Reklama

Skrzypaczka szuka swojego miejsca

12/05/2015 12:41
Jest kobietą pewną siebie, doskonale znającą swoją wartość, która z dumą głośno mówi, że po zdaniu ostatniego egzaminu na Akademii Muzycznej w Maastrich, chce wrócić do Płocka i tu pracować, kształcąc muzycznie dzieci. – Ponad 10 lat tułałam się po różnych miastach, w różnych krajach. Chciałabym, żeby teraz Płock był moim miejscem na ziemi – mówi skrzypaczka Patrycja Grecka.
Muzyka była jej życiem od najmłodszych lat. Chętnie chodziła do szkoły muzycznej, ćwiczyła, by być najlepszą. Jej pierwszym, i jak podkreśla wspaniałym profesorem, był Bernard Tomasiński, dzięki któremu pokochała skrzypce. Kiedy skończyła 13 lat, jej profesor umarł, a ona postanowiła kształcić się dalej, jednak już nie w Płocku. Wyjechała do Poznania, gdzie dalej uczyła się pod kierunkiem prof. Jadwigi Kaliszewskiej.
Po sześciu latach spędzonych w Poznaniu był krótki pobyt w Bydgoszczy, a potem przyszedł czas na wyjazd za granicę. Zanim Patrycja znalazła się w Holandii, odwiedzała inne kraje. Ostatni etap to Akademia Muzyczna w Maastrich, gdzie właśnie obroniła Researche Master. Teraz czeka ją tylko końcowy recital i może zacząć szukać swojego miejsca na ziemi. – Właśnie finalizuję swoją długoletnią edukację, jestem przygotowana na to, by uczyć młodych ludzi, zakochanych tak jak ja, w skrzypcach. Mam propozycje pracy z różnych stron świata, ale gdzieś tam w środku marzy mi się powrót do Płocka, by właśnie tu uczyć młodych. Chcę dzielić się swoją wiedzą, umiejętnościami, pokierować tymi szlakami, które sama przecierałam przez lata. Każdy nauczyciel doskonale wie, że pierwsze lata edukacji przyszłego muzyka są niezmiernie ważne, więc chciałabym uczestniczyć w tym procesie i pokierować karierą uczniów – tłumaczy swoją decyzję.
Patrycja Grecka jest dobrze znana dyrektorowi Płockiej Orkiestry Symfonicznej Adamowi Mieczykowskiemu, z którym współpracuje. – Jestem zatrudniona na umowę o dzieło. Przyjeżdżam, kiedy tylko mogę, by grać z płockimi muzykami – mówi i żałuje, że w ostatnim czasie nie było zbyt wielu okazji. – Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo pracowite. Obroniłam pracę dyplomową w języku angielskim, przygotowuję się do ostatniego recitalu, który zagram w czerwcu w Maastrich. W programie jest muzyka polska, Witold Lutosławski i koncert Igora Strawińskiego.
Patrycja Grecka jest osobą mającą świadomość swoich umiejętności. Doświadczeniami z życia na zachodzie Europy chciałaby się podzielić z przyszłymi wirtuozami. Jej zdaniem wszystkie dzieci są zdolne, niestety nie zawsze udaje się z nich wydobyć i wypielęgnować prawdziwy talent. Uważa, że nie należy dziecka zmuszać do ćwiczenia. Jeśli będzie chciało pokochać granie, nie sprawiając jedynie przyjemności rodzicom, wtedy ma szansę na sukces. – Dajmy dzieciom szansę na wybór drogi życiowej, pozwólmy im rywalizować, bo one to uwielbiają, tylko nie zmuszajmy ich do niczego, bo to nie przyniesie rezultatu – dodaje.
W rozmowie podkreślała znaczenie nauki języka obcego. Umiejętność porozumiewania się z rówieśnikami z całego świata umożliwia podróże, pozwala kontynuować naukę w najlepszych na świecie szkołach i wymieniać doświadczenia z innymi, młodymi muzykami. Patrycja jest gotowa uczyć w języku angielskim, by każdy, kto chce się kształcić za granicą, miał od razu dobry kontakt z nauczycielami.
Jej wzorcem jest Janusz Korczak, którego poważa absolutnie. Jak uczyć młodych, jak stawiać przed nimi stale nowe cele, jak pilnować, by nie spoczęli na laurach, pokazała jej Cosje Weizenbeck – wybitna nauczycielka, którą dzieci pokochały.
– Holandia nauczyła mnie, że dziecko jest najważniejsze, że trzeba zrobić wszystko, by mogło realizować swoje ambicje. Uważam, że każdy może nauczyć się grać, że ja każdego mogę nauczyć. Jestem gotowa wziąć na siebie ten ciężar. To bardzo trudny, stresogenny zawód. Ktoś, kto decyduje się go wykonywać, musi być przygotowany na wiele problemów, ale jakąż ogromną przynosi satysfakcję. Dla tej satysfakcji chcę wrócić do Płocka – wyjaśnia i dodaje. – Każdy talent trzeba stymulować indywidualnie. Mój profesor, Robert Szreder nauczył mnie, że każdy ma swoją drogę rozwoju, którą musi pokonać. Jeśli młody człowiek zrozumie, że nagrodą za trud i godziny spędzone na ćwiczeniach będzie świat stojący przed nim otworem, wtedy wygra, a największe sceny i miłośnicy muzyki będą na niego czekać. Bo skrzypce to niesamowity instrument, grający na czułej strunie, wyzwalający najtkliwsze emocje.
Patrycję Grecką zarekomendował prof. Robert Szreder, światowej klasy muzyk, zamieszkały w Holandii i jeden z najwybitniejszych skrzypków polskiego pochodzenia. To wykładowca i społecznik, regularnie występujący na największych światowych scenach. Robert Szreder jest nie tylko znakomitym skrzypkiem, ale także doskonałym nauczycielem. Wśród jego studentów są młodzi ludzie z całego świata, do niego trafiła również Patrycja Grecka. To on zadzwonił do redakcji Tygodnika Płockiego, by zainteresować nas swoją uczennicą i przedstawić ją środowisku muzycznemu w Płocku, zapewniając, że jej decyzja o powrocie do korzeni powinna bardzo ucieszyć młodych muzyków i ich rodziców.
Po czerwcowym recitalu, kończącym jej edukację w Maastrich, Patrycja prawdopodobnie przyjedzie do Płocka. Trudno powiedzieć, czy dostanie pracę w szkole, ognisku muzycznym, czy znajdą się chętni na prywatne lekcje. Warto skorzystać z doświadczeń płocczanki zdobytych w Holandii, skorzystać z tego, co ma do zaoferowania.
Jola Marciniak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości