Reklama

Rzeczki zamieniły się w rwące potoki

09/06/2010 07:49
Obfite opady ze środy na czwartek spowodowały, że mieszkańcy powiatu płockiego znów musieli ratować swój dobytek. Z brzegów wystąpiły rzeki: Wierzbica, Słupianka i Płonka. Niepozorne na co dzień rzeczki niszczyły budynki, ulice i uprawy.
Po oberwaniu chmury z 2 na 3 czerwca najgorsza sytuacja była w gminach: Staroźreby, Słupno i Stara Biała. W Staroźrebach z brzegów wystąpiła rzeka Płonka. – Zalanych zostało około 80 domów, sklep, stacja paliw oraz Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej. Woda zniszczyła również mosty, ulice i chodniki. W walce z żywiołem na zmiany pomagało 15 zastępów OSP – relacjonuje Józef Stradomski, wójt gminy Staroźreby.
Woda w Płonce przyszła niespodziewanie i po kilku godzinach opadła. Dopiero wtedy mieszkańcy zobaczyli, jak wielka jest skala zniszczeń.
Groźna sytuacja była także w Słupnie, gdzie wylała przepływająca przez gminę Słupianka. – Niepozorna rzeka zrobiła tak wielkie spustoszenie. Przerwała zaporę regulującą przepływ wody, co spowodowało, że woda z dużą siłą uderzyła w osiedle przy ul. Pocztowej w Słupnie. Z żywiołem walczyli strażacy, pracownicy urzędu gminy oraz sami mieszkańcy. Zalanych zostało około 7 posesji, budynek mieszalni pasz i pola uprawne – mówi Stefan Jakubowski, wójt gminy Słupno. Wzbierająca w przerażającym tempie Wierzbica zagroziła dwóm gospodarstwom i zabytkowemu młynowi wodnemu. Takiej wody nie pamiętają nawet najstarsi mieszkańcy.
– Rano rzeka płynęła jeszcze w korycie, fala powodziowa nadeszła w mgnieniu oka. Zdążyliśmy tylko wyprowadzić samochody. Podtopiło nam piwnicę, zalało piec i hydrofor. Dzięki interwencji strażaków udało nam się uniknąć większych strat. Mieszkamy w drewnianym domu, więc straty mogły być bardzo duże – podkreśla Ewa Krekora.
Z żywiołem walczyła również Monika Fronczak. – Woda zalała nam podwórko, ale najbardziej obawiamy się o zabytkowy młyn, który tonie w wodzie. Chciałabym podziękować wszystkim ludziom, którzy odeszli od świętowania i przybiegli nas ratować.
W akcji brały udział jednostki OSP z Siecienia, Sikorza, Wyszyny, Białej i Proboszczewic. – Początkowo zagrożenie było również w Srebrnej, gdzie na szczęście woda wylała się jedynie na pola i wszystkie siły przerzuciliśmy do Wyszyny. Układaliśmy wały z worków z piaskiem, żeby osłonić budynki przed zalaniem. Udało się zapobiec większym stratom. Wypompowujemy wodę z zalanych piwnic – komentuje Włodzimierz Sulkowski, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Siecieniu, która na miejscu zdarzenia pojawiła się jako pierwsza.
W sytuacji zagrożenia powodzią znów wzorowo spisali się strażacy-ochotnicy. To dzięki nim, jak podkreślają mieszkańcy cudem uratowanych gospodarstw, żywioł nie wdarł się do domów.    mś
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości