Reklama

Sąd “porwał” dzieci

13/07/2005 15:35
Katarzyna N. ma dwoje dzieci, ale nie ma nad nimi władzy rodzicielskiej. Została jej pozbawiona decyzją Sądu Rejonowego w Gostyninie 8 kwietnia 2004 roku. Nie pomogły żadne odwołania się od tej decyzji. Dzieci trafiły do rodziny zastępczej w Gostyninie. Tam systematycznie odwiedzała je matka. 27 czerwca br. już dzieci nie zastała. Kilka dni później dowiedziała się, że jej dzieci nie dotarły w ciągu 14 dni do domu dziecka w Częstochowie, a tak przewidują przepisy. Gdzie więc są dzieci? Sąd nie chce odpowiedzieć na to pytanie.O sprawie N. pisaliśmy już na łamach „TP”. Mateusz Andrzej N. ma teraz 3 lata, jego młodsza siostra Monika Agata N. 1,5 roku. Dzieci są z nieślubnego związku, ich ojciec się nimi nie interesuje, ale ma zasądzone alimenty na rzecz dzieci.
Rodzina N. mieszka w Sałkach koło Gostynina. Katarzyna do osób zdrowych nie należy. Jest osobą upośledzona umysłowo w stopniu umiarkowanym, od 12 roku życia choruje na padaczkę. Dziećmi zajmowała się głównie ich babcia Helena N. I babcia i prababcia Janina K. zapewniały w sądzie, że będą w stanie wychować dzieci. Sąd nie wziął jednak tego pod uwagę.
Katarzyna N. ma obecnie 21 lat. Nigdy nie pracowała, w 2002 r. zamieszkała z ojcem swych dzieci. W 2002 r. urodziła syna Mateusza Andrzeja. Gdy była w ciąży z drugim dzieckiem, jego „tatuś” odwiózł ją do matki. Katarzyna N. nie była w stanie sama zajmować się dziećmi, ale zobowiązała się do tego jej matka Helena N. Biegli stwierdzili, że warunki mieszkaniowe Heleny N. i Janiny K. są złe, więc dzieci nie powinny tam mieszkać.
W marcu 2004 r. Mateusz Andrzej i Monika Agata trafiły do rodziny zastępczej, pełniącej zadanie pogotowia rodzinnego, o czym zdecydował Sąd Rejonowy w Gostyninie, niespełna miesiąc później ich matkę pozbawiono praw rodzicielskich. Zdaniem sądu zebrane dowody dyskwalifikowały Katarzynę N. jako matkę. Opinie w tej sprawie wydali: biegły Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego w Płocku, Powiatowa Komenda Policji w Gostyninie, Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Gostyninie, Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Gostyninie, kurator sądowy. Uznali, że dzieci przebywają w warunkach, które zagrażają ich życiu.
Katarzynie N. bezinteresownie pomaga Zofia Słowikowska, właścicielka sklepu spożywczego w Gostyninie, w którym kiedyś młoda matka zemdlała. Gdy okazało się, że przyczyną był fakt, że odebrano jej dzieci, Zofia Słowikowska pomagała pisać odwołania od decyzji sądu. Dopóki może, walczy o odzyskanie dzieci. Jest przekonana, że dzieci mogłyby przebywać u swojej babci Heleny N.
Gdy Katarzyna N. dowiedziała się, że je dzieci w przewidzianym terminie nie dotarły do domu dziecka w Częstochowie, Zofia Słowikowska postanowiła poruszyć w Gostyninie niebo i ziemię. Tamtejsza policja nie chciała przyjąć zgłoszenia o zaginięciu dzieci, bo nie zamierza podważać decyzji sądu. To samo mówi starosta gostyniński. Kilka dni temu policja przyjęła jednak zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Ani Katarzyna N. ani Zofia Słowikowska łatwo w Gostyninie nie mają. Katarzynę N. szantażuje ojciec dzieci (choć nie ma praw rodzicielskich), Zofia Słowikowska odbiera telefony z pogróżkami. Matka dzieci rozpacza, że dzieci zostały porwane. Sąsiedzi dopowiadają, że pewnie są już za granicą.
Niestety, nie udało nam się uzyskać komentarza sądu na temat tej sprawy. Gostyniński sędzia, który zajmował się ostatnimi sprawami dzieci N., nie skontaktował się z nami mimo licznych próśb. Zdajemy sobie sprawę, że sąd jest instytucją niezawisłą. Niewytłumaczalnym pozostaje jednak fakt pośpiechu, z jakim separuje się dzieci od biologicznej matki, gdy ta robi co może, aby nie przerwać rodzicielskiej więzi. Skąd ta determinacja sądu?

Elżbieta Grzybowska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości