Z Adamem Struzikiem, marszałkiem województwa mazowieckiego, rozmawia Małgorzata Barwicka
Komisja Europejska w Brukseli przedstawiła wstępną propozycję budżetu UE na lata 2013-2020. Jakie są przymiarki dla Mazowsza?
Ta propozycja to nakreślenie wstępnych ram do dyskusji. Na razie nie wiemy, jak duży będzie kolejny budżet: czy wyniesie 1 procent PKB całej UE, czyli 27 państw, czy też może będzie wyższy. Dyskusja trwa. Niektóre kraje – płatnicy netto żądają obniżenia budżetu albo zamrożenia na dotychczasowym poziomie. Ma to związek z kryzysem i sytuacją gospodarczą w krajach unijnych, która jest szczególnie trudna w państwach na południu Europy. Dlatego uważam, że mówienie dziś, że możemy dostać dużo lub mało pieniędzy to wróżenie z fusów.
Mazowsze przekroczyło już 75 procent unijnego PKB na mieszkańca, w statystykach stało się tak bogate, że może utracić dostęp do funduszy spójności, o ile nie zostaną zmienione kryteria. To realne zagrożenie?
Aby tak się nie stało, Parlament Europejski, Komisja Europejska oraz główne siły polityczne w Komitecie Regionów opowiedziały się za wprowadzeniem kategorii tak zwanych regionów przejściowych. Zaliczamy do nich te, które w latach 2007-2013 przekroczyły 75 procent średnich dochodów unijnych na głowę mieszkańca. Według starej metodologii wypadłyby z grona regionów nadal korzystających z funduszu spójności, czyli nie dostałyby pieniędzy na finansowanie budowy dróg, mostów, wiaduktów. Takie regiony otrzymałyby fundusze tylko na podnoszenie konkurencyjności, na rynek pracy, innowacyjność, przedsiębiorczość.
Czy w takiej sytuacji jak Mazowsze znalazły się inne europejskie regiony?
O uznanie regionów przejściowych zabiegamy w szerokiej koalicji, którą tworzy około 30 regionów, w tym dziesięć niemieckich landów. Dążmy do tego, aby za regiony przejściowe uznane zostały te, które 75 procent średnich dochodów unijnych na głowę mieszkańca osiągnęły w latach 2007-2013. Toczy się subtelna gra, aby nadal objąć je wsparciem, gdyż wiele z nich podobnie jak Mazowsze dynamicznie się rozwija. Brak takiego wsparcia oznaczałby regres i zatrzymanie wielu ważnych inwestycji.
Kto będzie o tym decydował?
To wypadkowa wielu debat, Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, a także Rady Europejskiej, czyli przywódców 27 państw spotykających się na szczycie. Czeka nas kilkanaście miesięcy burzliwych dyskusji.
Czy w podjęciu korzystnej dla Mazowsza decyzji może pomóc polska prezydencja, dzięki której głos Polski jest lepiej słyszalny w Europie?
Dzięki naszej prezydencji i komisarzowi do spraw budżetu mogliśmy obronić politykę spójności. Środków na tę politykę będzie 40 procent, mniej więcej tyle samo co w latach 2007-2013. A przypomnę, że były pomysły, aby ograniczyć politykę spójności, a środki przerzucić na politykę sektorową. Na przykład przeznaczyć więcej pieniędzy na transport, lecz nie rozdzielić ich na poszczególne kraje, lecz organizować w Brukseli konkursy na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Wiadomo, że silne i dobrze rozwinięte kraje dysponujące większymi funduszami miałyby wówczas dużą przewagę. Nasza prezydencja broni zrównoważonego podejścia i polskich interesów, choć musi brać pod uwagę interesy wszystkich europejskich regionów.
Z unijnego budżetu na lata 2007-2013 Mazowsze dostało 1,8 miliarda euro, które rozeszły się niczym świeże bułeczki i powoli zmieniają obraz regionu. W jakich dziedzinach widzi Pan największe potrzeby w kolejnej perspektywie budżetowej?
Nadal w infrastrukturze – w tej dziedzinie mamy zapóźnienia liczone w dziesięcioleciach, a przypomnę, że Mazowsze pod zaborem rosyjskim już przed wiekami było pod tym względem upośledzone. Inna jest sytuacja zachodnich i południowych województw. A więc: drogi, drogi i jeszcze raz drogi. Mamy wiele niedociągnięć w obszarze ochrony środowiska: inwestycji, a co za tym idzie – funduszy – wymagają wodociągi, kanalizacje, gospodarka odpadami. Potrzebujemy kolejnych siedmiu lat, aby nadrobić opóźnienia.
Liczy Pan na zastrzyk funduszy unijnych w podobnej wysokości, jak w latach 2007-2013?
Nie chciałbym dziś mówić o kwotach, bo możliwe są także pewne przesunięcia. Na przykład możemy dostać mniej pieniędzy z kontraktu wojewódzkiego, a więcej z Funduszu Spójności na projekty, które przekraczają możliwości finansowe Mazowsza. Na przykład: droga za miliard złotych nie znajdzie się w pakiecie regionalnym, lecz w krajowym i sfinansowana zostanie z Funduszu Spójności. Musimy być elastyczni. Z jednej strony zabiegać o największe środki na politykę spójności dla Polski, a z drugiej – pogodzić interes Mazowsza z interesem pozostałych regionów, doprowadzić do tego, że na lata 2013-2020 otrzymamy fundusze w porównywalnej wielkości.
Dziękuję za rozmowę.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze