Mokrowiecki przez lata budował teatr środka. Taki, dla każdego widza, ale nie stroniący od dobrej literatury. Repertuar układa tak, żeby w każdym sezonie był spektakl dla honoru domu, oprócz fars tak chętnie oglądanych przez publiczność i propozycji dla najmłodszego widza, które cieszą się dużą popularnością. Z cięć budżetowych, zmniejszonych dotacji, „janosikowego” – wyszedł obronną ręką. Sceny nie zadłużył, aktorzy zostali, zespół nawet wzbogacił się o absolwentów akademii teatralnych. Ale w repertuarze na ten sezon nie znalazła się z braku środków zapowiadana, głośna sztuka o Broniewskim, który w Płocku spędził ważne lata. – Jestem przesądny teatralnie: na scenie nie można gwizdać, bo sztuka będzie wygwizdana, gdy egzemplarz roli upadnie na podłogę, trzeba go przydeptać. W czarnego kota nie wierzę, bo mam go już tyle lat, a w domu nam się drogi krzyżują bez przerwy – powiedział podczas jednej z naszych rozmów. Pierwszym teatrem Marka Mokrowieckiego był Teatr Pantomimy we Wrocławiu. Potem była Scena Polska w Cieszynie.
Lena Szatkowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze