Tzw. „niemiecka droga synodalna”, której logo stanowią barwy lgbt-owskiej tęczy i która szczyci się odstępstwem od głoszonej przez wieki nauki Kościoła, budzi złe skojarzenia i rodzi nieufność wobec rozpoczynającego się w tych dniach XVI Plenarnego Synodu Biskupów w Kościele katolickim, potocznie zwanego „synodem o synodalności”, czy lepiej o „tzw. synodalności”, bo mało kto wie, czym owa „synodalność” jest albo miałaby być. Że nie bardzo wiedzą sami biskupi, najlepiej świadczą ich wypowiedzi oraz emitowane przez media fragmenty kazań z 17 października. Czegoś tak miałkiego, beztreściowego dawno nie dało się słyszeć. Więc cieszyć się czy bać się należy tego, co zainicjował papież Franciszek i co naszym wiernym zakomunikował Episkopat w liście pasterskim z tej okazji? Przede wszystkim z listu wynika, że czeka nas jakaś rewolucja w Kościele, która ma stworzyć na miejsce „normalnego Kościoła” jakiś „Kościół synodalny”, a mówią niektórzy, że nawet nie jeden, a od razu wiele „Kościołów synodalnych”, z których każdy będzie głosił „swoją wiarę i moralność”.
Dużo się mówi w liście o „synodalnym doświadczeniu”, o „synodalnym podejściu”, o „synodalnym stylu podejmowania decyzji”, o „synodalnej wrażliwości”, a nawet, kuriozum, o „rachunku sumienia z synodalności”, a nie za bardzo tłumaczy się samo pojęcie owej „synodalności”. Miałki język listu nie pozwala na razie rozeznać, o jakich to konkretnych, doniosłych sprawach będzie się toczyła dyskusja na tym wielkim synodzie. Można odnieść wrażenie, że chodzi w nim o jakieś „spotkania”, „słuchanie” i „dialogowanie”, tylko za bardzo nie wiadomo, o czym. Poziom ogólnikowości zarysowanych „treści” owych „spotkań” nie pozwala za bardzo traktować tego synodu poważnie. Bo nie żartujmy, że w warunkach gigantycznego kryzysu, jakiego doświadcza Kościół, stojąc na granicy samounicestwienia, wspólnoty kościelne będą oddawać się „spotkaniom” i „rozmowom” (może przy herbatce z ciasteczkiem?), albo będą „szukać woli Bożej” od dawna objawionej w Piśmie Świętym. Zamiast stanowczego nauczania prawdy Ewangelii, do czego został wezwany, Kościół będzie debatował i „wspólnotowo rozeznawał” – tylko co?
Naiwnie i nieszczerze brzmi też zaproszenie wiernych do odwagi „wsłuchiwania się w głos Ducha Świętego” i wypowiadania tego „co w sercu rozpoznają jako możliwy głos tego Ducha”. A ponieważ Duch może przemówić przez każdego, dlatego do „rozmowy” mają być włączeni „wszyscy” (czyli kto i czy na pewno?), „nie wiadomo bowiem, przez kogo Duch Święty zechce przemówić”. Kto wie, czy nie zechce przemówić przez oddającego się rozpuście homoseksualistę żądającego jednopłciowych małżeństw sakramentalnych, albo przez zwolennika aborcji, czy eutanazji, i co wtedy poczną pozostali członkowie wspólnoty? „Synodalne podejmowanie decyzji” wymaga, aby usłyszany był nawet „głos Ducha wychodzący od jednego członka wspólnoty”. Pięknie, tylko kto zapewni, że przez „jednego” członka wspólnoty przemawia Duch, a nie diabeł rogaty? Właśnie w sposób apodyktyczny, całkowicie niesynodalny zamknięto usta niektórym członkom wspólnoty Kościoła, którzy wołali (może głosem Ducha Świętego) o nielikwidację i o nieutrudnianie sprawowania mszy trydenckiej, a papież oraz biskupi te głosy zignorowali, jeśli nie pogwałcili. Piękny wstęp zrobiono w ten sposób do synodu o synodalności. Na pewno zwiększył zaufanie wiernych do tego przedsięwzięcia. Zobaczymy zresztą, jak chętnie włączą się w te „spotkania”, „dyskusje”, „dialogi”, „rozmowy” nie wiadomo, o czym, zachęceni takim przykładem i czy rzeczywiście będą wysłuchani wszyscy! Naprawdę wszyscy? Nawet abp Lenga czy abp Vigano? Bo jeśli nie, to cała idea Kościoła synodalnego legnie w gruzach, zanim się zacznie.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
nic dodać nic ująć, bardzo światły i odważny redaktor, mówi jak jest bez owijania w bawełnę. Miejmy nadzieję, że Polska się obudzi i pójdzie za PRAWDĄ i TRADYCJĄ, za prawdziwymi pasterzami, bo reszta Świata idzie w kierunku globalnej religii, obecnie christlamu.
nic dodać nic ująć, bardzo światły i odważny redaktor, mówi jak jest bez owijania w bawełnę. Miejmy nadzieję, że Polska się obudzi i pójdzie za PRAWDĄ i TRADYCJĄ, za prawdziwymi pasterzami, bo reszta Świata idzie w kierunku globalnej religii, obecnie christlamu.