Reklama

Środowisko na cenzurowanym

03/06/2009 10:57

Jeśli Wodociągi Płockie do końca przyszłego roku nie zmodernizują oczyszczalni ścieków w Maszewie, miastu grożą wielomilionowe kary. Także Zakład Utylizacji Opadów Komunalnych musi zainwestować w spalarnię śmieci. W przeciwnym razie wysypisko w Kobiernikach może okazać się za małe. Za to PKN Orlen może bezkarnie „serwować" płocczanom zapachy zgniłych jaj. Nie ma sposobu, żeby ocenić to zjawisko. Jedynym instrumentem pomiarowym może być ludzki nos, ale wyników takiego „badania" nie uzna żadna instytucja. Nie ma też prawnych możliwości ukarania potentata paliwowego za zapachy, jakie funduje mieszkańcom Płocka.

Województwo mazowieckie zajmuje trzecie miejsce w kraju pod względem ogólnego poziomu zanieczyszczeń. W powietrzu dominują zanieczyszczenia gazowe i pyłowe.
- Jest kilka ich źródeł. Są to elektrownie w Kozienicach i Ostrołęce, elektrociepłownie warszawskie i oczywiście PKN Orlen. Na szczęście emisje zanieczyszczeń do atmosfery są coraz mniejsze - mówił podczas sesji rady miasta Andrzej Hasa, dyrektor płockiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Największe zanieczyszczenia występują w dużych miastach województwa, w tym także w Płocku. Na 65% terytorium Mazowsza zanieczyszczenia są niskie. Na szczęście, wszystkie wskaźniki mieszczą się w dopuszczalnych normach.
- Największy problem mamy z odorami. Nie ma ani przepisów, ani aparatury, pozwalającej zmierzyć nieprzyjemne zapachy. Cała Europa boryka się z tym problemem. W Polsce prowadzone są prace nad ustawą w tym zakresie, ale wciąż nie powstały żadne regulacje prawne - dodał Andrzej Hasa.
O tym jak uciążliwe są różnego rodzaju odory, szczególnie te z zakładów przemysłowych, płocczan nie trzeba przekonywać. Lokalizacja na północy miasta zakładu produkcyjnego PKN Orlen, daje o sobie znać od początku istnienia firmy. Służby ochrony środowiska mają też problem z właścicielami domów jednorodzinnych, którzy w swoich piecach palą śmieciami. Takie osoby trzeba złapać na gorącym uczynku. Kolejnym problemem jest komunikacja miejska. Na podstawie poziomu pewnych substancji w powietrzu, fachowcy są w stanie dokładnie określić godziny szczytu komunikacyjnego. Jedyne szkodliwe substancje, których obecności w atmosferze prawie się nie notuje to tlenki ołowiu. Zniknęły, gdy w powszechnej sprzedaży pojawiły się paliwa bezołowiowe.

Reklama

Tłumaczenia Orlenu
- Nad ustawą odorową pracuje piętnastu profesorów i nie udało im się znaleźć rozwiązania. W przypadku PKN Orlen uciążliwości odorowe są odczuwalne przez płocczan maksymalnie pięć dni w roku. Przez dziesięć lat zakład prowadził inwestycje środowiskowe, które przyniosły efekt. Gdyby tak się nie stało, musielibyśmy zakład w Płocku zamknąć - przekonywał płockich radnych Jacek Paluch, doradca członka zarządu PKN Orlen do spraw emisji dwutlenku węgla.
Przy okazji przedstawiciel płockiej spółki paliowej przedstawił argumenty przemawiające za proekologiczną polityką firmy. - Oprócz sokołów wędrownych na terenie Orlenu osiedliły się bobry. Jest ich 20. Już nawet zaczynają podgryzać instalacje, a słyszałem, że ma ich być w wkrótce 60 - poinformował Jacek Paluch.
- W ubiegłym roku nie odnotowaliśmy przekroczeń w emisji zanieczyszczeń. Powietrze monitorujemy przy użyciu stacji pomiarowych w Maszewie, Trzepowie oraz przy gimnazjum nr 5. Teraz czekamy na opinię Instytutu Ochrony Środowiska, który wskaże nam kierunek modernizacji tych stacji oraz ewentualną lokalizację nowych. Co roku nasza firma płaci ponad 16 mln złotych opłat środowiskowych. W latach 2009 - 2011 zostaną przeprowadzone kolejne inwestycje, które nie tylko polepszą jakość naszych produktów, ale pozwolą też lepiej chronić środowisko - uzupełnił Tomasz Borkowski, dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Higieny Pracy oraz Ochrony Środowiska PKN Orlen.
- Od PKP otrzymałem informację, że nie będzie remontu torów biegnących przez Płock. To tędy jadą transporty z produktami z Orlenu. Czy spółka w jakiś sposób zamierza przyczynić się do poprawy stanu technicznego torowiska, bo PKP ogranicza jedynie prędkość pociągów - chciał wiedzieć radny Grzegorz Lewicki.
- O transport dbamy szczególnie. Dlatego budujemy kolejne rurociągi, którymi będziemy tłoczyć nasze produkty, rezygnując z transportu samochodowego i kolejowego - wyjaśnił Tomasz Borkowski.


Zadbajmy o wodę
Na całym Mazowszu nie ma czystych rzek. Jedynie 8% rzek ma zadowalającą jakość wód. 65% to wody o jakości niezadowalającej, w tej grupie jest między innymi Mołtawa. Najgorzej jest między innymi z wodami Wisły poniżej Warszawy i Płocka oraz z lewą Skrwą. - Występuje duża emisja ścieków komunalnych. Źle funkcjonują oczyszczalnie. Głębokiej modernizacji wymaga na przykład oczyszczalnia w Maszewie. Jeśli do przyszłego roku nie zostanie zmodernizowana, zostaną naliczone duże kary - przestrzegał Andrzej Hasa.
Kary w przypadku oczyszczalni w Maszewie już teraz wynoszą około 10 - 11 mln złotych. Do tej pory były umarzane, ale przyszły rok to data graniczna. Jeśli nie będzie modernizacji, to do tej kwoty doliczone zostaną odsetki w kwocie około 20 mln złotych. Jednak jeśli miasto zdąży z modernizacją, to zdaniem Hasy, te kwoty będzie można wliczyć w koszty.
Lepsza jakość wody jest w jeziorach, aczkolwiek nie ma zbiorników wodnych z wodą najwyższej klasy. Najlepsza jest w jeziorach: Białym, Bledzewskim, Ciechomickim, Szczutowskim. Najgorsza: w Łąckim, Zdworskim, Urszulewskim i w starorzeczu Białobrzeskim. Jeziora na Mazowszu zlokalizowane są tylko w trzech powiatach: płockim, gostyńskim i sierpeckim. Są to płytkie zbiorniki, z długą linią brzegową.

Reklama

Potrzebna spalarnia odpadów
W Płocku przeciętny mieszkaniec produkuje w ciągu roku około 260 kg śmieci. Problemem jest ich zagospodarowanie. Jeszcze dwa lata temu na Mazowszu było 125 składowisk, obecnie jest tylko 80, a będzie jeszcze mniej. Przy rosnącej ilości śmieci, wkrótce zabraknie miejsca do ich składowania.
- Dlatego konieczne są inne formy gospodarki odpadami. Koniecznością jest termiczne przekształcanie odpadów. Chociaż nie upierałbym się, żeby w przypadku Płocka spalarnia powstała koniecznie na terenie ZUOK-u w Kobiernikach. Miasto ma niepowtarzalne warunki, żeby spalarnię wybudować - uważa Andrzej Hasa.
- Jest inicjatywa wybudowania spalarni opadów. Do końca czerwca tego roku będziemy dysponowali studium wykonalności tej inwestycji. Dokument wskaże między innymi lokalizację. Spalarnia nie musi powstać na terenie ZUOK-u. Na jej wybudowanie potrzeba przynajmniej 5 lat - mówił podczas sesji zastępca prezydenta Płocka Dariusz Zawidzki.
Obecnie składowisko odpadów dla Płocka znajduje się w Kobiernikach, w gminie Stara Biała. Prowadzi je płocka, gminna spółka Zakład Utylizacji Odpadów Komunalnych. Co roku do budżetu gminy Stara Biała wpływa z kasy spółki 1,4 mln złotych podatku. Gdyby spalarnia odpadów powstała także w Kobiernikach, to gmina zarobiłaby na tym dodatkowo 6 mln złotych.
Jacek Danieluk


 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości