Reklama

Sądy - opinie

17/04/2003 13:29
Porządek przed Lidlem - Z zainteresowaniem przeczytałem w tej rubryce opinię jednego z czytelników, który mówił o pladze podpitych osobników i żebraków po płockim supermarketami. Zgadzam się; tak jest istotnie.Ten jest duży problem dla klientów, wydaje mi się, że właściciele sklepów powinni go jakoś rozwiązać. Albo postarać się, żeby tych ludzi tam nie było, albo spróbować ich jakoś zagospodarować. Z tym zagospodarowaniem to wcale nie jest zły pomysł. Na przykład przed sklepem Lidl na Podolszycach pewna para cała zimę uprzątała śnieg przed sklepem; teraz zajmuje się sprzątaniem. Mili ludzie, nikomu nie wadzą. Są też życzliwi dla klientów. Kiedy okazało, że nie mam w kieszeni ani złotówki, ani dwuzłotówki, żeby odpiąć koszyk, sprzątająca pani natychmiast pospieszyła z pomocą, oferując mi (pożyczając) specjalny plastikowy żeton. Zatem brawa dla właścicieli Lidla za umiejętność współpracy z tymi ludźmi. *** Kabaret w Radzie Miasta Zastanawiam się, kiedy zmądrzejemy jako społeczeństwo. Niby oburzamy się zachowaniem naszych radnych, posłów. A kiedy przychodzi do głosowania, to nie kierujemy się rozsądkiem, tylko partyjnymi inklinacjami. W efekcie mamy czego chcieliśmy, czyli co mamy. Krew się burzy, kiedy patrzy się na to, co dzieje się w parlamencie. Jeszcze gorsze myśli przychodzą do głowy, kiedy ogląda się kabaret w wykonaniu płockich radnych. Przechodzenia z klubu lewicy do klubu prawicy i odwrotnie stoją na porządku dziennym. I nic to, że potencjalnie ma się jakieś poglądy. “Kasa misiu kasa” - to słynne powiedzenie trenera reprezentacji Polski Janusza Wójcika jak ulał pasuje do aktualnej sytuacji. Że sprawy płocczan staja się sprawą marginalną? Że nieważne są drogi, nowe mieszkania, bezpieczeństwo? Grunt, żeby na złość babci odmrozić sobie uszy, czyli zagłosować odwrotnie niż przeciwna opcja polityczna i być z tego faktu bardzo zadowolonym. Takiej sytuacji nie może tylko zrozumieć mój 85-letni ojciec, człowiek, który na ochotnika poszedł do wojska, żeby w 39 roku bronić Ojczyzny. Po wojnie był wielokrotnie radnym w gminie, gdzie mieszkał. Czasami zwracano mu pieniądze za podróż na sesję Rady, ale najczęściej nie miało to miejsca. Kiedy mówię mu, że teraz za pracę społeczną radny otrzymuje 1000 zł a przewodniczący komisji 2000 zł, mój ojciec rwie sobie ostatnie resztki włosów z głowy. Jestem bardzo ciekaw, którego z płockich radnych stać by było na całkowite zrezygnowanie z tych wysokich diet; który chciałby pracować w komisjach i na sesjach za darmo? A może im to zaproponujemy... Jestem pewien, że Tygodnik Płocki chętnie ten apel podchwyci. Od redakcji: Naturalnie, jeśli by tylko tacy sprawiedliwi się znaleźli. Problem w tym, że bycie radnym to nie tylko diety, ale także profity wynikające z pewnych układów, Rady Nadzorcze itp... *** Zwolnić prezesa...! Dochodzę do wniosku, że pewnych ludzi nic nie jest w stanie zadowolić. W Młodzieżowej Spółdzielni Mieszkaniowej, której jestem członkiem, po wieloletnich przepychankach Walne Zgromadzenie Przedstawicieli podjęło w końcu decyzję o wynajęciu firmy sprzątającej nasze klatki schodowe. Chciałoby się powiedzieć: nareszcie i dlaczego tak późno? Przecież ta decyzja ma same plusy. Za niewielką, dodatkową dopłatą do czynszu nareszcie mamy spokój z tonami ulotek reklamowych zalegających nasze klatki. Tak się składa, że dyżury mieszkańców nie zdają egzaminu: jeden klatkę sprząta co jakiś czas, drugi ma to po prostu w nosie. Teraz klatki lśnią czystością. Tak przynajmniej jest na Zielonym Jarze, gdzie mam przyjemność mieszkać. Okazuje się jednak, że ta korzystna zmiana nie wszystkich zadowoliła. Ba, niektórych mieszkańców osiedla Mickiewicza rozpaliła do czerwoności. Jak można było podjąć taką decyzję? To skandal. Trzeba odwołać prezesa! I na nic zda się tłumaczenie, że prezes musi wykonywać uchwałę Walnego Zgromadzenia. Po raz kolejny okazuje się, że jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził. *** Nie chcieli przyjąć telefonu... Przypadek, który mnie spotkał, miał miejsce w salonie sprzedaży “Idea” Centertel w Płocku. Pani kierownik tego sklepu odmówiła mi przyjęcia telefonu do naprawy, chociaż miałem gwarancję. Odmówiła mi tylko dlatego, że nie posiadałem dowodu zakupu w postaci paragonu, tylko kartę gwarancyjną, na której widnieje nazwa marki aparatu, dzień zakupu (!), nr fabryczny telefonu jak i pieczęć z podpisem sprzedawcy, a w tym przypadku sprzedawca okazała się sama pani kierownik. Mój komentarz, że paragon w takiej sytuacji jest zbędny, bo posiadam gwarancję, na której jest wszystko czarne na białym, w ogóle pani nie zainteresował. Zadzwoniłem do firmy w Warszawie - Motorola Polska i do dwóch autoryzowanych punktów napraw w Warszawie i wszędzie byli bardzo zdziwieni, że odmówiono mi przyjęcia awaryjnego sprzętu do naprawy. Sami mnie jednak pouczyli, co mam robić. W efekcie sprzęt trafił do serwisu i to bez ponoszenia żadnych kosztów. Zanim do tego doszło, jeszcze raz poszedłem do salonu “Idea” Centertel i poprosiłem upartą kierowniczkę, żeby zadzwoniła w to miejsce, gdzie ja dzwoniłem, to się dowie prawdy. Pani w arogancki sposób odpowiedziała mi, że tego na pewno nie zrobi, wyszedłem więc z przysłowiowym kwitkiem i postanowiłem, że w tym sklepie nigdy więcej nie dokonam żadnego zakupu.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości