W czasie zatrzymania poszukiwanego listem gończym przestępcy, z policyjnego pistoletu została śmiertelnie postrzelona 35-letnia Lucyna Ch. Do wypadku doszło w domu kobiety w Nakwasinie koło Małej Wsi. Policjanci musieli użyć broni, ponieważ mężczyzna, którego mieli zatrzymać chwycił za nóż. W chwili, kiedy policjant przeładował pistolet, przestępca kopnął go w rękę. Wtedy padł strzał. Wystrzelony pocisk ugodził, jak się okazało śmiertelnie, leżącą na wersalce kobietę. Do tragedii doszło kilka minut po godzinie 14.00 we wtorek 3 października. - W czasie zatrzymywania poszukiwanego przez prokuraturę mężczyzny doszło do śmiertelnego postrzelania kobiety. Strzał padł z policyjnej broni, kiedy poszukiwany zaczął się szamotać z jednym z funkcjonariuszy próbując wytracić mu pistolet - taka była pierwsza informacja udzielona przez podinspektora Jarosława Bracha, rzecznika komendanta miejskiego policji w Płocku. Nakwasin to nieduża wioska około pięciu - sześciu kilometrów od Małej Wsi. Niezbyt duże gospodarstwa są rozrzucone wśród pól. - Ja tam nic nie wiem, byłem w pracy. Kiedy wróciłem, dowiedziałem się, że była policja - mężczyzna, któremu przerwaliśmy orkę nie chce nic powiedzieć, a może po prostu tak jak twierdzi, nic nie wie. - To było w tym domu - wskazuje na znajdujące się nieopodal gospodarstwo. Dom mieszkalny, budynki gospodarcze, kilka drzew. Na pierwszy rzut oka widać, że obejście w którym mieszkała tragicznie zmarła Lucyna Ch. nie jest w najlepszym stanie. Zaczepiamy trzech młodych mężczyzn. Nie chcą ujawnić swoich nazwisk, nie chcą też mówić o wydarzeniach z 3 października. - Byliśmy w pracy. Kiedy wróciliśmy, dowiedzieliśmy się, że była policja i została zastrzelona pani Ch. - chcą w ten sposób zakończyć rozmowę, ale po chwili się "rozkręcają". - Lucyna Ch. nie była ani zła ani dobra. Nikomu nie zaszkodziła i nikomu nie pomogła. Po prostu dało się z nią żyć - dodają. Z relacji naszych rozmówców wynika, że o przestępczych dokonaniach poszukiwanego listem gończym 39-letniego Stanisława B. wszyscy w Nakwasinie wiedzieli. - Był poszukiwany za ten napad w Główczynie na starszego człowieka. Oni tam zabrali motorower, pieniądze i jakieś narzędzia. We wsi wiedzieli o tym wszyscy. Nawet się specjalnie nie ukrywał. Był sąsiadem Ch. On lubił wypić, ona też i się spotykali - opowiadają. - To policja dała dupy. Przyjeżdżali tylko po to, żeby się przejechać. Kiedyś proponowali butelkę wódki za to, żeby tego B. wydąć. Mam się narażać za butelkę wódki przed całą wsią. Inni też wiedzieli, dlaczego nie mówili? Można przecież było mu gnaty połamać i samemu na policję zataszczyć. Policja mogła konkretnie rozmawiać. Po co było się wszystkim narażać - dodaje jeden z naszych rozmówców. 3 października funkcjonariusze z komisariatu w Wyszogrodzie podjęli czynności zlecone przez Prokuraturę Rejonową w Płocku. Pojechali do Nakwasina, gdzie według posiadanych przez nich informacji ukrywał się poszukiwany listem gończym Stanisław B. - Dwóch policjantów udało się do domu Lucyny Ch. Najpierw nikt nie otwierał, chociaż było widać, że w domu ktoś jest. Kiedy policjanci otworzyli drzwi, poszukiwany mężczyzna chwycił za nóż. Wtedy jeden z policjantów sięgnął po broń. Odbezpieczył pistolet i przeładował wprowadzając nabój do komory. W tym momencie Stanisław B. kopnął funkcjonariusza w rękę próbując wytrącić bron. Padł strzał. Pocisk trafił w leżącą na wersalce 35-letnią kobietę. Świadkami zdarzenia były dwie córki Lucyny Ch. w wieku czternastu i szesnastu lat oraz ich kuzynka. Ostatecznie Stanisław B. został zatrzymany i osadzony w Policyjnej Izbie Zatrzymań. W chwili zatrzymania miał 0,52 promila alkoholu w wydychanym powietrzu - powiedział podinspektor Jan Mańkowski, zastępca komendanta miejskiego policji w Płocku. Wszystkie osoby będące świadkami zdarzenia zostały natychmiast przesłuchane przez prokuratora. (jac) Fot. DarO
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze