Cztery lata temu w Londynie debiutował w Igrzyskach Paraolimpijskich. – Sukcesem było zakwalifikowanie się do zawodów. Po ciężkiej walce przegrałem pierwszy mecz. Ten sezon jest dla mnie bardzo dobry, mam swój plan minimum, a także nadzieję, że uda się wywalczyć dużo więcej – mówi jedyny płocki paraolimpijczyk, który za kilka dni leci do Rio de Janeiro.
O tym, że zakwalifikował się na Paraolimpiadę do Rio de Janeiro wiedział już na przełomie roku, a oficjalne potwierdzenie przyszło pod koniec maja. Od tego momentu wszystko w jego życiu jest podporządkowane najważniejszym dla każdego sportowca zawodom.
– Cztery lata temu, w swoim debiucie na Igrzyskach bardzo chciałem osiągnąć sukces, ale się nie udało. Miałem nawet dobre losowanie, ale cóż z tego, skoro mój przeciwnik był lepiej przygotowany i w pierwszym meczu zostałem wyeliminowany. Jak będzie w tym roku? Nie wiem, nie potrafię odpowiedzieć. W tej dyscyplinie bardzo dużo zależy od losowania. Niestety, nie udało mi się wskoczyć do szesnastki najlepszych w tenisie na wózkach, wtedy byłbym rozstawiony. Już w pierwszej rundzie mogę trafić na nr 1 na świecie i zostanę bez większych szans. Ale ja się nie poddaję, zawsze walczę do końca i wierzę w zwycięstwo, także z najlepszymi na świecie – tłumaczy Fabisiak.
Do Brazylii leci z Tadeuszem Kruszelnickim, z którym przygotowywał się do sezonu. Występowali już wspólnie w turniejach, zdobywając punkty rankingowe. Obaj zagrają w grze indywidualnej i powalczą o medal w deblu. W Rio wystąpi 58 tenisistów na wózkach, w tym 36 z listy światowej, którzy zostali zakwalifikowani automatycznie. Nie wdając się w zawiłości proceduralne dodajmy, że Kamil zajmuje 19 miejsce na świecie, Tadeusz – 37. Obaj znaleźli się w gronie startujących.
Teraz odliczają dni do wyjazdu – te ostatnie są wyjątkowo pracowite. Kilka dni temu startowali w Austria Open, w weekend walczyli w Brukseli. 31 sierpnia jadą do Warszawy. Na godz. 12.00 w sali przylotniskowego hotelu wyznaczono ślubowanie wszystkich zawodników, a o godz. 17.00 wylatują do Rio przez Paryż. Na miejscu zameldują się 1 września.
Kolejne dni to aklimatyzacja w innej strefie czasowej, odpoczynek i zwiedzanie miasta. Turniej tenisowy, a co za tym idzie pierwszy mecz, mają zaplanowany na 7 września. Bez względu na wyniki zostają w Brazylii do 21 września, kiedy cała ekipa polskich paraolimpijczyków wróci do kraju.
Nie trzeba dodawać, że marzeniem Kamila i jego deblowego partnera Tadeusza Kruszelnickiego jest dojście do finału. Medale też byłyby mile widziane, choć na pewno będzie niezmiernie trudno, bo na kortach zamelduje się cała czołówka światowa. A przecież każdy sportowiec jedzie na Igrzyska, by zająć miejsce na podium.
Pierwsze dni w Rio de Janeiro obaj polscy reprezentanci na pewno spędzą na kortach. – Trzeba będzie zobaczyć, jaką nawierzchnię mają korty, jakimi piłkami będziemy grać. To wszystko ma ogromne znaczenie w walce z rywalami. Skoro chcemy powalczyć, musimy być przygotowani na wszelkie ewentualności – wyjaśnia.
Po raz pierwszy w historii Paraolimpiady odbywać się będą transmisje na żywo z Rio de Janeiro. TVP pokaże starty Polaków. Chętnych, którzy chcieliby zobaczyć, na czym polega ta dyscyplina sportu i jak przygotowuje się zawodnik, odsyłamy do profilu facebookowego Kamila Fabisiaka. Można znaleźć tam link do filmu o przygotowaniach paraolimpijczyków, którego jednym z bohaterów jest płocki tenisista.
Kamil i Tadeusz od kilku miesięcy przygotowują się do występu na kortach w Brazylii. Tylko w ostatnich tygodniach zanotowali całkiem przyzwoite wyniki w turniejach i w meczach sparingowych. W Austria Open Kamil dotarł do półfinału gry indywidualnej, zaś w deblu z Tadeuszem przegrali dopiero w finale z parą Tom Egberink i Nikolas Peifer.
Płocczanin nie chce zdradzać swoich celów na Paraolimpiadę w Rio de Janeiro. – Mam plan minimum, poczekam na losowanie, wtedy będę mógł powiedzieć nieco więcej. Żałuję, że nie znalazłem się w szesnastce rozstawionych zawodników, przynajmniej nie trafiłbym w pierwszej rundzie na najlepszych. Igrzyska to niesamowita impreza, o zupełnie innej niż pozostałe turnieje atmosferze. Każdy sportowiec marzy, by wystąpić, a jeszcze bardziej, by zdobyć złoty medal i usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego. To ukoronowanie wysiłku, jaki się włożyło w uprawianie sportu, w zakwalifikowanie się do najważniejszej światowej imprezy. Za kilka dni znajdę się w Brazylii, przede mną wielka przygoda. Oby trwała jak najdłużej – marzy płocki reprezentant Paraolimpiady Kamil Fabisiak. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze