Reklama

Sierpc - Człowiek, który słyszy aurę

15/11/2002 13:19
Hubert Napiórski student ostatniego roku Collegium Psychotronicznego w Warszawie to człowiek o niesamowitej osobowości. Na co dzień nie wyróżnia się szczególnie z tłumu. Mijający go na ulicy sierpczanie nawet nie podejrzewają o jak niezwykłego człowieka otarli się w anonimowym tłumie.A on tymczasem w domowym zaciszu tworzy niezwykłą muzykę, zajmuje się dziennikarstwem muzycznym, jest za pan brat z ezoteryką, filozofią oraz bioenergoterapeutyką. O swoich niezwykłych pasjach zdecydował się opowiedzieć czytelnikom “TP”. Propozycja wywiadu nie zaskoczyła go, ponieważ spotkanie to jak i inne sprawy wyliczył sobie korzystając z numerologii i astrologii. Dlaczego zdecydowałeś się właśnie na tak specyficzny kierunek studiów? - Myślę, że istniejące od 10 lat Collegium Psychotroniczne w Warszawie swoim profilem nauczania spełnia moje zainteresowania i łączy je z tym, co chciałbym robić. Od pewnego czasu jestem rozczarowany tematem określanym jako “doświadczenia duchowe”. Nauka w tej szkole jakby wypełnia u mnie powstałą lukę duchową. Dobrze się czuję w świecie tematów związanych z bioenergią, ezoteryką, astrologią. Chodzi tu o bardzo poważne sprawy, a nie o jakieś tam wróżenie z fusów. Interesuje mnie relacja człowieka ze światem astralnym. Wiem, że na tym polu doszedłeś do bardzo ciekawych wniosków... - Czuję bardzo mocno jedną rzecz, która od dawna była głęboko schowana we mnie, a którą przy różnych okazjach odkrywam na nowo. Moim zdaniem cały świat astralny, bioenergii itd. jest tylko i wyłącznie realnym światem naszych wyobrażeń. Ja staram się wsłuchać w ciało i w ten sposób wykorzystując bioenergię wykorzystuję swoje zdolności terapeutyczne niosąc pomoc najbliższym. Nie wykorzystuję swoich umiejętności w sposób komercyjny. Dlaczego, przecież zdobyłeś tytuł bioenergoterapeuty i masz zaświadczenie certyfikalne od mgr. Jerzego Strączyńskiego upoważniające Cię do wykonywania zabiegów? - Nie czuję się żadnym uzdrowicielem czy jakimś tam szamanem potrafiącym przywracać zdrowie. Dzięki swoim zdolnościom wykonuję profesjonalny masaż energetyczny i manualny oraz biometryczne badania radiestezyjne. Nie wierzę w taśmową moc uzdrawiania jak to czynią okrzyczani cudotwórcy. Ja skłaniam się właśnie ku tej projekcji otoczenia na człowieka. Nie wpatruję się w podświadomość ludzi, którzy do mnie przychodzą, ale staram się odnaleźć w nich człowieka. Znajomi, którzy korzystają z moich usług mówią, że jestem terapeutą ich duszy. Człowieka nie można uleczyć ot tak sobie machając rękoma. Ja muszę np. mieć w ręku wyniki badań lekarskich, dopiero wtedy zabieram się za masaż, jednocześnie uświadamiając danej osobie, że pewne rzeczy działają za nas, życie żyje za nas, emocje reagują za człowieka. To z naszego życia emocjonalnego biorą się choroby, które można zobaczyć w aurze człowieka, chociaż tak naprawdę to ja nie widzę aur ludzkich. Ja je po prostu słyszę. Moje motto jest jasne – trzeba tak żyć by schemat nie żył za ciebie, byś nie był tylko i wyłącznie projekcją otoczenia, tak jak większość z nas. Jesteś człowiekiem pełnym energii twórczej, którą wykorzystujesz także na polu dziennikarskim i muzycznym. - Można się zgodzić z Twoim wnioskiem. Od kilku lat współpracuję jako dziennikarz muzyczny z redakcją miesięcznika “Zakorzenienie”. Piszę o muzyce etnicznej, która ginie, a nie ma dla niej miejsca w tzw. skansenach muzycznych. Moje artykuły traktują o muzyce euro-azjatyckiej, ponieważ jestem mocno emocjonalnie związany z tym rejonem muzycznym. Wiąże się to zapewne z tym, że sam też tworzę taką muzykę i posiadam kilkanaście instrumentów np. misy tybetańskie, zanzy z Południowej Afryki, bębny, flety z Izraela, czuringi z Australii, olidgeridoo itd. Czy da się Twoją muzykę opisać słowami? Spróbuję. Swoją muzykę podobnie jak etno opieram na rzeczach odbieranych przez ludzi jak dziura dźwiękowa, coś co pozornie nie pasuje i nie ma znaczenia muzycznego. Na przykład łączę odgłosy wody z misami tybetańskimi. Moja muzyka pokazuje wnętrze człowieka, przyrody, uczucia i emocje. Obrabiam naturalny materiał, nadaję mu kształt i zamieniam w czyste emocje, które rodzą się podczas tworzenia. Takich osób jak Ty, zajmujących się wymierającą muzyką etno oraz nagrywających swoje kompozycje jest bardzo dużo, nie tylko w Polsce ale i na świecie. Czy współpracujesz z takimi ludźmi? Jak najbardziej. Nagrałem w swoim prywatnym mini studiu nagrań płytę, która jest dobrze znana wśród miłośników takiej twórczości. Odnajdujemy się poprzez interenet. Najwięcej moich płytek nagrywanych domowym sposobem trafia do USA. Jeśli ktoś zajmuje się także tworzeniem muzyki eksperymentalnej to jak może się z Tobą skontaktować? - Kontakt ze mną można nawiązać przez internet pod adresem e-mail: kluyvert@wp.pl. Serdecznie zachęcam do współpracy. Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów na wszystkich polach Twojego życia. Tekst i foto: Radosław Mustwiłło Uwaga Czytelnicy. Trzy pierwsze osoby, które przyjdą w środę do redakcji “Tygodnika Płockiego” (Stary Rynek 27) z egzemplarzem tego numeru dostaną w prezencie płytę z oryginalną muzykę Huberta Napiórskiego wraz z autografem muzyka.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości