W Solcu Kujawskim nauczyciel za próbę odważnego zdyscyplinowania krnąbrnego ucznia wyleciał z pracy. Uczniowie nagrali na komórkę kilkunastosekundowy filmik, który stanowił podstawę do dyscyplinarnego zwolnienia nauczyciela. Cóż widać na filmie? Nic szczególnego, co mogłoby stanowić podstawę społecznego oburzenia. Klasa stoi, a nauczyciel wyciąga siłą z ławki drwiącego sobie z jego poleceń ucznia. Nie bije go, nie dyscyplinuje linijką jak za dawnych czasów, po prostu wyciąga z ławki i prowadzi w kierunku tablicy (celem miało być doprowadzenie do wychowawcy). Dyrektorka szkoły, według relacji prasy, bez stosownej konfrontacji, bez rozeznania sytuacji dyscyplinarnie zwalnia, czy też wymusza zwolnienie na nauczycielu. Zachował się „nieprofesjonalnie”. Przyklaskuje jej kuratorium oraz burmistrz jako kierownik organu prowadzącego. Ale nikt z tego towarzystwa powszedniego szkolnego chleba na co dzień nie je, tylko „profesjonalnie” zarządza (z żałosnym, jak widać, skutkiem) systemem oświaty. Nauczyciele, którzy lepiej znają szkolną codzienność, są już ostrożniejsi w ocenie zachowania kolegi. Głos decydujący powinien chyba należeć do rodzica. Wszak to jego pociecha (oj, pociecha!) sprawiała szkole (na razie tylko szkole) kłopot. Jak zachowuje się w tej sytuacji rodzic? Bierze w obronę swojego aniołka, choć zastrzega, że aniołkiem to on tak naprawdę nie jest. Być może za kilka lat na obronę aniołka nie wystarczy nawet najlepszy adwokat. Stanowisko uczniów jest podzielone. Jedni mówią o dobrym, wymagającym, dlatego nielubianym, nauczycielu, który nie pozwalał, aby szkolni chuligani wchodzili mu na głowę. Drudzy mówią o najgorszym nauczycielu w szkole, który wyzywał od debili i czasami szarpał, choć nigdy nie bił, „bo na to by sobie nie pozwolili” i cieszą się, że go „chłopaki załatwili”. A tak poza tym to „uczeń w szkole powinien być nietykalny”. Miejmy nadzieję, że z „chłopakami” ta i inne szkoły, przeżywające podobne problemy, poradzą sobie w pełni „profesjonalnie”, tymczasem warto zastanowić się, w jakim kierunku zmierza edukacja i wychowanie. Uczniowie oczywiście na fali modnych trendów emancypują się coraz wyraźniej, wzrasta przecież z każdym rokiem świadomość praw przynależnych osobie ludzkiej, w tym osobie ucznia. I dobrze, usiłujemy przecież stać się społeczeństwem obywatelskim, a więc społeczeństwem ludzi wolnych, traktowanych przez władzę i przez siebie nawzajem w sposób w pełni podmiotowy, odpowiedzialny, z należnym ludzkiej godności szacunkiem.
Co jednak robić, gdy w stosunku do przyrostu świadomości uprawnień niebezpiecznie opóźnia się przyrost poczucia odpowiedzialności i obowiązkowości, a na jego miejscu zjawia zwykłe chuligaństwo? A szkoły, szczególnie pewne ich typy, gdzie ma miejsce zagęszczenie trudnej młodzieży znają ten problem bardzo dobrze. Głaskać po główce i uprzejmie „nietykalnie” prosić Jasia albo Kasię, aby raczyli być grzeczni, bo tak się po prostu kulturalnym ludziom zachowywać wypada, o czym tak ładnie uczył pan Sędzia w „Panu Tadeuszu”? Jaś, który po prostu lubi głośno mówić, zawsze nie na temat i nie w porę, oraz Kasia, która lubi odsłaniać coraz więcej swych wdzięków, szkoda że najczęściej tych od pasa w dół, nie zawsze potrafią to pojąć, w czym szanowni rodzice coraz rzadziej usiłują im pomóc, a ponieważ obrońców znajdą zawsze w ponowoczesnych pedagogach, dyrektorach, rzecznikach, kuratorach, stąd zdziczenie obyczajów postępuje proporcjonalnie do stopnia poczucia bezkarności za naganne zachowanie. Dawniej wiedziano, że obok systemu nagród istnieje także system odpowiednio proporcjonalnych kar, a wyjątkowo dotkliwe przewinienia po prostu znoszą prawo „nietykalności”, dzięki czemu po ich skutecznym zastosowaniu z czasem nawet wzrasta w „dotkniętym” szacunek dla samego siebie. Dziś obowiązuje zasada nietykalności. Znikają z pola widzenia środki (ostateczne oczywiście), które zdolne byłyby ten szacunek przywrócić. I zamiast normalnych, kulturalnych ludzi rosną nam chamowate, „nietykalne” bóstwa.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze