Reklama

Sytuacja patowa

25/01/2006 13:07
Kazimierz W. mieszka w Soczewce w budzie skleconej z desek. Buda jest nie ogrzewana, nie ma podłączonej energii elektrycznej ani wody. Na stałe zameldowany w Gostyninie, gdzie kiedyś mieszkał z żoną i z dziećmi, twierdzi, że kocha Soczewkę i nie zamierza opuścić zbudowanej przez siebie przed laty budy.Sklecona buda stoi na prywatnej działce państwa C. Państwo C. kupili przed laty działkę w Soczewce i zbudowali na niej blok mieszkalny. Za kilka tygodni zostanie on oddany do użytku. Właściciele budynku dokupili przed dwoma laty od gminy sąsiadującą działkę, by lokatorzy bloku mieli więcej miejsca dla siebie, choćby na ogród. Kupili działkę ze stojącą na niej budą i z obietnicą wójta, że sprawa zostanie załatwiona.
Mijały lata, a końca sprawy nie widać. Kazimierz W. nadal tam mieszka. Czasem spędza kilka tygodni w areszcie za niepłacenie alimentów. – Nie wiem, czym on żyje, przecież tam nic sobie nie ugotuje – tłumaczy pani C. – Na działce jest bałagan, brudno, śmierdzi, a bywa, że urządzane są tam libacje alkoholowe, bo pan Kazimierz jest alkoholikiem, choć do tego się nie przyznaje.
Przed pięcioma laty, na tej samej działce, obok budy stał także barakowóz, w którym również mieszkał bezdomny. W wigilię przed 7 laty barakowóz się spalił, razem z lokatorem. Trudno się dziwić, że istnieje obawa, by z panem Kazimierzem nie stało się tak samo. A jest to możliwe.
Bezdomny ma w Soczewce rodzinę, prawdopodobnie matkę i siostry. Dlaczego się nim nie zajmą, nie udało nam się ustalić. Prawdopodobnie z powodu jego własnej niechęci do zmiany stylu życia. Podobno rodzina pomaga, pan Kazimierz jest zawsze czysty, chyba nawet najedzony, zwykle dysponuje kilkoma złotymi na alkohol. Część pieniędzy wyżebrze, część zarobi pracując na czarno, a część dostaje od rodziny.
Sąsiedzi nawet lubią pana Kazimierza: – Owszem, popija cały czas, ale jest spokojny. Na dodatek jest bardzo grzeczny, zawsze kłania się do ziemi, na wszystko się zgadza. Nie ma z nim większych problemów, nie jest uciążliwy. Czasami przyprowadza tam kumpli, trochę hałasują, ale to się rzadko dzieje. Wiem, że mieli go zabrać z tej działki, ale nie chcą nic robić na siłę, a na dodatek w budzie są jego prywatne rzeczy i wszyscy się boją, że może potem być kłopot, bo oskarży kogoś o ich kradzież lub zniszczenie.
W sklepie w Soczewce, sprzedawczynie tylko chwalą pana Kazimierza. – Owszem przychodzi do nas, kupuje wino, ale zawsze ma pieniądze. Od kogo dostaje? Nie wiemy, chyba od siostry, albo pracuje na czarno. Wiemy, że siostra mu pomaga, ale w domu nie ma warunków, by go przyjąć. Zresztą on chyba nawet nie chce się wprowadzić do rodziny, woli mieszkać na działce w tej budzie. Jest bardzo spokojnym, usłużnym człowiekiem, czystym i grzecznym. Nie mamy powodu, by się na niego skarżyć.

Nie chcę do Duninowa
Trudno się dziwić, że państwo C. chcieliby pozbyć się pana Kazimierza ze swojej działki. Próbowali różnych sposobów. Policja nie chce się wtrącać, w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej oczekują, żeby pan W. zgłosił się po pomoc. Ale on jest zameldowany w Gostyninie na pobyt stały i trudno zmuszać go, by skorzystał z pomocy, której nie chce.
Problem z Kazimierzem W. ma też wójt gminy Nowy Duninów Mirosław Krysiak. – Oczywiście wiemy, że mieszka na prywatnej działce, jest samotny, nie pracuje, nadużywa alkoholu. Wiemy też, że burmistrz Gostynina, gdzie zameldowany jest pan W. proponował mu mieszkanie, ale ten odmówił. Jest typowym samotnikiem, mieszka na tej działce od kilku lat i choć ma rodzinę, to od nikogo nie chce pomocy.
W 2003 roku zgłosił się do wójta z prośbą o przydzielenie mieszkania. Niestety w Soczewce nie ma wolnych lokali, ale i tak gmina postanowiła mu pomóc. Wiadomo, że jako alkoholik nie nadaje się do stałej pracy, a to oznacza, że nie będzie miał nigdy dochodów, by opłacać swoje rachunki.
Po poszukiwaniach znalazł się w Nowym Duninowie budynek gospodarczy, który po wyremontowaniu mógłby służyć za mieszkanie. – Zaproponowaliśmy mu, że albo wyremontujemy budynek o powierzchni 7 m kw. i przekażemy do zamieszkania, albo damy pomieszczenie do remontu – tłumaczy wójt Krysiak. – Siostry wybrały drugi wariant naszej propozycji, pobrały materiały do remontu i pan Kazimierz miał sobie przygotować mieszkanie. Niestety, w budynku nic się nie działo, dlatego zdecydowaliśmy się poprosić o zwrot materiałów. W 2004 roku zostały zwrócone, co oznaczało odstąpienie od remontu. Pan Kazimierz zrezygnował z lokalu.
Wójt wie, że nadal jest problem, zwłaszcza że w grudniu 2005 roku zgłosili się państwo C. z żądaniem rozwiązania problemu. Niestety jest to niemożliwe, bo uciążliwy lokator „kocha Soczewkę” i nie zamierza opuścić tego miejsca. Gdyby był lokal w Soczewce, wtedy być może sprawa zostałaby zamknięta, a tak sytuacja jest patowa.
Wójt gminy Nowy Duninów twierdzi, że propozycja lokalu nadal jest aktualna. Gmina nawet zakupiła przenośną toaletę i wystąpiła do Zakładu Energetycznego o podłączenie prądu, ale W. nie chce nawet o tym słyszeć. – Być może nawet znaleźlibyśmy dla niego pracę, ale najpierw musiałby zacząć się leczyć – twierdzi wójt Krysiak. – Tymczasem on twierdzi, że nie jest uzależniony i nie musi się leczyć.
Na razie Kazimierz W. mieszka w budzie i tak na dobrą sprawę, z wyjątkiem państwa C. nikomu to nie przeszkadza. Poza tym istnieje obawa, że po przydzieleniu mu lokalu o niskim standardzie, rodzina zaprotestuje i sprawa nadal nie zostanie rozwiązana.
W najtrudniejszej sytuacji są państwo C., na których działce jest buda. – Pan Kazimierz wiele razy obiecywał, że się wyprowadzi, że rozbierze budę, zgadza się na wszystkie nasze propozycje, ale nic nie robi by się wyprowadzić – mówią właściciele działki. – Jest przy tym bardzo grzeczny, wręcz służalczy, tłumaczy, że odejdzie za kilka dni, a potem oczywiście zostaje i tak w kółko. Mamy już tego dosyć, bo za kilka tygodni blok zostanie zasiedlony, a pan Kazimierz nie chce wynieść się z tej budy. Czy nikt nam nie może pomóc?
Wygląda na to, że nikt, że sytuacja jest patowa. Wójt daje lokal, ale Kazimierz W. nie chce tam zamieszkać. Nie chce się stamtąd wynieść, bo mu tam dobrze. Zimą, kiedy temperatura spadła kilkanaście stopni poniżej zera, na kilka dni opuścił budę, bo ktoś zaproponował mu w okolicy pracę i kąt do spania.
Nie ma odważnego, by rozebrać budę i usunąć pana Kazimierza z prywatnej działki. Teoretycznie mógłby taki nakaz wydać sąd, ale i tak potem ktoś musiałby go wyegzekwować. A takiego odważnego w Soczewce nie ma.
Jola Marciniak


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości