Wyłączyć sygnalizację na Radziwiu - Mamy prawdziwą wiosnę, to znaczy taką z dodatnią temperaturą. Coraz więcej płocczan skłania się zatem ku wyjazdom za granice miasta, oczywiście najczęściej przez most im. Legionów Piłsudskiego. I znowu powraca ten sam problem, który miał miejsce w latach poprzednich.Troszkę więcej słońca i od razu korki na moście. A włodarze naszego miasta obiecywali przecież, że rondo załatwi sprawę raz na zawsze. Guzik prawda. Rondo jest bardzo przydatne, ale problem nie zostanie rozwiązany dopóty, dopóki nie wyłączy się w końcu sygnalizacji świetlnej na Radziwiu. Ktoś powie: no dobrze, ale jak mają wyjeżdżać samochody jadące od Włocławka? Odpowiadam, bardzo prosto. Te, które od Włocławka jadą do Płocka, kierowane być muszą, za pomocą odpowiednich znaków, do ronda, a tam sobie poradzą. Z kolei te, które jadą w kierunku Kutna, bez problemu skręcą w prawo. Oczywiście na jezdni od Włocławka, tuż przed skrzyżowaniem z drogą Płock - Kutno, musi być zakaz skrętu w lewo. I co, niech mi nikt nie mówi, że sygnalizacji nie można wyłączyć. Chyba, że chcemy znowu stać w dwugodzinnych korkach... *** Cichociemni w Orlenie Zastanawiam się, dlaczego na terenie zakładów petrochemicznych w Płocku w ogóle nie przestrzega się zasad ruchu drogowego. W Orlenie jest mnóstwo dróg, i to dróg wyasfaltowanych, więc przepisy muszą na nich obowiązywać. Co by to bowiem było, gdyby nagle samochody i inne pojazdy zaczęły jeździć lewą stroną jezdni. Okazuje się jednak, że niektórzy te przepisy nagminnie łamią. Mam na myśli służby pełniące ochronę w tym zakładzie. Otóż strażnicy jeżdżą po jezdniach wieczorami na rowerach bez świateł! To ci dopiero kabaret. Chcą zaskoczyć potencjalnych.... sam nie wiem kogo, może terrorystów? Faktem jest, że tym samym pozostają niewidoczni. Zdarzyło się kilka razy, że o mało nie wjechali na pieszych. To po pierwsze. Po drugie sami mogą zginąć pod kołami jeżdżących samochodów z różnych służb. Czy zarząd Orlenu może coś z tym idiotyzmem kompletnym zrobić? *** Wesoły autobus Codziennie jeżdżę ulicą Wyszogrodzką do pracy i z powrotem. Obserwuję czasami kulturę jazdy płockich kierowców. Z nią bywa różnie. Są tacy, którzy pędzą 130 km na godzinę. To oczywiście piraci, których trzeba wyłapywać. Ale nie mniej uciążliwi są ci, którzy niezgodnie z prawem wloką się lewym pasem z prędkością 40 km na godzinę. I chyba nie zdają sobie sprawy z tego, co robią. Przynajmniej niektórzy... Mam wiele szacunku dla kierowców czerwoniaków, powiedzmy linii 19 i 22, którzy zgodnie z przepisami jadą prawym skrajnym pasem od Podolszyc i dopiero przed Zakładem Energetycznym zjeżdżają na lewy pas, żeby skręcić w lewo. Pełna kultura. Okazuje się jednak, że nie wszystkich w komunikacji ona obowiązuje. Na przykład w Wielki Piątek rano, około godz. 7.30 pewien kierowca z przepisami miał na bakier. Od stacji Orlenu jechał non-stop lewym pasem z prędkością 40 km/h. Lewym to za dużo powiedziane, bo prawym kołem zahaczał także o prawy pas. Kierowcy wyprzedzali go z prawej strony i wszyscy musieli dokonywać cudów zręczności, żeby nie doszło do wypadku. Myślę sobie, pal go sześć, nie będę go wyprzedzał z prawej, bo to zbyt niebezpieczne. Poczekam do Zakładu Energetycznego, na pewno będzie skręcał w lewo, to go ominę. Niestety, okazało się, że autobus dalej jedzie prosto. Jego kierowca postanowił zatem zmienić pas. Zrobił to w ten sposób, że około 100 metrów lewe koło miał na lewym pasie, prawe na prawym! Dopiero uporczywe trąbienia innych uczestników ruchu drogowego zmusiły go do podporządkowania się przepisom. Ale co ludziom nerwów napsuł, to jego. Co chciał przez to osiągnąć? Aha, autobus jechał całkowicie pusty i miał numer linii 17. *** Dwóch Mościckich... Pisaliście o rondzie na Radziwiu i o perturbacjach związanych z nadaniem mu odpowiedniej nazwy. Proponowaliście, żeby pogodzić zwaśnione strony i nazwać rondo imieniem Mościckiego, dowódcy obrony Płocka przed bolszewikami. Pewnie kierowały wami słuszne intencje, tyle, że z tym Mościckim jest pewien problem. Mamy już w Płocku ulicę Mościckiego. I to wcale nie wojskowego, majora, tylko prezydenta. Wydaje mi się, że wielu ludzi nie będzie umiało odróżnić obu Mościckich. Może więc zatem zrezygnować z tego imienia i pomyśleć o jeszcze innym? *** Uśmiechnięta pani w rejestracji Tyle się pisze złego o polskiej służbie zdrowia, o jakości obsługi, o braku dostępu do lekarza specjalisty. Oczywiście, w ogromnej większości pokrywa się to z prawdą. Jednak w pewnych miejscach ta reguła się nie sprawdza i dlatego uważam, że trzeba takie miejsca pokazywać, pisać o nich pozytywnie. A takim miejscem jest rejestracja w przychodni przy Szpitalu Wojewódzkim w Płocku. Aż się chce chorować, oczywiście to przejęzyczenie. Chcę tylko powiedzieć, że kiedy w tej rejestracji podchodzi się do okienka, to pani nie patrzy na ciebie jak na wroga, tylko z pełną kulturą, z uśmiechem zapisuje do konkretnego lekarza. Okazuje się zatem, że mimo nawału pracy można być życzliwym dla klientów. Brawo!
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze