Z Emilią, żoną piłkarza ręcznego Orlen Wisły Płock Adama Wiśniewskiego, rozmawia Jola Marciniak
Kiedy byłaś małą dziewczynką, na pewno wyobrażałaś sobie, jaki będzie twój mąż. Jaki był w twoich marzeniach? – Od zawsze dobrze wiedziałam, jaki ma być mój mąż. Kiedy poznałam Adama bliżej, wiedziałam, że właśnie on nim zostanie. Był moim wymarzonym mężczyzną: ambitnym, z pasją, przy tym ciepłym i bardzo rodzinnym.
Jak się poznaliście? Mój znajomy przed laty opowiadał, że zaczął się spotykać z dziewczyną tylko dlatego, że nie wiedziała, kim on jest, więc dla niego samego, a nie „jego sławy”. Teraz są małżeństwem z 30-letnim stażem, Czy to ty zabiegałaś o Adama, czy on o ciebie i czy wiedziałaś, kim on jest? – Tak naprawdę znaliśmy się od dziecka, ponieważ nasze babcie są sąsiadkami i przyjaźnią się od ponad 40 lat. Po latach spotkaliśmy się na urodzinach u naszego wspólnego kolegi Bartka Świerada. Jednak dopiero po roku zostaliśmy parą. Dla Adama był to trudny czas rehabilitacji i powrotu do sportu. Obydwoje wiedzieliśmy, czego chcemy, więc po 8 miesiącach byliśmy już małżeństwem.
Czy tak sobie wyobrażałaś swoje życie: on poza domem, a na twojej głowie wszystkie sprawy, problemy, prowadzenie firmy, wychowanie dzieci…
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze