Różne „rozrywki” zapewniają mieszkańcy bloków swoim sąsiadom. Jedni mają stale szczekającego psa, drudzy uwielbiają głośną muzykę, a jeszcze inni kochają majsterkowanie z użyciem wiertarki. Mieszkańcy bloku przy ul. Górnej, usytuowanego bardzo blisko siedziby Zakładu Energetycznego, kiedy tylko słyszą syrenę alarmową, spodziewają się, że za chwilę w domu nie będzie energii elektrycznej. Pan Mateusz mieszka w Płocku przy ul. Górnej, tuż obok siedziby Zakładu Energetycznego. Jego zdaniem, on i jeszcze dwie rodziny z bloku, z nieznanego mu powodu, są podłączone do tej samej fazy, co włączana syrena alarmowa. Przy różnych okazjach, w jego i jeszcze dwóch mieszkaniach, włącza się syrena, a za chwilę wyłącza prąd. W mieszkaniach obok i na korytarzu jest światło, u nich nie ma. I co gorsza, nikt nie potrafi na to nic poradzić, żaden fachowiec nie jest w stanie określić, dlaczego tak się dzieje. Cała sprawa doskonale znana jest w Lokatorskim Pogotowiu Energetycznym. Cóż z tego, skoro nie można znaleźć ani przyczyny, ani rozwiązania? Potwierdzone jest, że z nieznanych przyczyn po włączeniu syreny, gaśnie światło, ale dlaczego? Tego nikt nie potrafi wytłumaczyć... Odcięcie energii elektrycznej w mieszkaniach w następstwie włączenia syreny alarmowej trwa już bardzo długo. Od dawna wszystkie trzy rodziny „przerobiły” dzwonienie pod nr 991, czyli do pogotowia energetycznego. – Próby połączenia się z osobą, której można byłoby przedstawić problem, zwykle kończyły się niczym. Gdy dzwoniliśmy, kazali nam się połączyć z nr 0, a na połączenie z konsultantem trzeba było czekać kilkadziesiąt minut. Nawet najbardziej cierpliwi tracili chęci do rozmowy i się rozłączali – tłumaczy pan Mateusz. Spróbowaliśmy pomóc mieszkańcom przy ul. Górnej.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze