Reklama

Sądy – opinie

21/06/2002 11:04
Pamięci doktora Klatki... - Jestem trochę zbulwersowana. Odbył się pogrzeb doktora J. Klatki, osoby wielce zasłużonej, i choć będącej na emeryturze, niosącej ukojenie chorym w czasie wizyt w jego gabinecie w Przychodni, i walczącej z bezdusznymi przepisami, rządzącymi teraz Kasą Chorych.Skąd moje zdenerwowanie? W dniu Jego pogrzebu, na drzwiach przychodni nie było żadnej klepsydry, a w korytarzu wisiała bezduszna informacja, że z powodu śmierci pracownika (sic!) przychodnia czynna jest do godziny 15.00. Szkoda, że nie umiemy właściwie się znaleźć. Od redakcji: - My też tego żałujemy... *** Rowerowe ścieżki na chodnikach Czy ktoś mi powie, dlaczego w Płocku nie mogą powstawać takie ściekli rowerowe, jakie się wykonuje na Zachodzie. Oczywiście rozumiem, że budowanie oddzielnej ścieżki to ogromny koszt i miasto nie może sobie na to pozwolić. W niektórych państwach zachodniej Europy, znaleziono inne rozwiązanie. Po prostu buduje się szerokie chodniki. Z tym że chodnik dzieli się na dwie części. Na jednej części chodnika kostka ma inny kolor, na przykład czerwony. W efekcie rowerzyści nie wchodzą w drogę pieszym i odwrotnie. Taka myśl przyszła mi do głowy, bo zobaczyłem bardzo szeroki chodnik wybudowany obok ulicy Wyszogrodzkiej między Zielonym Jarem a Podolszycami. Ten chodnik nadawałby się właśnie do podzielenia na dwie części. Odpowiada Andrzej Niewczas, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Płocku: - Jest to bardzo cenna inicjatywa. Uważam, że czytelnik ma tu całkowitą rację. Takie rozwiązania stosuje się w Europie, chociażby w Szwecji. Tyle, że tam pewne przyzwyczajenia powodują, że pieszy nie wejdzie na część chodnika przeznaczoną dla rowerzysty i odwrotnie. U nas jest z tym, delikatnie mówiąc, bardzo różnie. Dlatego w Polsce utarło się, że ścieżki rowerowe muszą się opierać na oddzielnie budowanych pasach. Tymczasem wspólne pieszo – rowerowe pasy są dużo tańsze; w efekcie można ich zrobić więcej. Niemniej “kupuję” ten pomysł. Skonsultuję się w tej sprawie z policją. Może wspólnie wymyślimy, jakie zastosować rozwiązanie, żeby przedzielić ten rzeczywiście bardzo szeroki chodnik, a jednocześnie zadbać o bezpieczeństwo pieszych. *** Gdzie się podziała kultura jazdy? Chciałbym się podzielić z Tygodnikiem uwagami dotyczącymi kultury jazdy płockich kierowców. Uważam, że ta niestety jest poniżej przeciętnej. Chamstwo wyparło dobre obyczaje. Przykład? Proszę bardzo. Jeżdżę codziennie do pracy z płockich Podolszyc do centrum miasta. Muszę z Piłsudskiego skręcić koło Politechniki w Kilińskiego. Codziennie jest bardzo duży korek (nota bene wina decydentów, którzy źle zaprojektowali skręt w lewo; powinien być dostępny już od Otolińskiej). Kulturalni kierowcy stoją cierpliwie w korku. Ale tylko kulturalni. Reszta pędzi środkowym pasem, by tuż przed skrętem w Kilińskiego wepchnąć się na siłę i wymusić pierwszeństwo. Ja rozumiem tych, co wyjeżdżają z Dworcowej, nie mają innego wyjścia. Ale dlaczego robią to ci jadący z Podolszyc? To się nazywa po prostu chamstwo. Od redakcji: - Naszym zdaniem również takie zachowanie jest dalekie od dobrych obyczajów. Tylko, że tu chodzi nie tylko o kulturę jazdy, Bardzo nas dziwi, że tą sprawa nie zainteresowała się policja. Przecież wymuszanie pierwszeństwa jest łamaniem przepisów ruchu drogowego. Samochód policyjny przez kilka dni na wysepce przy Kilińskiego załatwiłby sprawę szybko... *** Wypadki na Wyszogrodzkiej Średnio raz w tygodniu, a nawet częściej, na ulicy Wyszogrodzkiej, między Zakładem Energetycznym a Podolszycami ma miejsce poważny wypadek. Ranni zostają ludzie. Duża część tych wypadków związana jest z funkcjonującym obok salonem Seata. Nie żebym miał coś przeciwko tym samochodom i temu salonowi. Chodzi o to, że niezbyt szczęśliwym pomysłem jest usytuowanie wyjazdu z salonu bezpośrednio na tak ruchliwą ulicę. Tym bardziej, że wielu z wyjeżdżających nich sobie nie robi z przepisów ruchu drogowego i skręca w lewo przez podwójną ciągłą. Przydałoby się zrobić albo bezkolizyjny, taki jak na autostradach, wyjazd, albo jeszcze lepiej spowodować zamknięcie tego wyjazdu. Do salonu można by było wjeżdżać od Zakładu Energetycznego. Czy jest taka możliwość? Odpowiada Andrzej Niewczas, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Płocku: - Jeśli chodzi o Miejski Zarząd Dróg, to my takiej możliwości nie mamy. Nie jesteśmy w stanie ustawić żadnych zakazów, bo my jesteśmy jedynie zarządcami dróg. Jeśli ktoś dostaje zezwolenie na działalność gospodarczą, buduje jakiś budynek, to moim obowiązkiem, tak nakazuje mi prawo, jest zapewnić mu wjazd i wyjazd. Oczywiście znam sprawę, wiem, jak ten odcinek drogi jest niebezpieczny. Podobna sytuacja ma miejsce przy salonie Citroena, na rogu Bielskiej i Tysiąclecia. Sam byłem świadkiem, kiedy wielka laweta z samochodami do salonu zablokowała całą Bielska na kilka minut. Myślę, że policja miałaby w tym przypadku więcej do powiedzenia. Mogę tylko powiedzieć, że ten nieszczęsny odcinek Wyszogrodzkiej zostanie gruntownie zmodernizowany, ale dopiero przy okazji budowy przeprawy mostowej.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości