Reklama

Szansą regiony przejściowe

03/08/2011 08:46
Z Adamem Struzikiem, marszałkiem województwa mazowieckiego, rozmawia Małgorzata Barwicka

Komisja Europejska w Brukseli przedstawiła wstępną propozycję budżetu UE na lata 2013-2020. Jakie są przymiarki dla Mazowsza?
Ta propozycja to nakreślenie wstępnych ram do dyskusji. Na razie nie wiemy, jak duży będzie kolejny budżet: czy wyniesie 1 procent PKB całej UE, czyli 27 państw, czy też może będzie wyższy. Dyskusja trwa. Niektóre kraje – płatnicy netto żądają obniżenia budżetu albo zamrożenia na dotychczasowym poziomie. Ma to związek z kryzysem i sytuacją gospodarczą w krajach unijnych, która jest szczególnie trudna w państwach na południu Europy. Dlatego uważam, że mówienie dziś, że możemy dostać dużo lub mało pieniędzy to wróżenie z fusów.
Mazowsze przekroczyło już 75 procent unijnego PKB na mieszkańca, w statystykach stało się tak bogate, że może utracić dostęp do funduszy spójności, o ile nie zostaną zmienione kryteria. To realne zagrożenie?
Aby tak się nie stało, Parlament Europejski, Komisja Europejska oraz główne siły polityczne w Komitecie Regionów opowiedziały się za wprowadzeniem kategorii tak zwanych regionów przejściowych. Zaliczamy do nich te, które w latach 2007-2013 przekroczyły 75 procent średnich dochodów unijnych na głowę mieszkańca. Według starej metodologii wypadłyby z grona regionów nadal korzystających z funduszu spójności, czyli nie dostałyby pieniędzy na finansowanie budowy dróg, mostów, wiaduktów. Takie regiony otrzymałyby fundusze tylko na podnoszenie konkurencyjności, na rynek pracy, innowacyjność, przedsiębiorczość.
Czy w takiej sytuacji jak Mazowsze znalazły się inne europejskie regiony?
O uznanie regionów przejściowych zabiegamy w szerokiej koalicji, którą tworzy około 30 regionów, w tym dziesięć niemieckich landów. Dążmy do tego, aby za regiony przejściowe uznane zostały te, które 75 procent średnich dochodów unijnych na głowę mieszkańca osiągnęły w latach 2007-2013. Toczy się subtelna gra, aby nadal objąć je wsparciem, gdyż wiele z nich podobnie jak Mazowsze dynamicznie się rozwija. Brak takiego wsparcia oznaczałby regres i zatrzymanie wielu ważnych inwestycji.
Kto będzie o tym decydował?
To wypadkowa wielu debat, Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, a także Rady Europejskiej, czyli przywódców 27 państw spotykających się na szczycie. Czeka nas kilkanaście miesięcy burzliwych dyskusji.
Czy w podjęciu korzystnej dla Mazowsza decyzji może pomóc polska prezydencja, dzięki której głos Polski jest lepiej słyszalny w Europie?
Dzięki naszej prezydencji i komisarzowi do spraw budżetu mogliśmy obronić politykę spójności. Środków na tę politykę będzie 40 procent, mniej więcej tyle samo co w latach 2007-2013. A przypomnę, że były pomysły, aby ograniczyć politykę spójności, a środki przerzucić na politykę sektorową. Na przykład przeznaczyć więcej pieniędzy na transport, lecz nie rozdzielić ich na poszczególne kraje, lecz organizować w Brukseli konkursy na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Wiadomo, że silne i dobrze rozwinięte kraje dysponujące większymi funduszami miałyby wówczas dużą przewagę. Nasza prezydencja broni zrównoważonego podejścia i polskich interesów, choć musi brać pod uwagę interesy wszystkich europejskich regionów.
Z unijnego budżetu na lata 2007-2013 Mazowsze dostało 1,8 miliarda euro, które rozeszły się niczym świeże bułeczki i powoli zmieniają obraz regionu. W jakich dziedzinach widzi Pan największe potrzeby w kolejnej perspektywie budżetowej?
Nadal w infrastrukturze – w tej dziedzinie mamy zapóźnienia liczone w dziesięcioleciach, a przypomnę, że Mazowsze pod zaborem rosyjskim już przed wiekami było pod tym względem upośledzone. Inna jest sytuacja zachodnich i południowych województw. A więc: drogi, drogi i jeszcze raz drogi. Mamy wiele niedociągnięć w obszarze ochrony środowiska: inwestycji, a co za tym idzie – funduszy – wymagają wodociągi, kanalizacje, gospodarka odpadami. Potrzebujemy kolejnych siedmiu lat, aby nadrobić opóźnienia.
Liczy Pan na zastrzyk funduszy unijnych w podobnej wysokości, jak w latach 2007-2013?
Nie chciałbym dziś mówić o kwotach, bo możliwe są także pewne przesunięcia. Na przykład możemy dostać mniej pieniędzy z kontraktu wojewódzkiego, a więcej z Funduszu Spójności na projekty, które przekraczają możliwości finansowe Mazowsza. Na przykład: droga za miliard złotych nie znajdzie się w pakiecie regionalnym, lecz w krajowym i sfinansowana zostanie z Funduszu Spójności. Musimy być elastyczni. Z jednej strony zabiegać o największe środki na politykę spójności dla Polski, a z drugiej – pogodzić interes Mazowsza z interesem pozostałych regionów, doprowadzić do tego, że na lata 2013-2020 otrzymamy fundusze w porównywalnej wielkości.
Dziękuję za rozmowę.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości