W nocy z 7 na 8 stycznia wstrzymane zostały dostawy ropy naftowej rurociągiem „Przyjaźń” z Rosji do Polski i Niemiec. Do godziny 12.00, kiedy kończyliśmy skład „Tygodnika Płockiego”, sytuacja nie ulegała zmianie – w płockim PERN-ie w dalszym ciągu czekano na ropę. – Pierwsza przerwa w dopływie ropy rurociągiem „Przyjaźń” nastąpiła” o godzinie 22.00 7 stycznia – rozmawiamy z Przemysławem Wiplerem, prezesem Rady Nadzorczej PERN „Przyjaźń” SA. – O godzinie 3.00 w nocy został przywrócony dopływ ropy, a o godzinie 6.00 8 stycznia nastąpiła kolejna przerwa. Takiej sytuacji nie notowaliśmy w PERN od kilku lat. Płocka firma, odpowiedzialna za transport ropy naftowej do polskich i niemieckich rafinerii wystąpiła niemal natychmiast po stwierdzeniu tego faktu do białoruskiej spółki rurociągowej Gomel Transnieft, o podanie przyczyn wstrzymania tłoczenia i terminu wznowienia dostaw. Białorusini odpowiedzieli, że to nie oni są przyczyną całego zamieszania; to Rosjanie przestali tłoczyć ropę. Niemal natychmiast w najważniejszych polskich firmach zajmujących się transportem bądź przerobem ropy powołano zespoły kryzysowe. Tak stało się między innymi w PERN „Przyjaźń” SA, PKN „Orlen” SA oraz w gdańskim Lotosie. Według szefa Rady Nadzorczej PERN Przemysława Wiplera, taka sytuacja, choć niecodzienna, nie stwarza bezpośredniego zagrożenia w terminowych dostawach paliw do rafinerii. Istnieje przecież możliwość awaryjnego sprowadzania surowca drogą morską do Gdańska, a następnie należącym do PERN rurociągiem rewersyjnym do Płocka. Poza tym Polska posiada aktualnie zapasy zarówno surowca, jak i odpowiednich produktów naftowych na 80 dni. Wynika to z Ustawy o rezerwach i zapasach. Aktualnie trwają w Sejmie prace nad nowelizacją tejże ustawy. Według Wiplera, ten nowy dokument bardziej będzie sprzyjał wymogom naszych czasów. szat
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze