Tak dużego długu w historii Płocka, przynajmniej tej najnowszej, jeszcze nie było. Jednak zadłużenie utrzymujące się obecnie na poziomie 32 % budżetu nie zagraża bezpieczeństwu miejskiej kasy. Także środki przeznaczane na spłatę zadłużenia są na bezpiecznym poziomie. Od roku 2002 do końca roku 2004 zadłużenie Płocka wzrosło z 64,5 mln złotych do 148 mln złotych. Składają się na to: obligacje, kredyty na zakup autobusów oraz na dokończenie budowy nowego mostu i budowę dróg dojazdowych.– Było wiele starań o pozyskanie środków zewnętrznych na najważniejsze dla miasta inwestycje. Początkowo nie mogliśmy ze względów formalnych pozyskać z budżetu państwa środków na budowę nowego mostu. Jednak w ostatnich miesiącach okazało się, że jest to możliwe. Gdybyśmy 50 mln złotych otrzymali rok wcześniej, nie byłoby problemów z finansowaniem budowy mostu – powiedział prezydent Płocka Mirosław Milewski. Na budowę nowego mostu w zeszłym roku wydano 98 mln złotych, z czego 74 mln pochodziły z kasy miasta.
Struktura zadłużenia Płocka wygląda w przybliżeniu następująco. 80 mln złotych to kredyty a 40 mln zł to obligacje, które miasto będzie musiało wykupić pomiędzy rokiem 2010 a 2019. Spłata połowy kredytów została rozłożona na dwanaście lat przy bardzo korzystnym oprocentowaniu. 500 tysięcy złotych kredytu (oprocentowanie 3,5% w skali roku) zaciągnięto na przygotowanie dokumentacji oraz przebudowę ulicy Tumskiej. Zaciągnięto również pożyczkę w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na zakup 6 autobusów dla Komunikacji Miejskiej. Oprocentowanie siedmiu pożyczek z WFOŚiGW zostało zmniejszone, a jedna pożyczka została umorzona.
Środki przeznaczone w budżecie miasta na obsługę zadłużenia utrzymują się na bezpiecznym poziomie 7%, podczas gdy dopuszczalny to 15%.
- Są dalsze możliwości pozyskiwania środków na inwestycje poprzez zaciąganie kredytów. Dopuszczalny poziom zadłużenia to 60% wysokości budżetu miasta, w Płocku wynosi on 32%. O dobrej kondycji finansowej miasta świadczy rating finansowy na poziomie A (-), przyznany w ubiegłym roku w sytuacji, gdy nie mieliśmy zapewnionego finansowania budowy nowego mostu oraz dróg dojazdowych. W tym roku ponownie poddamy się ocenie – dodał Mirosław Milewski.
Do poziomu zadłużenia nie ma zastrzeżeń opozycja w radzie miasta, pomimo, że dług wzrósł od chwili, kiedy SLD musiało oddać władzę w mieście.
- Miasto nie może się normalnie rozwijać bez zaciągania kredytów, tylko tak można pozyskać środki potrzebne na inwestycje – twierdzi radna SLD Grażyna Opatrzyk. – Teraz widać że twierdzenia obecnego prezydenta sprzed dwóch lat, że miasto stoi na granicy bankructwa były tylko grą wyborczą.
Jak przyznała skarbnik miasta Barbara Szurgocińska, zadłużenie Płocka w tej chwili jest tak duże jak nigdy wcześniej. Mimo to żadnych niebezpieczeństw nie ma. Co prawda na poziom zadłużenia mogą wpłynąć poręczenia pożyczek, jakich miasto udziela swoim spółkom lub jednostkom budżetowym. Jednak w przeszłości nigdy nie było sytuacji, by miasto musiało spłacać zobowiązania finansowe zaciągnięte przez te podmioty. Obecnie największe pożyczki poręczone przez miasto zaciągnięte mają: Miejskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego, Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej – Towarzystwo Budownictwa Społecznego, Płocka Energetyka Cieplna oraz Wodociągi Płockie. Kwota poręczeń wynosi ponad 38 milionów złotych.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze