Reklama

Spełnienie marzenia Kamila Fabisiaka

23/08/2016 11:39
Cztery lata temu w Londynie debiutował w Igrzyskach Paraolimpijskich. – Sukcesem było zakwalifikowanie się do zawodów. Po ciężkiej walce przegrałem pierwszy mecz. Ten sezon jest dla mnie bardzo dobry, mam swój plan minimum, a także nadzieję, że uda się wywalczyć dużo więcej – mówi jedyny płocki paraolimpijczyk, który za kilka dni leci do Rio de Janeiro.
O tym, że zakwalifikował się na Paraolimpiadę do Rio de Janeiro wiedział już na przełomie roku, a oficjalne potwierdzenie przyszło pod koniec maja. Od tego momentu wszystko w jego życiu jest podporządkowane najważniejszym dla każdego sportowca zawodom.
– Cztery lata temu, w swoim debiucie na Igrzyskach bardzo chciałem osiągnąć sukces, ale się nie udało. Miałem nawet dobre losowanie, ale cóż z tego, skoro mój przeciwnik był lepiej przygotowany i w pierwszym meczu zostałem wyeliminowany. Jak będzie w tym roku? Nie wiem, nie potrafię odpowiedzieć. W tej dyscyplinie bardzo dużo zależy od losowania. Niestety, nie udało mi się wskoczyć do szesnastki najlepszych w tenisie na wózkach, wtedy byłbym rozstawiony. Już w pierwszej rundzie mogę trafić na nr 1 na świecie i zostanę bez większych szans. Ale ja się nie poddaję, zawsze walczę do końca i wierzę w zwycięstwo, także z najlepszymi na świecie – tłumaczy Fabisiak.
Do Brazylii leci z Tadeuszem Kruszelnickim, z którym przygotowywał się do sezonu. Występowali już wspólnie w turniejach, zdobywając punkty rankingowe. Obaj zagrają w grze indywidualnej i powalczą o medal w deblu. W Rio wystąpi 58 tenisistów na wózkach, w tym 36 z listy światowej, którzy zostali zakwalifikowani automatycznie. Nie wdając się w zawiłości proceduralne dodajmy, że Kamil zajmuje 19 miejsce na świecie, Tadeusz – 37. Obaj znaleźli się w gronie startujących.
Teraz odliczają dni do wyjazdu – te ostatnie są wyjątkowo pracowite. Kilka dni temu startowali w Austria Open, w weekend walczyli w Brukseli. 31 sierpnia jadą do Warszawy. Na godz. 12.00 w sali przylotniskowego hotelu wyznaczono ślubowanie wszystkich zawodników, a o godz. 17.00 wylatują do Rio przez Paryż. Na miejscu zameldują się 1 września.
Kolejne dni to aklimatyzacja w innej strefie czasowej, odpoczynek i zwiedzanie miasta. Turniej tenisowy, a co za tym idzie pierwszy mecz, mają zaplanowany na 7 września. Bez względu na wyniki zostają w Brazylii do 21 września, kiedy cała ekipa polskich paraolimpijczyków wróci do kraju.
Nie trzeba dodawać, że marzeniem Kamila i jego deblowego partnera Tadeusza Kruszelnickiego jest dojście do finału. Medale też byłyby mile widziane, choć na pewno będzie niezmiernie trudno, bo na kortach zamelduje się cała czołówka światowa. A przecież każdy sportowiec jedzie na Igrzyska, by zająć miejsce na podium.
Pierwsze dni w Rio de Janeiro obaj polscy reprezentanci na pewno spędzą na kortach. – Trzeba będzie zobaczyć, jaką nawierzchnię mają korty, jakimi piłkami będziemy grać. To wszystko ma ogromne znaczenie w walce z rywalami. Skoro chcemy powalczyć, musimy być przygotowani na wszelkie ewentualności – wyjaśnia.
Po raz pierwszy w historii Paraolimpiady odbywać się będą transmisje na żywo z Rio de Janeiro. TVP pokaże starty Polaków. Chętnych, którzy chcieliby zobaczyć, na czym polega ta dyscyplina sportu i jak przygotowuje się zawodnik, odsyłamy do profilu facebookowego Kamila Fabisiaka. Można znaleźć tam link do filmu o przygotowaniach paraolimpijczyków, którego jednym z bohaterów jest płocki tenisista.
Kamil i Tadeusz od kilku miesięcy przygotowują się do występu na kortach w Brazylii. Tylko w ostatnich tygodniach zanotowali całkiem przyzwoite wyniki w turniejach i w meczach sparingowych. W Austria Open Kamil dotarł do półfinału gry indywidualnej, zaś w deblu z Tadeuszem przegrali dopiero w finale z parą Tom Egberink i Nikolas Peifer.
Płocczanin nie chce zdradzać swoich celów na Paraolimpiadę w Rio de Janeiro. – Mam plan minimum, poczekam na losowanie, wtedy będę mógł powiedzieć nieco więcej. Żałuję, że nie znalazłem się w szesnastce rozstawionych zawodników, przynajmniej nie trafiłbym w pierwszej rundzie na najlepszych. Igrzyska to niesamowita impreza, o zupełnie innej niż pozostałe turnieje atmosferze. Każdy sportowiec marzy, by wystąpić, a jeszcze bardziej, by zdobyć złoty medal i usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego. To ukoronowanie wysiłku, jaki się włożyło w uprawianie sportu, w zakwalifikowanie się do najważniejszej światowej imprezy. Za kilka dni znajdę się w Brazylii, przede mną wielka przygoda. Oby trwała jak najdłużej – marzy płocki reprezentant Paraolimpiady Kamil Fabisiak.    Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości