Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock jechali do Silkeborg po zwycięstwo. Wreszcie w 4. kolejce rozgrywek mieli spotkać się nie z potentatem piłki ręcznej, ale z zespołem, z którym mogli powalczyć o punkty i VI miejsce w tabeli grupy A. Stało się jednak inaczej – po kiepskim meczu podopieczni trenera Piotra Przybeckiego przegrali na wyjeździe z Bjerringbro Silkeborg 24:33 (14:18) i nadal zajmują V miejsce z jednym punktem na koncie. Gospodarze w niedzielę zagrali swoje najlepsze, a płocczanie najsłabsze spotkanie w tej edycji.
W historii spotkań w europejskich pucharach Orlen Wisły z zespołami z Danii tylko raz, w 1996 roku, płocczanie wygrali z Vrold Skanderborg HK 25:20. W kolejnych 12 meczach nie było ani razu zwycięstwa. Zanotowano jedynie remisy – ostatni w wyjazdowym pojedynku, w sezonie 2014/2015 z KIF Kolding Kobenhavn 30:30. Niestety okazało się, że ten bilans nadal pozostanie bez zmian.
Spotkanie z zespołem, który istnieje dopiero od 2005 roku, a powstał po połączeniu Bjerringbro HF i Silkeborg Voel KFUM, było szansą dla płocczan na zdobycie pierwszego w tym sezonie kompletu punktów. Gospodarze wygrali już jeden mecz, wyjazdowy, z Kadetten Schafhausen 25:24, a pozostałe przegrali. Orlen Wisła zdobyła w trzech meczach jeden punkt, po remisie 28:28 z Telekom Veszprem.
Równy mecz był tylko do 11. min i remisu 4:4. Gospodarze szybciej niż Orlen Wisła złapali swój rytm gry i w 14. min na tablicy był wynik 8:5. Przez kolejne minuty duński zespół utrzymywał przewagę, powoli ją powiększając do różnicy 5 goli, 15:10 w 24. min. Płocczanie wyraźnie nie mogli się odnaleźć, zwłaszcza w obronie. Mało skutecznie grali bramkarze, a w efekcie po 30. min spotkania Orlen Wisła przegrywała 4 bramkami. Na osłodę dla fanów Wisły przyznać trzeba, że bardzo dobry pojedynek rozgrywał Gilberto Duarte, który na boisko wszedł w drugim kwadransie meczu, ale przynajmniej celnie rzucał.
Po przerwie utrzymywała się 4-bramkowa przewaga. Orlen Wisła nie dawała sobie rady w obronie, pozwalając gospodarzom na wypracowywanie dogodnych sytuacji. Lepiej niż przed przerwą prezentował się Rodrigo Corrales w bramce, ale jego koledzy nie potrafili wykorzystać wywalczonych piłek.
W 38. min Gilberto Duarte strzelił swojego piątego gola w meczu, ustalając wynik na 21:17. Później, przez kolejne 8 min jego koledzy nie zdołali strzelić ani jednej bramki. Udało się to dopiero Maciejowi Gębali w 46. min spotkania, po golu którego gospodarze prowadzili 23:18. Wyraźnie widać było, że płocczanie nie potrafią znaleźć sposobu na duńskich piłkarzy, a przede wszystkim rzucających Michaela Knudsena i Nikolaja Markusena. 10 min przed końcem spotkania Duńczycy prowadzili 27:19 i byli pewni zwycięstwa. Skutecznie grali w obronie, dobrze radził sobie w bramce Sebastian Frandsen, uniemożliwiając Orlen Wiśle zmniejszenie rozmiarów porażki, która w 58. min wzrosła do 10 goli (32:22).
Był to najsłabszy mecz w wykonaniu płockich piłkarzy w tej edycji Ligi Mistrzów. Orlen Wisła znacznie lepiej radziła sobie z wyżej notowanymi przeciwnikami niż z bezpośrednim rywalem, walczącym o VI miejsce w tabeli. W poniedziałek płoccy piłkarze wyjadą do Flensburga, gdzie w środę zagrają z wicemistrzem Niemiec mecz 5. kolejki.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze