Reklama

Sezon zimowy

11/11/2022 08:00

Dla kibica w naszym pięknym kraju widomym znakiem, że właśnie się zaczął jest pierwszy konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich. I właśnie mamy za sobą ten moment. Od razu muszę podkreślić, że będzie to sezon absolutnie nietypowy. A pamiętam ich na tyle dużo, że śmiało mogę taką tezę postawić. Za czasów dzieciństwa i młodości, o ile mnie pamięć nie myli, na nartach skakało się na śniegu. Prawdziwym! Z czasem pojawił się śnieg sztuczny. Po prostu cykl pucharowy się wydłużał, a śnieg prawdziwy nie zawsze listopadzie się pojawiał. W tym roku mamy kolejny przełom. Konkursy odbyły się w systemie hybrydowym. To znaczy skoczkowie rozpoczynali próbę jak zwykle w lodowych rynnach, a kończyli na igielicie, jak w konkursach letniego Grand Prix! Globalne ocieplenie…
A le to nie koniec nowości. Po raz pierwszy w historii Mistrzostwa Świata w piłce nożnej odbędą się w… sezonie zimowym! Oczywiście w sensie zdefiniowanym powyżej. I to już nie globalne ocieplenie, ale… powiedzmy fantazja działaczy FIFA, którzy postanowili zorganizować najważniejszy turniej czterolecia w miejscu, gdzie nie ma absolutnie warunków do gry w piłkę. Tylko po to, by Katarczycy mogli pokazać, że rzeczy niemożliwe dla nich nie istnieją. Złośliwi  powiadają, że nie za darmo… I dlatego skoczkowie, którzy rozpoczęli swój sezon „po bożemu” będą mieli trzy tygodnie przerwy!
Jedni zaczynają, drudzy kończą. Mowa oczywiście o piłkarskiej „ekstraklasie”. I tu muszę z obowiązku (przykrego) zamieścić kilka słów komentarza po średnio udanej „pielgrzymce autokarowej” dzielnych płockich futbolistów pod Jasną Górę. Może trzeba było pieszo… Niestety, podobnie jak Szwedzi przed kilkuset laty, odebrali bolesną lekcję. Gospodarze, na nieszczęście gości, nie zagrali systemem znanym w historii rodzimego futbolu jako „obrona Częstochowy”. Dla młodzieży kibicowskiej przypomnę, że najwybitniejszym przedstawicielem tego stylu w naszym pięknym kraju był reprezentacyjny stoper Jerzy Gorgoń, którego firmowym zagraniem był „wykop w trybuny”. Tym razem jedynym historycznym odwołaniem, jakie przychodzi mi do głowy jest „wysadzenie kolubryny”. W efekcie siła ognia zespołu gości spadła w okolice zera… 
Można w tym momencie zadać pytanie, co dalej? Nic! Przypomnę w tym momencie pamiętny mecz Brazylia – Niemcy z turnieju w 2014 roku. Też było 1:7... I co? Na kolejnym Mundialu zwycięzcy nie wyszli z grupy, a pokonani otwierają dziś ranking FIFA i są jednym z najpoważniejszych kandydatów do tytułu w Katarze. Taki jest futbol, że pozwolę sobie na sentencję w stylu nieodżałowanej pamięci trenera tysiąclecia Kazimierza Górskiego…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości