Reklama

Skazani na dziką lustrację?

03/01/2007 08:40

Szokujące doniesienia „Gazety Polskiej”, jakoby Pasterz naszego Kościoła płockiego arcybiskup Stanisław Wielgus przez 20 lat był świadomym, dobrowolnym, a przy tym wyjątkowo dla władz użytecznym tajnym współpracownikiem SB wpisują się niestety w obowiązujący w naszym kraju od obrad Okrągłego Stołu niechlubny standard postępowania lustracyjnego. Sprawy, z którymi potrafili uporać się nasi zachodni i południowi sąsiedzi, u nas nie znalazły i nadal nie znajdują rozwiązania. Opieszałość i brak dobrej woli w tym względzie ze strony państwa już na początku lat 90. zrodził podejrzenia, że pewna część solidarnościowej opozycji ma za sobą dwuznaczną moralnie przeszłość. Brak dobrej woli oczyszczenia życia publicznego z zagrożeń zakorzenionych w poprzednim systemie znalazł polityczne usankcjonowanie w regule „grubej kreski” rządu Tadeusza Mazowieckiego. Nieliczenie się z oczekiwaniami znacznej części społeczeństwa, chcącego realnie partycypować w osiągnięciach transformacji ustrojowej, a zepchniętego na margines rodził uzasadnione podejrzenie, że krajem rządzi pookrągłostołowy układ funkcjonariuszy poprzedniego systemu i jego solidarnościowej agentury.
W efekcie blokady działań lustracyjnych prawdziwą lustrację zastąpić musiała „dzika lustracja”, wykraczająca poza jakiekolwiek standardy postępowania procesowego w demokratycznym państwie prawa – z jednej strony jako wyraz determinacji środowisk przekonanych o konieczności lustracji dla wyeliminowania możliwości szantażu w życiu politycznym, z drugiej właśnie jako środek szantażu i niszczenia przeciwników politycznych i ideowych. Można podejrzewać, że arcybiskup Wielgus padł ofiarą pierwszego z tych mechanizmów. Artykuł w „Gazecie Polskiej” sprawia wrażenie jakiejś wątpliwej kompilacji urągającej regułom postępowania badawczego w dziedzinie historii. Autorzy swoich rewelacji nie dokumentują źródłowo, powołują się na jakichś tajemniczych informatorów (zdaje się, że spoza IPN-u, czyżby zatem „Gazeta Polska” zawarła pakt z esbecją?), jedną trzecią tekstu wypełniają cytaty z krytycznych wypowiedzi Arcybiskupa pod adresem „dzikiej” praktyki lustracyjnej ostatnich miesięcy, znaczna część tekstu to charakterystyka procedur dotyczących szkolenia tajnych współpracowników SB jako sugestia, że podobne szkolenie mógł przejść sam arcybiskup Wielgus. Pozostaje wrażenie tekstu niespójnego, nierzetelnego, napisanego naprędce, jakby motywowanego chęcią wzięcia odwetu na duchownym za jego wypowiedzi z ostatnich tygodni podyktowane niezgodą na szkodliwą praktykę cywilnego niszczenia osób pomówionych w procesie „dzikiej lustracji”.
W tym kontekście wypowiedź samego oskarżonego, w której nie zaprzecza kontaktom z komunistyczną bezpieką, brzmi przekonująco. A to sprawia, że tak mocno dotychczas budowani autorytetem znakomitego uczonego, pasterza Kościoła i prawego człowieka nie mamy podstaw, by nie ufać prawdomówności pomówionego, który nie wypiera się kontaktów z pozycji pokrzywdzonego z peerelowskimi służbami prześladującymi Kościół, co z racji jego aktywności publicznej i zawodowej jest sprawą jak najbardziej zrozumiałą, a to nie powinno też nikogo, w tym samego pomówionego, powstrzymywać przed szybkim otwarciem, upublicznieniem zawartości teczki i wyjaśnieniem całej sprawy w kontekście właściwych uwarunkowań historycznych. Metropolita co prawda podejrzewa jeszcze jakiś inny rodzaj manipulacji ukierunkowanej na niedopuszczenie do objęcia metropolii warszawskiej z racji na swe nieakceptowane przez wielu konserwatywne poglądy, ale to wydaje się mało prawdopodobne. Arcybiskup Wielgus niejednokrotnie potrafił również nas płocczan zachwycić swą determinacją w demaskowaniu nowych lewicowych ideologii zła stanowiących groźne i realne zagrożenie we współczesnym laicyzującym się świecie. Tylko czy na takie poglądy mogłaby oburzać się „Gazeta Polska”? Chyba że z jakichś niejasnych przyczyn ktoś wodzi za nos redaktora Sakiewicza.
Na razie mamy wszelkie podstawy, by wierzyć, że arcybiskup Stanisław Wielgus z równym oddaniem, jak nam, będzie dobrze służył Archidiecezji Warszawskiej, a z tamtej perspektywy i całej Polsce. Dziękujemy i życzymy wszystkiego najlepszego. 
 

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości