Reklama

Sprytny polityk

13/12/2006 11:51
Ulica Kobylińskiego nie została nazwana na cześć znanego polskiego rysownika Szymona Kobylińskiego, podobnie jak ulica Kwiatka, nie jest nazwą stricte przyrodniczą, a poświęconą znanemu płocczaninowi. Niestety, niewielu mieszkańców może pochwalić się znajomością historii Płocka, a tym bardziej osób zasłużonych dla niego. Stąd pomysł na redakcyjny przewodnik „Właściciele płockich ulic”. Zaczynamy od Floriana Kobylińskiego, który ma swoją ulicę na osiedlu Tysiąclecia.
Florian Kobyliński to żołnierz i świetny polityk. Urodził się w Wilnie w 1774 r. Zanim osiadł na stałe w Płocku wiele tułał się po świecie. – Jako 20-latek uczestniczył w powstaniu kościuszkowskim. Walczył najpierw w Kurlandii, a następnie w obronie Warszawy, gdzie dostał się do niewoli rosyjskiej. Później przedostał się do Paryża, bywał u Tadeusza Kościuszki – mówi Ewa Piórkowska, historyk z Archiwum Państwowego w Płocku.
Za walki na terenie Niemiec w kampanii 1806/1807 r. otrzymał Krzyż Legii Honorowej. Później został także odznaczony Krzyżem Virtuti Militari. W 1809, za wstawiennictwem marszałka Davouta, otrzymał tytuł barona cesarstwa od Napoleona. Szczęście nieco się od niego odwróciło, gdyż biorąc udział w kampanii moskiewskiej w 1812 r. stracił nogę. Nie przeszkodziło mu to aktywnie uczestniczyć w życiu politycznym.
– W 1815 r. został przedstawiony carowi Aleksandrowi I i zdobył jego przychylność. Rok później został mianowany prezesem Komisji Województwa Płockiego. Był to urząd porównywalny z dzisiejszym wojewodą, ale ówczesne województwo płockie obejmowało teren sięgający na zachodzie aż po Lipno i Rypin, na północy za Mławę, a na wschodzie aż za Ostrołękę i Łomżę – tłumaczy Ewa Piórkowska.
Od tej pory Płock zaczął zmieniać swoje oblicze, m.in. rozebrano stary ratusz, a w latach 1820-25 pobudowano nowy, istniejący do dziś gmach. Powstały też cztery rogatki miejskie (warszawskie, płońskie, bielskie i dobrzyńskie). W Płocku powstały też łaźnie i jatki rzeźnicze, jak również brukowano ulice. Dzięki Florianowi Kobylińskiemu wytyczono wokół miasta (obecnie al. Jachowicza i Kobylińskiego) aleje wysadzane czterema rzędami topoli, a plac przed siedzibą Komisji Wojewódzkiej zamieniono na park.
– Florian Kobyliński chciał poprawić gospodarkę całego województwa, tworząc samowystarczalny ośrodek włókienniczy. Miejscowi rolnicy mieli uprawiać len. Niestety, rząd w Warszawie odrzucił pomysł – mówi Ewa Piórkowska.
Kobyliński wpadł potem na pomysł, aby na terenie województwa osiedlili się cudzoziemscy rzemieślnicy. Zachęcał ich do tego oficjalnym pismem wydanym w końcu 1825 r. Dostał za to naganę od księcia Konstantego.
Niestrudzony Florian Kobyliński w 1820 r. został prezesem Towarzystwa Miłosierdzia Szkolnego przy Szkole Wojewódzkiej, potem znalazł się również wśród grona opiekunów Towarzystwa Naukowego Płockiego.
– W czasie powstania listopadowego był członkiem Komitetu Obywatelskiego utworzonego 4 grudnia 1830 celem zapewnienia spokoju w województwie. Ofiarował 25 000 zł na rzecz powstania – dowiadujemy się w płockim Archiwum Państwowym. Po stłumieniu powstania Florian Kobyliński zachował jednak swoje stanowisko i na emeryturę odszedł dopiero 16 grudnia 1834 r. Ostatnie lata życia spędził w Warszawie i tam został pochowany. Zmarł 27 lutego 1843 r. Miał 69 lat. Jego żoną była Anną Rostworowska. 
BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości