To był wyjątkowo kulturalny weekend. Wystarczyło przyjść na starówkę. A czekały tu koncerty, kino i teatr. Rynek Sztuki zaserwował w tym roku bardzo bogate menu. Pomyślał również o dzieciach.
– Pomysł na przedstawienia dla dzieci prezentowane podczas festiwalu wypłynął od samych płocczan. Postanowiliśmy spełnić to życzenie – mówi Radosław Łabarzewski z Płockiego Ośrodka Kultury i Sztuki.
Pomysł okazał się trafiony. W niedzielę milusińscy obejrzeli dwa przedstawienia. Gromadka przed sceną żywo reagowała na przygody pewnego pieska prezentowane przez Teatr Bum Cyk Cyk. Stanęła tradycyjna scena, w której grały kukiełki. Za chwilę JoArt Show ożywił zapatrzoną gromadkę dzięki ulicznej klaunadzie. JoArt Show, czyli reprezentacja Płocka w czasie tegorocznego Rynku Sztuki dała też pokaz dla starszej publiczności. W piątek wystąpiła na Starówce z ogromną kukłą, a do tego z pokazem ogniowym. Lubimy tego typu efekty specjalne na Rynku Sztuki, na którym co roku królują teatry uliczne prześcigające się w swej pomysłowości, by na chwilę zatrzymać na ulicy przechodniów. I nie zawiedliśmy się w tym roku.
Tym razem teatry królowały w niedzielę. (Dotychczas pojawiały się każdego dnia festiwalu). Na trzech scenach teatralnych prezentowało się pięć grup teatralnych. Warszawska „Pijana sypialnia” pokazała „Łojdyrydy”. Kilkunastu aktorów śpiewało wesołe piosenki, wycinało hołubce i stworzyło satyrę na polską wieś. Z zapałem opowiedzieli historię mieszkańców dwóch sąsiadujących miejscowości: Kopydliny i Samborza, którzy spierali się m.in. o to, kto wybudował figurkę pod lasem. Teatr Srebrna Góra pokazał „Targowisko próżności” – inscenizowany happening uliczny na pograniczu teatru i nowego cyrku inspirowany dramatem Tadeusza Różewicza „Stara kobieta wysiaduje”. Przedstawienie pt. „Alicja” poznańskiego Teatru Fuzja zaprowadziło płocczan w świat „Po drugiej stronie lustra.” Po Starówce jeździł gang rowerowych królików, były wyjątkowe machiny – np. trzymetrowa księga. Do tego wyrosły na płytach starówki ogromne grzyby.
Pojawił się też jeszcze jeden płocki akcent podczas Rynku Sztuki. Mowa o projekcie „Lato w teatrze” realizowanym przez Stowarzyszenie Teatr Per Se, który dzięki zbliżonej tematyce i formie teatralnej mógł dołączyć do festiwalu. Uczestnicy letnich warsztatów prezentowali się w piątek w specjalnym studio telewizyjnym.
Muzyka na tegorocznym Rynku Sztuki adresowana była do melomanów o wysublimowanych gustach, co można stwierdzić zwłaszcza po sobotnim koncercie trio tworzonego przez Jorgosa Skoliasa oraz braci Marcina i Bartłomieja Olesiów. Skolias jest jednym z najbardziej oryginalnych wokalistów polskiej muzyki. Z kolei bracia – kontrabasista i perkusista – tworzą autorską muzykę, której głównym punktem odniesienia jest jazz. W Płocku zaserwowali fuzję muzyki żydowskiej, jazzu i metafizycznych wokaliz rodem z Azji. Inspiracją były dla nich sefardyjskie pieśni śpiewane przez greckich żydów w XIX i na początku XX wieku.
Na rozrywkę i luz postawił natomiast zespół Łąki Łan, gdzie muzycy występują w zabawnych strojach i bawią się na scenie słowem i muzyką.
Był i muzyczny płocki akcent. Krojc przygotował na Rynek Sztuki projekt muzyczno-wizualny. Do współpracy zaprosił Mateusza Jarmulskiego, który pracował między innymi przy filmach „Świteź” czy „Piotruś i Wilk”.
Na Rynku Sztuki wystąpił też Hurt. Opuścił jednak Stare Miasto i przeniósł się do Rock’69. To celowy zabieg. – Od dwóch lat Rynek Sztuki współpracuje z Rockowymi Ogródkami i swoje rockowe akcenty przenosi na scenę Rock’69 – dowiadujemy się w Płockim Ośrodku Kultury i Sztuki.
Film na Rynku Sztuki to oczywiście nieme kino z muzyką na żywo, graną np. przez łódzką grupę The Washing Machine, która od pięciu lat regularnie prezentuje klasyczne dzieła kina niemego w autorskiej oprawie muzycznej.
Była to już 9. edycja festiwalu Rynek Sztuki, która doczekała się swojego stałego grona bywalców. Jednak przez fakt, że z koncertami czy teatrami ulicznymi wychodzi w przestrzeń miejską, co roku dochodzą nowi przechodnie i sympatycy. Ponadto festiwal ożywia płocką starówkę. Podobne imprezy organizowane są w innych miastach, przede wszystkim w tak dużych ośrodkach jak Warszawa czy Poznań. Tym bardziej cieszy, że Płock kulturalnie nie pozostaje w tyle. BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze