Reklama

Rodzice chcą publicznego

07/03/2012 08:44
Rodzice przedszkolaków z gminy Radzanowo ruszyli do kontrofensywy w sprawie zamiaru przekształcenia samorządowego przedszkola w placówkę niepubliczną. Na spotkaniu z wójtem mówili, że nie można oszczędzać na dzieciach, że mają w przedszkolu dobrą opiekę, że nie wierzą, iż po przekształceniu opłaty będą na tym samym poziomie.
Sprawa przedszkola to pokłosie ostatniej sesji Rady Gminy. To na niej siedmiu radnych było za likwidacją przedszkola w celu przekształcenia go w placówkę niepubliczna. Czterech było przeciw, trzech wstrzymało się od głosu. Skąd pomysł takich zmian? Jak tłumaczył wójt Tadeusz Pokorski, chodzi o oszczędności. Dzisiaj przedszkole kosztuje gminę ok. miliona złotych. Gdyby zostało placówką niepubliczną, w kasie gminy zostałoby ok. 200–250 tys. zł. Już podczas sesji Tadeusz Pokorski zapewniał, że nie wzrosną opłaty w wypadku przekształcenia placówki. Mówił o tym, że gmina będzie dofinansowywać niepubliczne przedszkole kwotą nie mniejszą niż 75 proc. na dziecko przy uwzględnieniu stawek w przedszkolach publicznych w sąsiednich gminach. Zawrze też umowę, w której będzie gwarancja, iż koszty będą na poziomie przedszkola publicznego.
Niemal te same argumenty wójt powtórzył podczas spotkania z rodzicami, które zorganizowała w przedszkolu rada rodziców. – Po raz kolejny powtarzam, że nie zamierzamy likwidować przedszkola. Jako wójt mam obowiązek wskazywać finansową przyszłość gminy. A ta nie jest zbyt dobra. Jeśli nie zajmiemy się racjonalizacją wydatków to nasza sytuacja będzie bardzo trudna. Możemy nie domknąć budżetu na przyszły rok – mówił Tadeusz Pokorski.
Dodał, że żaden samorząd nie daje sobie rady z oświatą i dokłada do subwencji oświatowej nawet do 50 proc. jej wielkości. W wypadku przedszkola to jeszcze więcej, bo na maluchy nie ma żadnych subwencji z budżetu państwa. W Radzanowie budżet gminy dokłada do przedszkola 84 proc. kosztów. Resztę pokrywają rodzice, którzy płacą od 30 do 300 zł miesięcznie za dziecko. A w radzanowskim przedszkolu łącznie z oddziałami działającymi w Rogozinie jest ponad 150 dzieci.
Wójt argumentował jeszcze, że potrzeby gminy to nie tylko przedszkole. Na wszystko nie starczy pieniędzy. Dodał, że najlepiej byłoby, gdyby placówkę przejęli jej pracownicy. Dyrektor przedszkola Danuta Brzozowska stwierdziła, że pracownicy rozmawiali na ten temat i doszli do wniosku, iż nie daliby rady utrzymać przedszkola.
– Jeśli ktoś tu przyjdzie, to nie utrzyma przedszkola w takiej formie jak obecnie – mówiła. Dodała, że dzisiaj dzieci mogą liczyć na pomoc psychologiczną, pedagogiczną czy logopedyczną, bo nauczyciele z przedszkola zrobili studia podyplomowe w tych kierunkach. Że dzieci mają zapewnioną opiekę przez zespół, który pracuje ze sobą od wielu lat i zna potrzeby swoich podopiecznych. – To przedszkole traktujemy jak drugi dom. Realizujemy w nim nie tylko podstawę programową, ale też coś więcej – mówiła Danuta Brzozowska. Dodała, że w ciągu kilku lat udało się podwoić liczbę dzieci w przedszkolu. Jej zdaniem przekształcenie placówki sprawi, że praca włożona w upowszechnianie wychowania przedszkolnego pójdzie na marne.
Rodzice, którzy licznie wypełnili przedszkolną salę, podnosili przede wszystkim argument, że przedszkole niepubliczne nie zapewni takiej opieki ich dzieciom jak to samorządowe. A to dla nich jest najważniejsze. – Panie wójcie, jaką pan ma gwarancję, że pieniądze, które gmina przekaże prywatnemu przedszkolu, będą dobrze spożytkowane? Czy nie pójdą do prywatnej kieszeni? Czy będzie dobra opieka? Teraz mamy gwarancję dobrej opieki nad naszymi dzieci, bo pracują z nimi nauczyciele z dużym doświadczeniem, oddani tej pracy. Można zacząć oszczędzać gdzie indziej, a nie na oświacie, bo za chwilę wychowamy półgłówków – mówiła Anna Kacprzak, przewodnicząca rady rodziców.
O tym, że nie można szukać oszczędności na dzieciach mówił również Mariusz Krysiak z oświatowej „Solidarności”.
Były podnoszone też kwestie opłat. Rodzice nie wierzyli w to, że po zmianie opłaty zostaną na tym samym poziomie. Ich zdaniem nowy właściciel przedszkola na pewno je podniesie. – Zrezygnowałam z urlopu wychowawczego, bo dostałam miejsce w przedszkolu. Jeśli będą za nie wyższe opłaty, to będę musiała zrezygnować z pracy. I co wtedy? – pytała ze łzami w oczach jedna z matek.
Anna Kacprzak stwierdziła, że przekształcenie przedszkola przyniesie tylko pozorne oszczędności. Uważa, że jeśli wzrosną opłaty, to część matek przestanie pracować, a wtedy zmniejszą się dochody gminy z podatku PIT. Jej zdaniem niektórzy rodzice zdecydują się na płockie przedszkola i wtedy gmina będzie musiała dopłacać do tych dzieci. Poza tym pójdą one do płockich szkół, a to oznacza, że subwencja oświatowa dla Radzanowa będzie mniejsza. Pytała też, czy władze chcą, aby gmina się rozwijała, bo jej zdaniem przekształcenie przedszkola to krok w przeciwnym kierunku.
Były też pytania o to, co się stanie z pięcio- i sześciolatkami, które mają obowiązek przedszkolny. Tadeusz Pokorski mówił, że być może znajdzie się dla nich miejsce w rozbudowującym się Zespole Szkół w Radzanowie, ale jasnej odpowiedzi nie dał.
Obecni na spotkaniu byli także przewodniczący Rady Gminy Krzysztof Czerwiński, radni Jolanta Sochacka i Robert Tokarski oraz radny powiatowy Paweł Jakubowski. – Temat przedszkola dopiero się zaczął. Została wywołana dyskusja. I jest prawdopodobne, że przedszkole nadal zostanie publiczne. Ale tak jak powiedziała jedna z pań na sali, będzie to coś za coś – stwierdził na zakończenie spotkania Tadeusz Pokorski.    (gsz)
fot. Grzegorz Szkopek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości