Reklama

Skrzany - Jest taka szkoła, szkoła z duszą...

23/04/2002 13:33
Kilka kilometrów za Gostyninem, wśród lasów i pól jest mała szkółka, w której uczy się 68 dzieciaków. Powstała w 1910 roku, kiedy to miejscowy właściciel ziemski podarował budynek na 4-klasową szkołę.Niemal 40 lat temu dobudowano dodatkowe pomieszczenia i dziś jest tu szkoła podstawowa z prawdziwego zdarzenia. A właściwie to nie tylko szkoła, ale ośrodek kultury dla całej wioski Skrzany. W budynku jest sześć izb lekcyjnych, ale niestety szkoła musi pracować systemem klas łączonych. Wyposażenie, może nie jest tak doskonałe jak w szkołach miejskich, ale tu nikt nie narzeka. Wszyscy czekają na otwarcie pracowni komputerowej z sześcioma stanowiskami i połączeniem z internetem, która będzie rzeczywiście oknem na świat, dzięki której znajdą się w szerokim świecie i dowiedzą tego, o czym nie przeczytają w żadnych książkach. Komputery szkoła otrzymała od Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a jedno stanowisko, wraz z drukarką, zafundował szkole wójt gminy. Po wykończeniu pracowni, wszystko zostanie podłączone do Telekomunikacji i będą mogli korzystać z internetu. Do tej pory to było niemożliwe, teraz zaczną się zajęcia z informatyki i wyprawy do internetu. Nie trzeba dodawać, że dzieciaki bardzo się cieszą. Dyrektor szkoły Liliana Nitecka, Rada Pedagogiczna i uczniowie są bardzo dumni ze swojej szkoły. Chociaż nie jest zbyt duża, to dzięki wójtowi Janowi Krzewickiemu i zarządowi gminy Gostynin stale przeprowadzane są remonty, jest nowy dach, wyremontowane łazienki. Teraz będą malowane wszystkie izby. Do takiej szkoły chce się chodzić, bo ona nie jest tylko przechowalnią na kilka godzin, ale szkołą z duszą, gdzie chętnie czas spędzają dzieci, a także ich rodzice. Ot, taki ośrodek kulturalny dla mieszkańców Skrzan. - Nasze dzieci – tłumaczy Liliana Nitecka, - może mają gorsze warunki do nauki niż dzieci w miastach, ale one kochają swoją szkołę, spędzają tu bardzo dużo czasu, korzystają z dożywiania, uczą się, odrabiają lekcje, a po każdych feriach lub wakacjach, wracają stęsknione do swoich klas, do nauczycieli. Bo nauczyciele to skarb tej szkoły. Dzieciaki nie mogą mieć kompleksu, że chodzą do wiejskiej szkoły, bo kadrę mają znakomitą, młodą ale wysoko wyspecjalizowaną, z wyższym wykształceniem i studiami podyplomowymi. – A na dodatek wszyscy czują bluesa – chwali swoich pedagogów L. Nitecka. – Czujemy się potrzebni dzieciom, a oni nam. Rada Pedagogiczna, to obok pani dyrektor : Anna Dyszkiewicz – polonistka i radna gminna, Ewa Babis – nauczanie zintegrowane i język angielski, Anna Adamaszek – nauczanie zintegrowane, Teresa Balcerzak – oddział przedszkolny 6-latków, a nawet i 5-latki, Agnieszka Trawczyńska – język angielski, Tadeusz Kirsz, nauczyciel wychowania fizycznego, Adam Grabarczyk – religia i informatyka, Witold Kalinowski – matematyk oraz Arkadiusz Rutowski – technika i wychowanie fizyczne, specjalność tenis stołowy. Właśnie tenis stołowy, to dyscyplina, z której Skrzany znane są nie tylko w okolicy, ale w województwie mazowieckim, to UKS Orkan Skrzany, który od 1997 roku działa przy szkole. Najpierw udało się kupić podstawowy sprzęt dzięki środkom Urzędu Kultury Fizycznej i Turystyki, potem pomogli sponsorzy. Dziś jest to bardzo prężny ośrodek, z którego wywodzą się dzieciaki odnoszące sukcesy na zawodach wojewódzkich i ogólnopolskich. Na stałe trenuje 12 uczniów szkoły i 2 gimnazjalistów. Treningi odbywają się 3 razy w tygodniu. Więcej się nie da, a to z powodu ciasnoty w szkole. Nie trzeba chyba dodawać, że szkoła nie dysponuje salą gimnastyczną, a wszystkie zajęcia odbywają się na korytarzach. Raz w tygodniu dojeżdżają na treningi do Gimnazjum nr 1 w Gostyninie. – Chciałbym podziękować moim kolegom z Gostynina, dzięki którym dzieciaki mogą trenować w normalnych warunkach – mówi nauczyciel i trener Arkadiusz Rutowski. – W swojej szkole dzieciaki mogą praktycznie tylko doskonalić swoje umiejętności, a właśnie w Gostyninie mają treningi z prawdziwego zdarzenia. Patrząc na warunki, w jakich trenują można się dziwić, że ich udziałem jest równorzędna walka z dzieciakami, które wychowały się w Warszawie, które na co dzień biorą udział w wielkich turniejach o wspaniałej oprawie. Dla nich zawody wojewódzkie to coś normalnego, dla tenisistów ze Skrzan, to coś na co zasłużyli sobie ciężką pracą, wyrzeczeniami i zapałem. Przyjaciele i darczyńcy W finansowych kłopotach szkolnego klubu pomagają, oprócz wójta, który nigdy nie odmawia widząc sens pomocy, także sponsorzy. Firma Promet z Płocka zafundowała dzieciakom nowe stroje, w których mogą walczyć na turniejach. Pomaga także w finansowaniu wyjazdów na zawody. Nie narzekają na brak piłeczek, rakietek, nawet tych profesjonalnych. Dużo pomagają rodzice, którzy tenis stołowy traktują jako możliwość wybicia się ich pociech. - Tu za rakietki łapią się już najmłodsi – wyjaśnia A. Rutowski. – Widzą, że to jest szansa na częste wyjazdy, na kontakt z rówieśnikami, nawet na spędzanie wolnego czasu. Na wsi nie ma tylu rozrywek co w mieście, a tenis jest doskonałym sposobem na życie. Dzieciaki ze Skrzan uwielbiają rywalizację i startują we wszystkich możliwych konkursach, nie tylko sportowych. Obok tenisa stołowego największy sukces odniósł w tym roku Kamil Kroczek, podopieczny T. Kirsza, który wygrał powiatowe biegi przełajowe i teraz pojedzie na igrzyska do Siedlec. A poza sportem dzieciaki chętnie interesują się Unią Europejską, oni już czekają do niej w kolejce, są w czołówce konkursów pożarniczych i ekologicznych. – Właśnie będziemy odbierać radiomagnetofon z kompaktem, wyróżnienie w konkursie ekologicznym na zagospodarowanie odpadów i śmieci – chwali uczniów dyrektor szkoły. – Nie możemy także nie wspomnieć, że w jesiennym konkursie dla VI klas uczniowie naszej szkoły mieli najwyższą średnią w teście, wyższą od średniej powiatowej i wojewódzkiej. Takiej szkole warto pomagać i są takie instytucje, które chętnie pomagają. Obok wójta, który często był wspominany podczas naszej wizyty w Skrzanach, jako największy sponsor szkoły, wymieniani są rodzice. Nigdy nie zawodzą, włączają się we wszystkie szkolne akcje. – Czasem trzeba się nachodzić, ale warto – dodaje dyrektor szkoły. – Od Polam Elgo dostaniemy oświetlenie pracowni komputerowej, od firmy Koniarek – dostajemy wędliny, a z piekarni Daniela Lipińskiego ze Strzałek bułki i ciasta. Na święta dostaliśmy tak dużo pieczywa, że dzieci zabrały do domu. Ale dzięki takim ludziom możemy organizować spotkania z rodzicami, przedstawienia, koncerty, a muszę tu pochwalić maluszki z klas 0-3, które świetnie śpiewają i różne inne imprezy, na których spotykają się wszyscy mieszkańcy Skrzan. Bo nasza szkoła jest szkołą pokoleniową, chodzą do niej wnuki dawnych uczniów, a są nauczyciele, którzy tu uczyli się pierwszych literek. W takiej szkole pracuje się bardzo dobrze, wie o wszystkich sukcesach i porażkach wychowanków. Jesteśmy jedną wielką rodziną. Uczniowie pamiętają o swojej szkole nawet wtedy, gdy już skończą edukację. Nauczyciele są gośćmi na ich ślubach, oni przychodzą się chwalić swoimi sukcesami. Są dumni ze szkoły, w której się uczyli, nadal często w niej bywają. Bo szkoła na wsi, szkoła, która ma duszę, jest najważniejszym miejscem dla wiejskiej społeczności. Jola Marciniak Fot. D. Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości