Reklama

Społeczność CKU: nie chcemy przeprowadzki!

16/11/2011 09:30
Walka na argumenty, emocje sięgające zenitu, dużo obaw. W takiej atmosferze przebiegało spotkanie prezydenta Romana Siemiątkowskiego z nauczycielami, rodzicami, uczniami Centrum Kształcenia Ustawicznego w Płocku. Burzliwa dyskusja toczyła się wokół zamysłu przeniesienia tej szkoły do budynku Zespołu Szkół Usług i Przedsiębiorczości przy ulicy Padlewskiego. Ostateczna decyzja dotycząca na razie projektu połączenia ma być znana jeszcze w listopadzie. Uczniowie już zebrali ponad 4 tysiące podpisów będących wyrazem protestu przeciwko decyzji połączenia obu szkół.
Mówiąc o przyczynach rozpatrywania przez Ratusz takiej decyzji prezydent Roman Siemiątkowski wyjaśniał, że jest ona podyktowana dostosowaniem do planowanej reformy szkolnictwa zawodowego. I z niej wynika, że pewnych zadań oświatowych CKU już nie będzie realizowało. Stąd już w październiku odbyły się pierwsze spotkania z dyrekcją obu szkół, podczas których władze miasta poinformowały o pomyśle przeniesienia siedziby CKU na Padlewskiego. A w perspektywie być może utworzenia na bazie obu szkół zespołu o nazwie Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego. – Poprosiłem o spotkanie, aby przeprowadzić analizę, czy biorąc pod uwagę to, że CKU jest szkołą dla dorosłych, możliwe jest ich wspólne funkcjonowanie. Wówczas w pełni, bardziej ekonomicznie będzie wykorzystany budynek przy Padlewskiego, zmniejszą się koszty. Dyrektorzy i zespół, który przy tej sprawie pracował, przyznali, że z technicznego i organizacyjnego punktu widzenia jest to możliwe – przedstawiał uczestnikom spotkania argumentację projektu połączenia obu placówek zastępca prezydenta Roman Siemiątkowski.
Zaznaczał zarazem, że wpisuje się on kompleksową analizę systemu szkolnictwa zawodowego w mieście. Bo chodzi o to, aby nie było takiej sytuacji, że trzy lub cztery szkoły będą kształciły uczniów w tych samych zawodach. – W sposób ewidentny widać, że CKU będzie się zmniejszać. Trzeba będzie usiąść i zastanowić się, jaką ofertę edukacyjną CKU może zaproponować w zamian, w świetle nowej reformy – kontynuował prezydent Siemiątkowski.
Ta argumentacja w żaden sposób nie przekonywała i nie przemawiała do uczestników spotkania. Prezentując swój punkt widzenia nauczyciele zwracali uwagę, że nie do przyjęcia jest ten tok myślenia i podejmowania decyzji. Powodów jest wiele. Między innymi ten, że w wielu równorzędnych i większych miastach jak Toruń, Piła nikt nie myśli o zamykaniu i wygaszaniu CKU. – Nie mogę zrozumieć, jak można zaplanować wygaszanie jedynej w mieście publicznej szkoły dla dorosłych. To jedna z większych szkół w Płocku, bo też to sprawdziłam – mówiła jedna z nauczycielek. – Proszę ponadto przeanalizować wyniki. Nasze gimnazjum wypada lepiej od niektórych gimnazjów dziennych. Szkoły policealne wypadają lepiej od szkół dla młodzieży. I jeszcze jedna niezwykle istotna sprawa. Tu chodzi mnóstwo osób bezrobotnych, dla których ta szkoła jest jedyną deską ratunku – kontynuowała nauczycielka z dwudziestoletnim stażem.
Do jej głosu dołączała się matka gimnazjalisty, która przyznawała, że tu chodzą, uczą się i osiągają sukcesy dzieci, którym drzwi zamknęły szkoły dzienne, przyklejając łatkę „gorszych”. – Moje dziecko jest dyslektykiem, ma ADHD. W tak zwanym normalnym gimnazjum był bez szans, stał w miejscu. Nikogo nie interesowała opinia i orzeczenia. Miał przyklejoną łatkę degenerata. A jesteśmy normalną rodziną, której nikt tam nie chciał pomóc. W tej szkole dziecko znalazło pomoc, uczy się, chce do niej chodzić – mówiła matka obecna na spotkaniu.
Takich głosów było więcej, tak ze strony uczniów, rodziców, jak i bardzo zaangażowanych nauczycieli. Niektórzy nie kryli wzburzenia i łez. Pedagog szkolny zaznaczała, że sytuacja tych uczniów jest wyjątkowa i trzeba o nich zadbać. A przeniesienie szkoły na Padlewskiego uniemożliwi im korzystanie z zajęć. Wielu uczniów spoza Płocka (w sytuacji, gdy zajęcia będą odbywały się popołudniami) po prostu nie będzie miało jak wrócić do domu. I przestaną chodzić do szkoły. O to, jak pogodzić naukę z pracą i opieką nad dziećmi, pytały też młode matki, słuchaczki zajęć. – Przedszkola są czynne w godzinach przedpołudniowych – mówiły uczestniczki spotkania.
Nie musi pan łączyć,
panie prezydencie
Do głosu nauczycieli, rodziców, uczniów dołączał Marek Krysztofiak, przewodniczący Międzyzakładowej Komisji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. – Wysłuchując argumentów wszystkich stron podkreślam, panie prezydencie, że ustawa w żadnym punkcie nie nakazuje łączenia szkół, tylko daje takie powody. Po wysłuchaniu państwa argumentów na dzisiejszym spotkaniu jestem pewien, że nie powinno się tego robić. Po pierwsze urząd miasta, podejmując decyzję, nie był do tego przygotowany. Problemów jest tu bardzo dużo. Trzeba rozmawiać, analizować i decyzję podejmować nie w ciągu dwóch, trzech miesięcy, bo zrobimy krzywdę pracownikom, a przede wszystkim uczniom i słuchaczom – mówił w czasie spotkania przewodniczący Krysztofiak.
I pytał prezydenta, czy dotrzymane zostaną zapewnienia, że nie będzie zwolnień pracowników. – Przypominam, że mówimy o lutym. We wrześniu przyszłego roku nowy dyrektor Zespołu Szkół będzie przygotowywał organizację pracy i czy wtedy pan też zapewni tu zebranych, że będą mieli pracę mimo dublowania się stanowisk? Rozumiem, że możemy liczyć na pisemny układ zbiorowy, który będzie nam to gwarantował – pytał Marek Krysztofiak. Otrzymał zapewnienie, że zwolnień nie będzie. Ale, co kilkakrotnie podkreślał prezydent Siemiątkowski, dotyczy to osób, dla których praca w CKU jest podstawowym, pierwszym miejscem pracy.
Kolejne już spotkanie, tym razem ze społecznością CKU, nie rozwiało wątpliwości ani nauczycieli, ani rodziców i uczniów. Prezydent Siemiątkowski zapewniał, że żadne decyzje jeszcze nie zapadły, a rozmowy są po to, by przedstawić argumenty, rozważyć wszystkie warianty.
Teresa Radwańska-Justyńska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości