W parku przy ul. Kazimierza Wielkiego, na terenach za katedrą Mariawitów była muzyka, karaoke, darmowa grochówka i zabawy dla dzieci. Przypomniały się stare dobre czasy sprzed pandemii. Jedni przecierali oczy ze zdziwienia, inni cieszyli się, że pojawiła się pierwsza jaskółka normalności, bez maseczek i między ludźmi. Panowała atmosfera, jak na typowym dobrym pikniku, który każdy chyba jeszcze dobrze pamięta.
To wszystko działo się dziś w Płocku w czasach krajowego koronawirusowego lockdownu obowiązującego do 18 kwietnia. Stąd też na miejscu pojawił się patrol policji i urzędnicy z płockiego sanepidu. Trudno było namierzyć jednak organizatorów pikniku. W tłumaczeniach padały słowa, że to spontaniczne spotkanie w parku. W efekcie jedynie kilka osób zostało spisanych za brak maseczek.
A piknik dalej toczył się swoim rytmem. Dzieci brały udział w konkursach, chętni mogli pośpiewać do mikrofonu. Co dalej? Uczestnicy spotkania mówią, że z koronawirusem trzeba się nauczyć żyć a nie się go bać. I pewnie możemy się spodziewać kolejnych pikników w naszym mieście, bo coraz więcej osób ma dość zakazów, ograniczeń i siedzenia w domu.
Tekst i fot. BeeS
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A z jakiej racji mandaty, skoro to teren zielony parku??!
Wydaje mi się, że mandaty nie za brak masek, ale za złamanie zakazu zgromadzeń.... A teraz trochę uwag. Akurat wyciągnąłem z garażu rower i korzystając z ładnej pogody pojechałem na wycieczkę. Jechałem skarpą od szpitala, więc trafiłem na to zgromadzenie. Moje plusy i minusy, jeśli chodzi o ocenę. Plusy: dobrze, że chcemy żyć, chcemy cieszyć się wiosną. Dobrze zatem, że ludzie poszli do parku. Na spacer, na rower, na rolki. To popieram. Minusy: trochę nie podobał mi się olewczy stosunek zgromadzonych do wirusa. Wszyscy w kupie, bez masek, nikt się niebezpieczeństwem wirusowym nie przejmował. A tak nie można. Sam to cholerstwo przechodziłem, nic przyjemnego.... No i jedna uwaga na minus do organizatorów, z tego co widziałem, to jedna z restauracji była organizatorem. . Głośniki rozkręcone na full, uszy bolały od hałasu. To mi się chyba najbardziej nie podobało. Widziałem, że policja nie bardzo wiedziała, co robić. Przyjechali swoją suką, włączyli sygnalizatory i pewnie pytali się szefów, co dalej. Reasumując : wychodźmy, cieszmy się życiem, jak najwięcej sportu dla zdrowia, ale nie miejmy innych w d.. I jeszcze jedno, musimy zrobić wszystko, żeby jak najszybciej otworzyć gospodarkę. Restauracje, fryzjerów itp. Ja na przykład ogródki restauracyjne z zachowaniem wszystkich zasad bezpieczeństwa już bym otworzył. Zatem otwierajmy, ale olewaniem wszystkiego tego nie przyspieszymy.
Abstrahując od zasadność bądź nie takiej akcji. W artykule jest wyraźnie napisane że zostali spisani a nie ukarani mandatem :)
Oby więcej takich spotkań!
Aż zupełnie zabraknie miejsc w szpitalach. Oby więcej!
Oby to nie było spotkanie pożegnalne ze znajomymi i rodziną.
Ludzie chcą normalnie żyć, a te psy nie pozwalają nawet oddychać!
Proszę o info kiedy bedzie następne spotkanie. Chętnie przyjdę z rodziną.
A potem razem na oiom. Elemeledutki kto wyjdzie sam a kto w worku bez pożegnania!
Niestety, odpowiedzialności brak. I u organizatorów, i u uczestników.
A z jakiej racji mandaty, skoro to teren zielony parku??!
Wydaje mi się, że mandaty nie za brak masek, ale za złamanie zakazu zgromadzeń.... A teraz trochę uwag. Akurat wyciągnąłem z garażu rower i korzystając z ładnej pogody pojechałem na wycieczkę. Jechałem skarpą od szpitala, więc trafiłem na to zgromadzenie. Moje plusy i minusy, jeśli chodzi o ocenę. Plusy: dobrze, że chcemy żyć, chcemy cieszyć się wiosną. Dobrze zatem, że ludzie poszli do parku. Na spacer, na rower, na rolki. To popieram. Minusy: trochę nie podobał mi się olewczy stosunek zgromadzonych do wirusa. Wszyscy w kupie, bez masek, nikt się niebezpieczeństwem wirusowym nie przejmował. A tak nie można. Sam to cholerstwo przechodziłem, nic przyjemnego.... No i jedna uwaga na minus do organizatorów, z tego co widziałem, to jedna z restauracji była organizatorem. . Głośniki rozkręcone na full, uszy bolały od hałasu. To mi się chyba najbardziej nie podobało. Widziałem, że policja nie bardzo wiedziała, co robić. Przyjechali swoją suką, włączyli sygnalizatory i pewnie pytali się szefów, co dalej. Reasumując : wychodźmy, cieszmy się życiem, jak najwięcej sportu dla zdrowia, ale nie miejmy innych w d.. I jeszcze jedno, musimy zrobić wszystko, żeby jak najszybciej otworzyć gospodarkę. Restauracje, fryzjerów itp. Ja na przykład ogródki restauracyjne z zachowaniem wszystkich zasad bezpieczeństwa już bym otworzył. Zatem otwierajmy, ale olewaniem wszystkiego tego nie przyspieszymy.
Abstrahując od zasadność bądź nie takiej akcji. W artykule jest wyraźnie napisane że zostali spisani a nie ukarani mandatem :)