Strażacy pod prąd... - Uśmiałem się serdecznie, czytając w ostatnim numerze “Tygodnika Płockiego” historię autobusu, który nie dał się wyprzedzić innym użytkownikom drogi, jadąc ulicą Wyszogrodzką w Płocku. Okazuje się, że przypadki nadużywania swojej wielkości, znaczenia, uprzywilejowania wcale nie są w Płocku takie rzadkie.Ja też miałem z jednym takim przypadkiem do czynienia. Otóż jak wszyscy doskonale wiemy, ulica Grodzka w Płocku jest ulicą jednokierunkową; można nią jechać tylko od Starego Rynku do Placu Narutowicza. Ba, można jechać... Nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić. Tylko pojazdy uprzywilejowane, mieszkańcy i jakieś tam jeszcze inne wyjatki; dla reszty ruch jest w ogóle niemożliwy. Tymczasem w pewną środę (data jest nieważna) o godz. 15.40 ja jechałem swoim samochodem ze znajomymi Grodzką w kierunku Placu Narutowicza. Jechałem, bo mam akurat do tego prawo. Tymczasem z naprzeciwka jechał samochód strażacki - pod prąd. Jawnie łamał przepisy, bo nie jechał na sygnale, powinien się zatem dostosować do ruchu, tak jak inni użytkownicy. Mimo, że jechał pod prąd, ani myślał ustąpić mi pierwszeństwa przejazdu. To ja musiałem zjeżdżać do krawędzi jezdni, żeby on mógł swobodnie przejechać. To jak to w końcu jest? Jedni mogą łamać przepisy, inni nie? *** W przedszkolach śpią na siłę Chciałabym poruszyć problem bezwzględnie obowiązkowego, przymusowego leżakowania w przedszkolach dla dzieci w wieku 3 i 4 lat. Po rozmowie z jedna z pań dyrektor jestem zrezygnowana. Czy naprawdę nie da się tego zmienić? Może interwencja Tygodnika Płockiego cos tu pomoże? Nie przyjmuję argumentu pani dyrektor, z którą miałam przyjemność rozmawiać o braku sal, gdyż to bzdura. Można połączyć na jednej z sal śpiące 3- i 4-latki, a na drugiej sali bawią się nie leżakujące 3- i 4-latki. 3 i 4 lata to nie jest aż tak duża różnica wieku, zresztą według ostatnich trendów popularne są w dużych miastach przedszkola właśnie z grupami mieszanymi. Zaznaczam, że problem bezwzględnego leżakowania nie jest w Płocku odosobniony i wg moich obserwacji dotyczy każdego z przedszkoli. *** Miasto całe musi być wizytówką... Moja kwestia dotyczy wyglądu Płockiego Wzgórza Tumskiego, które jest miejscem spacerów płocczan, i nie tylko, i jakby wizytówką miasta. Chodzi mi o czystość i zagospodarowanie tego terenu. Nie wszystkie uliczki mają chodniki i trawniki. Turystów nie przyciągną też odrapane budynki sądów z kawałkami brakującego tynku. Tak samo odstraszają od strony Wisły nie zamalowane wieloletnie graffiti. Przy okazji warto przypomnieć inne podobnie wyglądające punkty Płocka, chociażby Plac Obrońców Warszawy. Nie wspomnę już o zaniedbanym chyba od początku istnienia osiedlu Wyszogrodzka, głównie na wschód od Spółdzielczej i Południowej, które jest teraz geometrycznym środkiem miasta, wystarczy spojrzeć na mapę. A może by tak wprowadzić rubrykę “Moim zdaniem”, jak to robi “Super Express”? Od redakcji: Dziękujemy za opinię. Informujemy, że to właśnie miejsce w gazecie służy do wyrażania swoich opinii: telefonicznych bądź listownych czy emailowych. Nosi ona nazwę: “co nas boli, co cieszy?” Nazwa niekoniecznie musi być taka sama jak w poczytnym dzienniku. *** Ciemno czyli chora oszczędność Nie rozumiem, dlaczego w Płocku od pewnego czasu stosuje się zaciemnianie ulic. Mieszkam na Wielkiej Płycie (gdzie całkiem niedawno uczniowie śmiertelnie pobili kobietę) i boję się wracać do domu o godz. 21.00, bo na ulicach ciemno. Lampy - właściwie ich całe ciągi - są powyłączane. Kiedyś szłam też w takich ciemnościach ulicą Kilińskiego, jedną z ważniejszych w mieście. Nie rozumiem, po co te oszczędności, bo na ulicach bezpieczniej na pewno nie będzie. *** Kłusowników nikt nie rusza Czy ktoś się w końcu zajmie kwestią bezczelnego kłusownictwa na sandacza w porcie na Radziwiu? Przecież ci kłusole łamią prawo w biały dzień, na oczach tylu osób. Czy Państwowa Straż Rybacka udaje, że problemu nie ma? Sandacze mają obecnie okres ochronny i nie wolno ich łowić. A dlatego mają okres ochronny, że są w przededniu tarła całe wypełnione ikrą. Jeśli nawet brzemienne matki będziemy zabijać na mięso, to co zostanie dla naszych dzieci? *** Zbyt późna reklama Bardzo irytuje mnie samochód firmy “Kopciński”, który jeździ ulicami Płocka o godz. 21.00 i puszcza z głośników skrzeczącą, denerwującą reklamę. Uważam, że o tej porze głośna reklama nie powinna mieć miejsca. Poza tym głos zachrypniętego pana, który poleca pizzę, nastraja słuchaczy odwrotnie do zamierzonego skutku. Ktoś powinien wreszcie zrobić z tą reklamą porządek.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze