Reklama

Środowiskowe Domy Samopomocy są w fatalnej sytuacji finansowej. „Stoimy na skraju”

Projekt stworzony po to, by pomagać osobom najbardziej potrzebującym, przewlekle chorym, z niepełnosprawnością intelektualną, schorzeniami neurologicznymi, autyzmem i niepełnosprawnościami sprzężonymi, powstał osiem lat temu. Środowiskowe Domy Samopomocy mają funkcjonować jeszcze przez przynajmniej dwa lata. Niestety, wiele wskazuje na to, że nie wszystkie placówki doczekają końca projektu.

ŚDS działają w całym kraju i prawdopodobnie wszystkie mają podobne problemy. To m.in. brak dotacji, które umożliwiłyby placówkom normalne działanie. W tych działających w dużych miastach brak środków finansowych oznacza odchodzenie z pracy specjalistów. W mniejszych ośrodkach pieniędzy brakuje nie tylko na płace, ale i na inne wydatki, choćby na dowóz osób do placówki.

Prześledźmy ten problem na przykładzie Środowiskowego Domu Samopomocy w Starych Święcicach. - Nasza placówka jest bardzo potrzebna. Trafiają do nas pacjenci leczący się psychiatrycznie, z depresją, różnymi schorzeniami lub niepełnosprawnościami, często samotni, nie potrafiący samemu sobie poradzić z codziennymi obowiązkami. Rano są do nas przywożeni, mają tu zapewniony ciepły posiłek, zajęcia w pięciu pracowniach i dowóz do domu – wyjaśnia Bogumiła Radzka, kierownik Środowiskowego Domu Pomocy w Starych Święcicach.

Reklama

Do placówki trafiają mieszkańcy okolicznych gmin. Pensjonariuszami ŚDS w Starych Święcicach są osoby przewlekle chore, cierpiące na choroby psychiczne, z niepełnosprawnością intelektualną, autyzmem, niepełnoprawnością sprzężoną, z depresją, z chorobą dwubiegunową, po wybudzeniu się ze śpiączki, po udarach, a także osoby samotne.

- Naszym zadaniem jest aktywizacja tych osób, by mogły wrócić do społeczeństwa. Mamy pięć pracowni: gospodarstwa domowego (gdzie przygotowują sobie ciepły posiłek), usprawnienia ruchowego, komunikacji, artystyczną i informatyczną. Jesteśmy praktycznie od wszystkiego – umawiamy wizyty u lekarza, wykupujemy leki, organizujemy terapię, nawet uczymy obsługiwania komputerów. Naszym największym problemem – pochłaniającym najwięcej środków z otrzymywanych dotacji – jest dowóz naszych podopiecznych. Musimy ich dowozić, bo mieszkają zbyt daleko od placówki i sami sobie nie poradzą z dotarciem. A jeśli nie dotrą, to nasza placówka traci sens istnienia. Jeździmy dziennie po około 300 km – tłumaczy B. Radzka.

Reklama

W innych placówkach największym problemem są płace pracowników. Podwyższana jest płaca minimalna, ale za tą podwyżką nie idą pieniądze. Specjaliści, psychologowie, psychiatrzy, terapeuci (zwłaszcza w dużych miastach) mają łatwiejszy dostęp do innych ofert pracy. Nie po to studiowali, by teraz pracować za najniższą krajową i borykać się z brakiem funduszy dosłownie na wszystko.

Trzeba bardzo kochać swój zawód (dodajmy – bardzo ciężki), by codziennie walczyć z przeciwnościami losu. Każdy, kto kiedykolwiek opiekował się swoimi rodzicami, wie doskonale, jak trudne jest to zadanie.

Reklama

Brak komunikacji z decydentami

We wrześniu 2022 roku kierownicy 57 placówek napisali do ówczesnej minister rodziny i polityki społecznej Marleny Maląg pismo z prośbą o podjęcie decyzji dotyczącej finansowania ŚDS. Przypominali decydentom, że rośnie inflacja, wzrosły koszty życia, wysokość minimalnego wynagrodzenia, ceny żywności, paliw i innych artykułów, przez co system finansowania placówek stał się niestabilny. To z kolei stanowi zagrożenie dla dotychczasowego poziomu usług.

W piśmie do minister Maląg pisali: „W niedalekiej przyszłości na pewno będzie dochodzić do kuriozalnych sytuacji, gdy przyjmowanie uczestników z niepełnosprawnościami i w spektrum autyzmu nie będzie możliwe, ponieważ posiadane środki nie pozwolą na zatrudnienie pracowników wymaganych wskaźnikiem zatrudnienia: 1 etat na trzech uczestników lub dwóch wykwalifikowanych pracowników do grupy osób staje się coraz bardziej nierealne, granicząca z cudem. Obserwujemy to przy naborach do pracy. Nawet ktoś przyjęty, często po okresie próbnym, a nawet wcześniej, odchodzi, twierdząc, że zaproponowane wynagrodzenie jest nieadekwatne do zakresu obowiązków” – czytamy.

Reklama

Kolejne pismo, tym razem przesłane do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszki Dziemianowicz Bąk, podpisało już 69 kierowników ŚDS z Mazowsza. Był to wniosek o pilne zmiany w finansowaniu placówek i podwyższenie dotacji na uczestnika. „Obecna sytuacja gospodarcza, wzrost minimalnego wynagrodzenia, cen mediów, przy jednoczesnym braku wzrostu dotacji do funkcjonowania ŚDS powoduje, że placówki nie są w stanie utrzymać dotychczasowej jakości usług realizowanych dla osób z zaburzeniami psychicznymi. Jest rażąca dysproporcja między dotacjami na Warsztaty Terapii Zajęciowej i ŚDS, gdzie potrzeba znacznie większego zakresu usług opiekuńczych, pielęgniarek oraz wspierająco-aktywizujących”. Obydwa pisma zostały bez odpowiedzi.

Również bez odpowiedzi pozostały apele do ministerstwa finansów, w których kierownicy placówek alarmują, że brakuje środków na wszystkie wydatki, a wynagrodzenia pracowników są często finansowane z pieniędzy przeznaczonych na proces terapeutyczny.

Reklama

Nasze społeczeństwo się starzeje, jest coraz więcej osób potrzebujących stałej pomocy, nie mogących poradzić sobie z problemami dnia codziennego, ze wzrastającymi cenami i malejącymi dochodami. Wiadomo, że takich placówek, które będą wspomagały osoby chore, samotne, z problemami psychicznymi, będzie coraz więcej. Tym bardziej decydenci (w tym także władze gminne, powiatowe, wojewódzkie) powinni zauważyć te problemy i znaleźć sposoby na ich rozwiązanie.

 

Jola Marciniak

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Maria Załęska - niezalogowany 2024-08-06 21:51:13

    Środowiskowe Domy Samopomocy są bardzo potrzebne, gdyż przybywa dorosłych osób z różnymi dysfunkcjami. Przykre jest to, że ciągle brakuje pieniędzy dla najbardziej potrzebujących. Jako matka dorosłego Syna z autyzmem znam te problemy z życia codziennego. Próbuję łączyć pracę zawodową z opieką nad Synem, ale państwo wcale mi tego nie ułatwia. Dostępność miejsc w ŚDS jest bardzo ograniczona.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości