Reklama

Stoi kolejka po lokatę

14/10/2004 17:32
Poniedziałek. Godzina jedenasta. Dokonanie wpłat i sprawdzenie stanu konta graniczy niemalże z cudem. W banku przy ulicy Tumskiej system jest przeładowany. Ochrona jest wzmożona. Wszyscy okupują okienka, by stać się właścicielem lokaty. Staję w długim ogonku, gdzie nie brakuje starszych i młodszych. Jest wielu emerytów. – A mówią, że Polacy nie mają pieniędzy – wtrąca ktoś w kolejce. Żeby wykupić lokatę prywatyzacyjną trzeba wziąć ze sobą dowód i mieć gotówkę w wysokości od 500 zł do 20 000 zł.
– Nie mam tyle przy sobie, ale mam na koncie – martwi się starsza kobieta. Ludzie zaraz jej podpowiadają, że można dokonywać zakupu przelewając pieniądze z konta. Kobieta już spokojniejsza, stoi dalej w kolejce. Mijają minuty, ogonek się powiększa. Ale nie rusza do przodu. Ludzie stoją wciąż w tym samym miejscu.
– A może kolejka jest mniejsza w banku na 3-go Maja, choć nie wiem, czy tam sprzedają lokaty – zastanawiają się co niecierpliwsi „stacze”. Fama obiega kolejkę, ktoś widział przecież, że i tam stali w nocy pod bankiem, nie mówiąc już o „dzikich tłumach” pod bankiem na Podolszycach.
W PKO na ul. Tumskiej już w nocy z czwartku na piątek pojawili się pierwsi chętni i nie odpuścili swoich miejsc do poniedziałkowego poranka. Utworzono pierwsze społeczne komitety: – Z każdej sześćdziesiątki niech przez 6 godzin stoi trójka osób – zaproponował kategorycznie młody mężczyzna. Nikt się nie sprzeciwił. Nagle zrobiło się tak, jak za dawnych czasów i znów okazało się, że Polak potrafi zarobić na wszystkim. Pierwsze miejsca w kolejce po lokaty prywatyzacyjne PKO Banku Polskiego można było odkupić za 2 tys. zł! – Stałam, marzłam, ale wystarczy mi 500 zł – twierdzi jedna z kobiet i nie musiała tyle czekać na chętnych, co windujący ceny do góry.
– Żeby pani wiedziała, co się tu działo dziś rano o ósmej rano. Istna walka o ogień. Ludzie nie mieli żadnych skrupułów, żeby dostać się do okienek. Teraz to jest pełna kultura i istny spokój – zapewniają ludzie.
Faktycznie istny spokój. Kolejka stoi w miejscu, posuwa się w żółwim tempie. Jest czas na wymianę informacji. Choć nie wszystkich. Trudno uzyskać odpowiedź na pytanie „- Za ile pan/pani kupuje lokatę?”. No chyba nie za 500 zł, bo to się podobno nie opłaca tylko tyle inwestować. Znowu pojawią się pytania, skąd ludzie mają tyle pieniędzy, skoro w kraju taka bieda.
Pracownik banku wyjaśnia, że dopiero po 4 listopada dowiemy się, ile akcji dostaniemy za wykupione lokaty. Za ten rok dostaniemy również 3 % oprocentowania. Każdy kalkuluje. Do tego interesu trzeba mieć smykałkę giełdową.
– W radiu mówili, że będą wypłacać zyski 10-20 %. Może to podpuszczanie ludzi, żeby więcej kupowali, tym bardziej że zwiększyli pulę – zastanawiają się ludzie.
Dochodzą kolejni, mają nadzieję, że i dla nich starczy lokat. Warto stać, czy nie warto?
Wiadomo tylko tyle, że w chwili, gdy zostanie wyczerpana pula, klient zostanie odesłany od okienka, a za nim cała reszta. To nic. Kolejka wcale się nie zmniejsza, choć jedna osoba miała być obsługiwana w ciągu 15 min. Jest 11.45 i moja pozycja nie zmieniła się ani na centymetr. Dla ludzi jest ważne, że jeszcze nikogo nie odesłali od okienek, że jeszcze jest szansa na zarobienie na prywatyzacji Banku Polskiego, jednej z najważniejszych i największych przedsięwzięć tego typu w Polsce, który jeszcze nie został oddany zagranicznemu inwestorowi. Dzięki przeprowadzeniu Publicznej Oferty Sprzedaży części Akcji PKO Banku Polskiego i nadaniu w efekcie Bankowi statusu spółki notowanej na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, przyjęta została przez polski rząd strategia prywatyzacyjna majątku Skarbu Państwa.
W związku z tym ludzie liczą na profity. Potrzeba jednak czasu, aby ta „okazja” dla „przeciętnego zjadacza chleba” przyniosła zyski. A jeśli ich nie przyniesie...
BeeS

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości