Alimenty to od lat sprawa, której żaden rząd nie potrafi rozwiązać. Po rozwodzie, jedno z rodziców nie chce łożyć na dzieci, pozostające pod opieką drugiego, argumentując, że mamy trudne czasy. Zwłaszcza w grudniu jest to problem, bo maluchy wierzą, że odwiedzi ich Mikołaj, a tymczasem w portfelach opiekunów są pustki, bo zwykle, jak nie ma alimentów, to nie będzie też prezentów. Właśnie zanotowany został rekordowy wzrost zaległości alimentacyjnych do 13,4 mld zł.
Co drugi rodzic, który nie otrzymuje alimentów na swoje dzieci, doświadcza dodatkowych trudności w ich ściąganiu z powodu inflacji. Rosnące koszty życia są uciążliwe dla każdego, ale stają się również dodatkową wymówką dla osób, które powinny płacić alimenty.
Bardzo możliwe też, że w tym roku Mikołaj nie odwiedzi wszystkich dzieci. W szczególnie trudnej sytuacji są latorośle niesumiennych alimenciarzy, bo one w większości przypadków nie otrzymują ani alimentów, ani żadnego innego wsparcia. Dopiero co 14 dziecko dostanie prezent mikołajkowy, a co piąte może znajdzie coś pod choinką.
Jak wynika z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor kwota zaległości alimentacyjnych w ciągu roku urosła o blisko 4 mld zł i aktualnie wynosi rekordowe prawie 13,4 mld zł. Za te wyniki w zdecydowanej większości odpowiadają ojcowie, którzy stanowią przeszło 94 proc. wszystkich dłużników alimentacyjnych.
Ze względu na galopującą drożyznę priorytetem dla wielu niealimentowanych polskich rodzin będą podstawowe zakupy świąteczne, a nie prezenty. I choć witryny sklepowe kuszą bogatą ofertą, a atmosfera zbliżających się świąt jest już mocno wyczuwalna, świąteczne podarki często znajdują się na samym końcu listy potrzeb. W najtrudniejszej sytuacji są dzieci, bo te poza tym, że nie otrzymują wsparcia finansowego, to sporadycznie mogą też liczyć na pomoc przy specjalnych okazjach, sprzyjających obdarowywaniu.
- Sytuacja finansowa niealimentowanych rodzin już i tak nie wygląda dobrze. Wśród osób biorących udział w badaniu prawie połowa żyje na średnim poziomie, a aż 38 proc. skromnie. Wysoka inflacja i w tej grupie społecznej zbiera swoje żniwo, nie dziwi więc pogłębiający się problem ze ściągalnością świadczeń na dzieci. Zbliżające się święta i rodzinna atmosfera mogą jednak skłonić rodziców unikających płacenia do uregulowania, chociaż części należności lub spotkania ze swoimi pociechami — komentuje prezes BIG InfoMonitor Sławomir Grzelczak.
Niestety badanie pokazuje, że wśród rodziców, którzy mają problem z regularnym łożeniem na dzieci, brakuje również inicjatywy do częstszych spotkań. Zaledwie 8 proc. respondentów mogło liczyć na większe zaangażowanie byłego partnera w opiece nad pociechą, pozostali, czyli 92 proc. nie proponuje w ogóle w zamian żadnej opieki. To oznacza, że cała odpowiedzialność za utrzymanie i wychowanie dziecka w zdecydowanej większości spada na głównych opiekunów.
Rekord długów w alimentach
Przybywa osób niepłacących swoim dzieciom zasądzonych alimentów, bo drożyzna trafia na listę wymówek dłużników alimentacyjnych, dzięki czemu jest im jeszcze łatwiej nie wywiązać się z tego obowiązku.
Na koniec listopada 2022 roku kwota zaległych zobowiązań z tytułu alimentów wzrosła o ponad 40 proc. względem roku ubiegłego i wyniosła niemal 13,4 mld zł. To najwyższa kwota od początku, gromadzenia danych. Przybyło ponad 41 tys. osób niepłacących alimentów i jest ich w sumie 278 624. Średnia zaległość alimentacyjna przekracza już 48 tys. zł na osobę.
- Przyczyn tak drastycznego wzrostu można upatrywać w równie drastycznym wzroście cen życia. Kryzys gospodarczy i inflacja sprawiły, że wielu rodziców nie wywiązuje się z obowiązku alimentacyjnego. Oszczędzanie na najbliższych nie jest jednak żadnym rozwiązaniem, a rodzic, który sprawuje opiekę nad dzieckiem, ma prawo do żądania świadczeń. W odzyskaniu zaległej kwoty może pomóc wpis do Rejestru Dłużników. Zgłosić dłużnika do BIG może każda osoba, która ma wyrok sądowy z klauzulą wykonalności. Wpis, w ramach prowadzonej przez BIG InfoMonitor akcji „Odzyskuj Alimenty”, kosztuje symboliczną złotówkę, a może okazać się skutecznym sposobem na skłonienie dłużnika do łożenia na dziecko — mówi Sławomir Grzelczak.
Ojcowie nie płacą
Wśród niepłacących na swoje dzieci rodziców zdecydowaną przewagę mają mężczyźni. W rejestrze jest ich bowiem ponad 262 tys., w porównaniu do 16 tys. kobiet. Z danych wynika także, że najwięcej ojców-dłużników (91 650) jest w wieku od 45 do 54 lat. W przypadku matek granica wieku jest nieco niższa, bo największe problemy ze spłatą zobowiązania mają te, między 35. a 44. rokiem życia.
Jeżeli na problem spojrzymy z perspektywy miejsca zamieszkania dłużników, to zdecydowanymi rekordzistami są ci z woj. mazowieckiego. Ich łączny dług wynosi ponad 1,7 mld zł. Również na Mazowszu największa jest średnia kwota zaległego zadłużenia, która opiewa na 54 tys. zł. Na końcu listy jest województwo opolskie, gdzie suma niezapłaconych świadczeń jest najniższa - 279 mln zł, co wynika bezpośrednio z faktu, że jest tam najmniej niepłacących rodziców, bo niewiele ponad 6 tys. W kategorii liczby alimenciarzy zdecydowanie wygrywa śląskie z liczbą 33 tys. osób.
Jol.
* Na podstawie danych z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor
Fot. www.freepik.com
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze