Mama Piotrusia zadzwoniła do redakcji z bardzo dobrą wiadomością. – Synek wreszcie, po roku, jest razem ze mną. Na razie nie mówi do mnie „mama”, jestem dla niego ciocią, ale najważniejsze, że jesteśmy razem i za nikim nie tęskni, jest szczęśliwy, zadowolony, dobrze się bawi, je i śpi. Powoli przyzwyczaja się, że chcę go przytulić – powiedziała. 9 września 2014 r. przyszedł na świat Piotruś. Szybko okazało się, że rodzice nie będą go wychowywać wspólnie. Został z matką, która całkowicie mu się poświęciła. 26 sierpnia 2016 r. jej partner, ojciec chłopca, dokonał uprowadzenia rodzicielskiego. Od tamtej pory nie miała z synkiem ani jego tatą żadnego kontaktu. 26 sierpnia ubiegłego roku kobieta wspominała jako najgorszy dzień swojego życia. – Przy mnie porwał Piotrusia. Ponieważ oboje mieliśmy pełne prawa rodzicielskie, mógł się kontaktować z synkiem, a ja tego nie broniłam. Właśnie tego feralnego dnia przyszedł na spotkanie, podszedł do dziecka, a kiedy okazało się, że Piotruś nie chce z nim pójść, wziął synka pod pachy i wrzucił do samochodu, w którym siedziała jego matka. Mogłam nie pozwolić ruszyć, krzyczeć, cokolwiek, ale do głowy mi nie przyszło, że mógł porwać synka. Od tamtej pory ich nie widziałam – opowiada.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze