- Usłyszałem w ogłoszeniach radiowych, że jest do sprzedania skoda za 50 zł. Od razu zadzwoniłem i okazało się, że znalazłem cudo – tłumaczy Jan Sadowski, miłośnik tej marki pojazdów. Znalazł skodę S 110 L z 1973 roku. Poprzedni właściciel chciał ją oddać do kasacji. Niestety, dziś ta usługa jest zbyt kosztowna, więc łatwiej było pozbyć się problemu sprzedając samochód. Pan Jan, korzystając z takiej okazji i inwestując w kapitalny remont “staruszki”, jeździ teraz “torpedą”, którą trudno dogonić na wyścigach, oczywiście starych samochodów.
To co najmniej ósma skoda w dorobku Jana Sadowskiego. Do tej pory miał o wiele młodsze egzemplarze. O 110 L zawsze marzył. Zakupiona skoda była na chodzie, ale trzeba było ją usprawnić. Odrestaurował samochód w płockim warsztacie mechanicznym, specjalizującym się w remontowaniu samochodów marki skoda. Zamontował oryginalne, nowe części. Zrobione są wszystkie podzespoły. Od środka i od wewnątrz wygląda tak, jak 32 lata temu, gdy schodziła z fabrycznej linii produkcyjnej. Nawet kolor jest katalogowy. Wiedziałem, że zrobię z niej na nowo samochód i będzie jeździć co najmniej kolejne 30 lat – dowodzi zadowolony właściciel.
Części zdobywa też przez klub skody do którego należy. Pomógł mu w technicznych sprawach firmowy sklep z ulicy Kochanowskiego i salon z Radziwia. Zdarza się, że zaciekawieni ludzie zatrzymują się przed autem. Przyciąga ich żółta tablica zabytkowego samochodu. Właściciel odrzuca oferty kupna chętnych kolekcjonerów. Kupił samochód za 50 zł, zainwestował ok. 15 tys. zł, teraz stał się on dla niego bezcenny. – Miło mi jednak, gdy klienci oferują mi swoją pomoc. W ten sposób zdobyłem zapasowe progi i błotniki. Wszystko może mi się przydać w razie nieprzewidzianej awarii.
Jan Sadowski swoje „oczko w głowie” będzie dalej udoskonalał. Staruszkę czeka wymiana zderzaków, nadkoli, przednich pasów.
Zawsze znajdzie się coś, co można jeszcze poprawić.
Dodajmy, że tego typu skoda z czterocylindrowym silnikiem, chłodzonym cieczą, z zapłonem iskrowym o pojemności 1107 ccm i mocą 48 KM, gdy w latach 70 masowo schodziła z linii produkcyjnej, była w Polsce rarytasem, samochodem o klasę wyższą od poloneza. Produkcja trwała do 1974 roku. Wyparta została później przez również popularną wersję 120.
Egzemplarz pana Sadowskiego trzyma się jednak nieźle. – Na autostradzie do Poznania jechałem nią 140 kilometrów na godzinę. Na prędkościomierzu jest 160. Pod nogą miałem jeszcze trochę luzu, ale szkoda było mi docisnąć pedał gazu do samej podłogi – tłumaczy właściciel auta, które na 100 kilometrów na trasie, przy prędkości 100 km/h pali 5 litrów benzyny, a w cyklu miejskim półtora litra więcej.
Zachęcony sukcesami odniesionymi na płockich pokazach, gdzie dwa lata temu jego zabytkowy pojazd zajął II miejsce, ruszył w Polskę. Odwiedza zloty i wyścigi starych samochodów. Na I Międzynarodowym Zlocie Skody w Poznaniu, wśród 180 pojazdów wybranych zostało 18. Prezentowały się na poznańskiej Starówce. – Były najstarsze z 1936 roku, wyceniane na 20 tys. Euro, były i najnowsze, tunningowane. Wśród wybranych znalazła się też moja skoda. Zajęła 7 miejsce pod względem oryginalności i kwalifikacji zabytkowej – dowodzi z dumą mężczyzna.
Wciąż rośnie apetyt na kolejne sukcesy. Ostatnio Jan Sadowski brał udział w zlocie skody w Piotrkowie Trybunalskim. Zjechało się tu ponad sto samochodów. Jego auto zajęło pierwsze miejsce w kategorii najładniejszego old timera zlotu. Wziął też udział w organizowanych przy okazji wyścigach i udało mu się wywalczyć IV miejsce za 400 metrową trasę i slalom. Do najlepszego zawodnika, dysponującego samochodem w zdecydowanie wyższej klasie zabrakło tylko 7 sekund.
Na co dzień jeździ skodą do pracy. Ma jednak zasadę i towaru nigdy w niej nie przewozi. Marzeniem miłośnika starych samochodów jest garaż. W jego zdobyciu ma nadzieję, że pomoże mu Urząd Miasta Płocka. – W końcu to jedna z trzech takich zabytkowych skód w takim stanie w całym kraju, a z takimi osiągnięciami chyba jedyna – dowodzi Jan Sadowski.
tekst i fot.
Blanka Stanuszkiewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze