W 10. kolejce grupy A Ligi Mistrzów Orlen Wisła uległa po niesamowitej walce do ostatniej minuty i świetnych paradach Rodrigo Corralesa SG Flensburg Handewitt 27:25 (13:11).
Orlen Wisła po spędzeniu jednej doby w Płocku od razu wybrała się do Niemiec, gdzie zainaugurowała 10. kolejkę grupy A Ligi Mistrzów. Na mecz z Flensurgiem trener Manolo Cadenas nie zabrał Adama Wiśniewskiego, Marco Oneto i Jose de Toledo, którzy leczą kontuzje. Najprawdopodobniej cała trójka zagra w ostatnim w tym roku spotkaniu, z PDD Zagrzeb, 5 grudnia.
Przez pierwsze trzy minuty spotkania obie drużyny trafiały w słupki i poprzeczki. Dopiero w 4 min. rozpoczął zdobywanie bramek Emil Dan Racotea. Niestety pięć minut później płocczanie przegrywali już 2:5, a trzy bramki dla gospodarzy zaliczył z kontry Lauge Schmit. Kiedy wydawało się, że Niemcy, którzy w tym sezonie we własnej hali nie odnieśli ani jednej porażki, będą chcieli szybko rozstrzygnąć pojedynek na swoją korzyść, trener Cadenas wziął czas i udzielił kilku cennych rad swoim podopiecznym.
Najlepiej przerwę wykorzystał Rodrigo Corrales, który zaczął bronić z niesamowitą skutecznością. Po kwadransie płocczanie doprowadzili do wyniku 7:6, a w 22 min. zanotowano remis 9:9. Niestety, podobnie jak w pierwszym meczu w Płocku, końcówka należała do zawodników Flensburga, którzy z nieprawdopodobną powtarzalnością wykorzystywali błędy płockiej ekipy. W 29 min. gospodarze prowadzili 13:10, ale tuż przed przerwą do siatki trafił jeszcze Angel Montoro, ustalając wynik na 13:11.
I połowa była przede wszystkim popisem gry bramkarzy, których skuteczność oscylowała wokół 50%. Najtrudniejsze dla płockiej ekipy były kontry rywali. Corralesowi udało się zniechęcić do strzelania goli Holgera Glandorfa, który mimo ośmiu prób tylko raz wpisał się na listę strzelców.
Po przerwie Niemcy szybciej odnaleźli swój styl gry, bo w 36 min. prowadzili już 17:13 i Cadenas znów na początku odsłony poprosił o czas. Rzutu karnego nie strzelił Rachotea, zaś potem zanotowano trzy najszybciej strzelone po błędach rywali w Lidze Mistrzów bramki. Dwie zdobył Montoro, jedną dołożył Dimitri Żytnikow i w 39 min. było już 17:16.
Gospodarze bardzo szybko wyciągnęli wnioski ze swoich błędów i w 44 min. znów wyszli na prowadzenie za sprawą trzech goli (20:17). Przy wyniku 21:19, do którego Orlen Wisła doprowadziła w 44 min., Mattias Andersson po raz drugi obronił rzut karny, a Flensburg szybko doprowadził do 4-bramkowej przewagi 24:20 w 48 min. To była 10. bramka Lauge Schmidta w tym spotkaniu, a płocczanie nie mogli go zatrzymać.
Końcówka spotkania była niezwykle emocjonująca. W 54 min. Orlen Wisła przegrywała 22:24, rzut karny obronił Corrales, a 3 gole różnicy zdobył Thomas Mogensen. Rozmiary porażki zmniejszył Żytnikow, kolejnego gola zdobył trafiający po raz 11 Lauge Schmidt, a Anderssona pokonali: Valentin Ghionea i Michał Daszek. Na początku ostatniej minuty spotkania było 26:25. Niestety w końcówce lepiej zagrali gospodarze – Glandorf strzelił drugiego na 10 rzutów gola i ustalił wynik spotkania,
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze