również płocczanie i aby też spróbowali im pomóc – mówi Beata Olszewska, szefowa Płockiego Wolontariatu i pomysłodawczyni projektu. Zrealizowała go wspólnie ze Stowarzyszeniem Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym i Ich Rodzinom „Silni Razem”. Projekt wsparli też: Zakład Utylizacji Odpadów Komunalnych w Kobiernikach, Inwestycje Miejskie Sp. z o. o. oraz Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej, Wodociągi Płockie.
Tak powstał kalendarz. Najpierw wybrana szóstka wzięła udział w wyjątkowej sesji fotograficznej. Czarno-białe akty z artystycznym klimatem to dzieło znanego fotografika Piotra Hejke. Na jednym widzimy stojącą tyłem rozebraną do pasa blondynkę. Aż połowę jej pleców zajmuje tatuaż. To wyjątkowa ozdoba, twarz jej dziecka namalowana specjalnym tuszem. Obraz ma silną wymowę, zwłaszcza gdy wiemy, że płocczanka samotnie wychowuje niepełnosprawne dziecko. To pierwsza z bohaterek projektu „Matki” – Małgosia Janaszek. Jej synek cierpi na agenezję ciała modzelowatego. To wada wrodzona. W kalendarzu jest też Hanna Gromunt z Borowiczek. Opiekuje się Ernestem z porażeniem mózgowym. Syn ma już 34 lata. Gdyby pani Hania wygrała w totolotka, to wynajęłaby rehabilitanta, żeby codziennie przychodził i masował Ernesta. Kobieta sama już nie daje rady. Katarzyna Głogowska, żeby przetrwać złe chwile w życiu, sadzi kwiaty w doniczkach na parapecie i w skrzynkach za oknem. Mieszka z 16-letnią córką i 8-letnim synem. Dzieci chorują na padaczkę. Samotna, niepełnosprawna kobieta łapie się każdej pracy, by utrzymać rodzinę. Ewa Szelągowska to mama 18-letniej Sandry. Córka od ponad 4 lat jest w śpiączce. Matka dzień i w nocy czuwa nad dziewczyną. Monika Ferszt została nagle wdową, jej mąż zginął w wypadku w pracy. Została sama z dwójką dzieci. Łukasz urodził się z rozszczepem kręgosłupa. To, że chłopak nie chodzi, to właściwie najmniejszy problem. Z roku na rok słabną jego nerki. Elżbieta sama wychowuje córeczkę cierpiącą na rybią łuskę. To rzadka choroba genetyczna. Skutecznego lekarstwa na nią jeszcze nikt nie wynalazł.
Do każdej fotografii dołączone są jeszcze historie. Codzienność, problemy, radości i smutki matek poznajemy dzięki reportażom Blanki Stanuszkiewicz-Cegłowskiej, dziennikarki Tygodnika Płockiego. Promocja wydawnictwa miała miejsce w październiku. Towarzyszył jej koncert charytatywny Doroty Miśkiewicz.
Do tej pory udało się już sporo sprzedać z 500 wydanych kalendarzy. Jednak trochę jeszcze zostało. Warto pamiętać, że dochód z ich sprzedaży trafi do matek, biorących udział w projekcie. Czy znajdą się w Płocku osoby, które im pomogą? Kalendarze kosztują tylko 30 zł. Dostępne są w Płockim Wolontariacie przy ul. Tumskiej 9. BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze