[caption id="attachment_8667" align="alignleft" width="150" caption="Dworzec PKS w Płocku"][/caption]
Prywatyzacja lub komunalizacja
Radni powiatowi twierdzą, że jeżeli PKS w Płocku miałby przestać istnieć, to lepiej żeby przeszedł w ręce samorządu. W naszym powiecie pełni przecież ważną funkcję społeczną. Dla wielu ludzi jest jedynym środkiem transportu, którym mogą dojechać do pracy czy szkoły. Ministerstwo obiecuje tak pokierować procesem prywatyzacyjnym, zarówno płockiego, jak i innych PKS-ów, żeby uniknąć sytuacji wykupienia firmy przez dewelopera, którego nie interesuje transport tylko dobre tereny pod potencjalną zabudowę. Zdaniem Pawła Natkowskiego, prezesa PKS Płock, zarówno sprzedaż prywatnemu inwestorowi, jak i komunalizacja będą dla spółki dobre, jeżeli nowy właściciel ją odpowiednio dokapitalizuje. – Z biznesowego punktu widzenia lepsza jest prywatyzacja. Jeśli chodzi o aspekt społeczny, to lepsza jest komunalizacja. Przedsiębiorca na pewno w większym stopniu dokapitalizuje spółkę niż powiat. Spółce przydałaby się częściowa wymiana taboru a, jak wyjaśnia Paweł Natkowski, jest to inwestycja dość kosztowna. Średniej klasy autobus kosztuje 500 tys. zł. Aby jego zakup się zwrócił, musi na siebie zarabiać około 10 lat. PKS jest firmą, która funkcjonuje samodzielnie i nie otrzymuje żadnych dotacji, jak na przykład komunikacja miejska. Funduszy na inwestycje nie może także pozyskiwać ze środków unijnych. Szef PKS-u wyjaśnia, że w grę wchodzą dwie opcje. Albo kilku inwestorów wykupi poszczególne PKS-y na Mazowszu, albo pojawi się jeden, który zdecyduje się skupić w swoim ręku wszystkie przedsiębiorstwa z regionu. Prezes uważa, że lepsze byłoby to drugie rozwiązanie. Wyeliminowałoby to wewnętrzną konkurencję, która występuje obecnie w mazowieckich PKS-ach. – Oprócz konkurencji ze strony prywatnych przewoźników, z którymi trudno jest nam rywalizować, mamy także konkurencję wewnątrz Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej, którego właścicielem jest Skarb Państwa - komentuje Natkowski. Na pewno wiele osób zadaje sobie teraz pytanie, czy jest jakieś PKS, które dzięki prywatyzacji zyskał. Prezes Paweł Natkowski podaje przykład PKS-ów w Grójcu i Bydgoszczy, które zostały sprywatyzowane już kilka lat temu i z ekonomicznego punktu widzenia dobrze się rozwijają. Oczywiście żaden prywatny nabywca nie będzie utrzymywał połączeń, które są nieopłacalne. W takim przypadku gmina, która ma obowiązek zapewnienia mieszkańcom komunikacji, może porozumieć się z przewoźnikiem i do takich nierentownych połączeń dopłacać, jak to się dzieje na przykład w okolicach Torunia. Kondycja finansowa płockiego PKS-u jest stabilna. Spółka ciągle się rozwija - w ubiegłym roku otworzyła okręgową stację kontroli pojazdów, a w październiku ub.r. działalność rozpoczęła stacja paliw. Udało się również uruchomić nowe połączenia: do Kołobrzegu, Krynicy Morskiej, Gdańska czy Łeby. Jeśli chodzi o opłacalność, to spółka w tym roku zanotowała zysk. – Wiadomo, że nie wszystkie połączenia są opłacalne. Część połączeń lokalnych jest nierentowna, ale utrzymujemy je ze względu na aspekt społeczny. Działamy na wolnym rynku i jeżeli nasza działalność byłaby nieopłacalna, to byśmy już zbankrutowali - wyjaśnia prezes Natkowki. Resort sprzedaje Minister skarbu w grudniu ub.r. rozpoczął procedurę prywatyzacji siedmiu Przedsiębiorstw Komunikacji Samochodowej na Mazowszu. Wśród nich jest spółka z Płocka. Najpóźniej w pierwszej połowie 2010 r. przedsiębiorstwo powinno być już w prywatnych rękach, chyba że ministerstwo zgodzi się przekazać akcje przedsiębiorstwa w ręce powiatu płockiego. Resort skarbu państwa chce sprzedać 85 proc. kapitału zakładowego każdej ze spółek. W przypadku PKS w Płocku jest to 219 300 akcji zwykłych imiennych o wartości nominalnej 10 zł każda. Pozostałe 15 proc. akcji zgodnie z „Ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych” nieodpłatnie nabędą pracownicy spółki. Termin składania pisemnych ofert wstępnych upływa 18 stycznia 2010 r. Jesienią ub.r. Ministerstwo Skarbu kilkakrotnie zwracało się do samorządów z propozycją komunalizacji PKS-ów. Chęć rozmów wyraziło jednak tylko kilka. Były wysłane zapytania w tej kwestii również do prezydenta Płocka i do marszałka województwa mazowieckiego. Jednak obie strony nie były takim rozwiązaniem zainteresowane. O komunalizację PKS wystąpiły w wyznaczonym czasie powiaty w Łosicach, Sokołowie Podlaskim i Siedlcach. W przypadku siedmiu pozostałych PKS-ów (w Ciechanowie, Gostyninie, Mińsku Mazowieckim, Mławie, Ostrołęce, Przasnyszu i Płocku) uruchomiono prywatyzację. Na grudniowej sesji radni powiatu płockiego jednogłośnie zagłosowali za przyjęciem uchwały w sprawie upoważnienia zarządu powiatu do wystąpienia do ministra skarbu z propozycją przejęcia akcji PKS w Płocku. Decyzja została jednak podjęta po czasie i minister nie musi wcale takiej możliwości rozważyć. Problemem w przejęciu przez powiat PKS-u jest kwestia formalna. Spółka nie znajduje się terytorialnie w powiecie płockim, ale w Płocku - mieście na prawach powiatu. Można także postawić pytanie, czy po ewentualnym przejęciu powiat będzie stać na prowadzenie PKS-u. – Jak wynika z informacji uzyskanej od prezesa, w tej chwili spółka nie przynosi strat, ale powiat ma świadomość, że gdyby przedsiębiorstwo zostało przez samorząd przejęte, to będzie trzeba w nie zaangażować odpowiedni kapitał i jesteśmy na to przygotowani – wyjaśnia Jan Ciastek, wicestarosta płocki. PKS w Płocku SA zatrudnia 380 osób i obsługuje 200 linii autobusowych. Integralną częścią spółki jest placówka terenowa w Sierpcu, gdzie pracuje 110 osób. Marcin Śmigielski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze