Reklama

Strajk rolników w powiecie płockim. Rolnicy będą protestować!

Sytuacja w rolnictwie w ostatnim czasie stała się bardzo trudna. Napływ ukraińskiego zboża, wzrost kosztów produkcji i coraz bardziej restrykcyjne normy produkcji to tylko część problemów, jakie ich dotykają. Rolnicy są pod przysłowiową ścianą i właśnie dlatego zdecydowali się na protest. Będzie to protest ogólnoeuropejski zorganizowany po to, aby zwrócić uwagę na problemy, z jakimi się borykają oraz na to, jak wpływa to na całą Europę. Przede wszystkim ma jednak zwrócić uwagę instytucji unijnych na to, że „jeżeli Bruksela się nie obudzi, za kilka, kilkanaście lat nie będziemy mieli w Europie własnego rolnictwa”.

W płockim Starostwie Powiatowym nowy wiceminister rolnictwa Adam Nowak spotkał się z przedstawicielami samorządu oraz rolnikami, aby porozmawiać o problemach, jakie dotykają polskie rolnictwo.

- Po raz kolejny spotykamy się z kwestiami, które są niezwykle trudne. Jest tak źle, że w najbliższym czasie rolnicy planują przeprowadzenie serii protestów. I nie chodzi wyłącznie o nasz kraj, ale o całą Unię Europejską. Również rolnicy z terenu powiatu płockiego włączą się w te protesty. O pewnych rzeczach musimy mówić i je jasno artykułować. Rolnicy będą walczyć o to, żeby zmienić cześć zasad wspólnej polityki rolnej tzw. europejskiego zielonego ładu, aby zmienić system dopłat oparty na ekoschematach, jak również w pewien sposób usankcjonować kwestę napływu produktów ukraińskich na rynek unijny – mówił starosta Sylwester Ziemkiewicz.
Sylwester ZiemkiewiczSylwester Ziemkiewicz

 

O wyzwaniach, jakie stoją przed kierownictwem Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi mówił wiceminister rolnictwa Adam Nowak.

- Sytuacja w rolnictwie faktycznie jest trudna i złożona, ale najgorsze dla nas są kwestie związane z perspektywą na najbliższe miesiące. Właśnie dlatego minister Czesław Siekierski jest aktywny na polu europejskim, bo to tam jest podejmowana większość decyzji dotyczących relacji handlowych z Ukrainą oraz kształtu wspólnej polityki rolnej, również tej po roku 2027 związanej z wyzwaniami klimatyczno-środowiskowymi i pakietami w tym zakresie. Do głównych celów, jakie stawiany sobie w MRiRW należy ustabilizowanie sytuacji na rynkach rolnych. Niepewność i wahania cen, zarówno sprzedaży płodów rolnych, jak również cen środków produkcji, są głównym problemem dla rolników, ale także dla przetwórców i całego sektora. Unormowanie relacji handlowych z Ukrainą jest naszym priorytetem. Szukamy rozwiązania tego problemu. Zależy nam na tym, żeby ta krytyczna sytuacja, jaka pojawiła się na rynku zbóż nie rozlała się na kolejne sektory polskiej gospodarki. Ustabilizowanie tej sytuacji to racja stanu – mówił Adam Nowak.

 

Wiceminister podkreślał również, że polscy rolnicy są gwarantem bezpieczeństwa żywnościowego naszego kraju, dlatego problemy rolnictwa trzeba jak najszybciej rozwiązać.

- Naszym rozwiązaniem jest licencjonowanie, czyli sposób, jaki wprowadzili Rumuni i Bułgarzy, tak, żeby zarówno ilość, jak i jakość produktów importowanych z Ukrainy była mierzalna. Embargo, które częściowo obowiązuje nie jest rozwiązaniem idealnym dla wszystkich gałęzi polskiego rolnictwa, ponieważ wiąże się z pewnymi blokadami ze strony Ukrainy. A przecież jesteśmy również eksporterem żywności na tamten rynek. Szukamy, we współpracy z Komisją Europejską takich rozwiązań, które będą ratowały sytuację – wyjaśniał wiceminister rolnictwa.

 

Jak podkreślał Adam Nowak celem ministerstwa jest uproszczenie procedur administracyjnych, w tym systemu wnioskowania o ekoschematy.

Reklama
- Sprawy polskiego rolnictwa są przez nas aktywnie podnoszone na arenie krajowej, europejskiej i międzynarodowej. Rozumiemy powody i motywacje rolników do protestów. Chcemy, aby w toku konstruktywnej dyskusji znaleźć rozwiązanie tych problemów. Większość z tych kwestii jest do rozwiązania na arenie europejskiej i będziemy robić wszystko, aby je rozwiązać jak najszybciej – mówił.

 

Głos w tym temacie zabrał równie prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktor Szmulewicz

Na terenie Europy mamy protesty, które mają jeden główny cel – zwrócenie uwagi na złą sytuację w rolnictwie i brak ochrony ze strony unijnej dla europejskich rolników, w związku z napływem produktów rolnych z Ukrainy. Jesteśmy za tym, żeby wspierać Ukrainę, ale UE musi chronić rolnictwo europejskie, w tym polskie, które jest najbardziej narażone na napływ ukraińskich produktów – wyjaśniał Wiktor Szmulewicz.
Walczymy o swoje gospodarstwa, ale głównym celem jest walka o polskich konsumentów. Chcemy im zapewnić bezpieczną żywność. Sytuacja polityczna na świecie jest trudna, a brak własnej żywności może spowodować poważne komplikacje dla kraju i jego mieszkańców. Musimy dbać o zdrowie naszych obywateli, a przecież zależy ono od naszego żywienia. Protest, który odbędzie się 24 stycznia nie jest protestem przeciwko komukolwiek. Ten protest ma wspomóc nasze władze, żeby miały mocniejszy głos. Chcemy pokazać Europie, że polski rolnik też jest w Europie i domaga się dyskusji na temat przyszłości Unii Europejskiej, także po wstąpieniu do UE Ukrainy. To ważny temat, bo rolnictwo ukraińskie jest zupełnie inne niż nasze. Jest to rolnictwo przemysłowe skupione w rękach kilkuset osób, oligarchów. Nie wiadomo, skąd mają kapitał i kto czerpie z tego zyski. To są ważne pytania, które należy sobie postawić już dziś – mówił.

 

Przewodniczący Rady Powiatu w Płocku Lech Dąbrowski mówił o spadku dochodów z rolnictwa, które pojawiły się w związku z wojną na Ukrainie. Przewodniczący podkreślał, że w związku z niestabilną sytuacją na rynku dochody rolników spadły na tyle, że nie pozwalają na funkcjonowanie  gospodarstw. Ten proces zmusza rolników do poszukiwania innego rodzaju zatrudnienia, a to z kolei upadek rolnictwa, a z czasem także potrzebę importu żywności

Reklama
Podstawową sprawą jest pomoc rolnikom. Można to zrobić w różny sposób. Trzeba wykorzystać środki unijne, które mogłyby wspomóc polskie rolnictwa, a także usprawnić procedury administracyjne – mówił.
Lech DąbrowskiLech Dąbrowski

 

Podczas konferencji rolnicy z terenu powiatu płockiego zastanawiali się, jak to się dzieje, że żywność, która nie jest poddawana tak rygorystycznym standardom, jak ta europejska, może bez żadnego problemu wpływać na rynek europejski.

To jest dyskryminacja rolnictwa europejskiego. Jeżeli Bruksela się nie obudzi to za kilka, kilkanaście lat nie będziemy mieli w Europie rolnictwa – mówił jeden z rolników.

 

Fot. D. Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości