Juniorzy starsi na najwyższym podium - Przed rokiem, kiedy Edward Koziński podejmował prace z pierwszym zespołem seniorów Wisły, na swoje miejsce wskazał Olgierda Sęka, młodego trenera, który wówczas nie miał jeszcze na swoim koncie większych sukcesów.Jako trener drugiej drużyny wywalczył z zawodnikami awans do I ligi B, zdobył także srebrny medal z juniorami, przegrywając jedną bramką w finale z Ostrovią Ostrów Wielkopolski i brązowy medal zdobyty z młodzikami. Ale dziś to wszystko jest odrobinę mniej ważne, dziś ważny jest złoty medal wywalczony z juniorami starszymi podczas Mistrzostw Polski. Trener Sęk często podkreślał, że choć ma dobrą drużynę, to jego zawodnicy mają bardzo mało możliwości gry. Na Mazowszu nie mają sobie silnych, wygrywają bez problemów wszystkie spotkania. A turnieje dla tej kategorii wiekowej organizowane są rzadko. Trudno się zatem dziwić, że choć Wisła bez problemu pokonywała kolejne etapy w drodze do finałów Mistrzostw Polski, to nie wiadomo było, jak tam poradzi sobie z rywalami. - Po obejrzeniu pierwszych meczów - mówi O. Sęk - zacząłem liczyć na złoto już po pierwszym dniu, kiedy widziałem, że drużyny są w naszym zasięgu. Na dodatek z meczu na mecz graliśmy coraz lepiej, a chłopaki znakomicie realizowali plany taktyczne. Grali tak, jak zostali nauczeni. W pierwszym meczu Wisła przegrała z Wybrzeżem 24:27, ale wygrała dwa pozostałe pojedynki z Gwardią Opole 43:30 i MOSiR Zabrze 31:27, co dało im II miejsce w grupie za Wybrzeżem. W półfinale spotkali się z Ostrovią Ostrów Wielkopolski i było to bardzo emocjonujące spotkanie, którego rezultat został ustalony dopiero w dogrywce. W regulaminowym czasie gry było 29:29, potem chłopcy nie dali szans rywalom, strzelając w I połowie dogrywki trzy gole i praktycznie przesądzając wynik spotkania. Ostatecznie Wisła wygrała 36:33 i czekała na Wybrzeże Gdańsk, drużynę, z którą przegrała w pierwszym meczu mistrzostw. W ostatnim pojedynku emocji było znacznie mniej. Płocczanie prowadzili pewnie, kontrolowali grę, utrzymując przewagę, której przeciwnicy nie potrafili zniwelować. Ostatecznie wygrali 29:26 i mogli cieszyć się ze złotego medalu Mistrzostw Polski. Ten zespół to rocznik 1984, który został uzupełniony złotymi medalistami Mistrzostw Polski młodzików, prowadzonym przed laty przez Michała Królikowskiego, Ci młodzi zawodnicy z rocznika 1985 jeszcze w przyszłym roku będą grać w tej kategorii wiekowej. A co z resztą? Co z tymi, którzy skończą wiek juniora, czyli: Białaszkiem, Szyczkowem, Florczakiem, Pietrzakiem, Czaplickim i Miturą. - Trudno mi teraz powiedzieć - odpowiada na pytanie O. Sęk. - Oni sami muszą się określić, jakie mają plany, czy odchodzą na studia, czy zostają, najpierw w drugiej, a potem być może w pierwszej drużynie. Decyzja należy do nich, a na razie trzeba im pozwolić się cieszyć. Złoty medal Mistrzostw Polski to największy sukces Olgierda Sęka. Czego więc oczekuje teraz. - Moim marzeniem jest, by jak najwięcej zawodników trafiało do pierwszego składu. Wiadomo jednak, że to będzie bardzo trudne. Na razie tylko Szyczkow wybiega na boisko w pierwszej drużynie. Może uda się to także Floczakowi i Białaszkowi. Najlepiej byłoby, gdyby nadal istniała druga drużyna, to doskonały sposób na ogrywanie się zawodników. Oni tam zdobywają doświadczenie, które potem może procentować w ekstraklasie. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze