To stało się za szybko. Jeszcze kilka dni temu słuchaliśmy Jego głosu w radio. Ładną polszczyzną, dowcipnie informował o sytuacji na drogach, ostrzegał przed skutkami zbyt szybkiej jazdy. W poniedziałek, 14 września, kiedy zamykaliśmy poprzedni numer Tygodnika, zadzwonił Boguś - brat bliźniak. Nie mogliśmy uwierzyć, że Zbyszek nie żyje, a nazajutrz będziemy go żegnać.
Z wykształcenia polonista, z zawodu i pasji dziennikarz. Urodził się w Sierpcu, ale życie związał z Płockiem. Po maturze naturalną koleją rzeczy (mama bibliotekarka), rozpoczął studia na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W 1978 roku otrzymał tytuł mgr filologii polskiej. Z Tygodnikiem Płockim związał się w 1980 roku. Było to jego drugie miejsce pracy. Wcześniej, tuż po dyplomie pracował krótko w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej. Przeszedł wszystkie szczeble dziennikarskiego wtajemniczenia, od stażysty po redaktora. Jeździł w teren, słuchał ludzi i, jak twierdził, tak nauczył się zawodu. Współpracował jednocześnie z Warszawską Rozgłośnią Polskiego Radia.
Zaraz po wolnych wyborach z kolegami z Tygodnika Płockiego powołał do życia Dziennikarsko Wydawniczą Spółdzielnię Pracy Akapit, został jej prezesem, a także przez rok redaktorem naczelnym Tygodnika Płockiego. Zaangażowany publicysta, klasycznie wierny dziennikarskiej rzetelności. Walczył o swoje racje, spierał się, nie wahał, czasem popełniał błędy.
Poznałam go w latach dziewięćdziesiątych. Kiedy odszedł z Tygodnika, spotykaliśmy się przypadkowo na ulicy. Opowiadając, gestykulował, reagował niezwykle emocjonalnie. Mówił o tematach, które kiedy rozpoczął, nie dokończył, nie mógł, ale teraz widać, kto miał rację. Bywał osamotniony w tych racjach, ale nie dawał za wygraną. Nie był obojętny.
Rozpoznawalny jako dziennikarz, choć z wyglądu mylony ze swoim bratem. Obaj bawili się tym. Nosili podobne wąsiki i czasami takie same ubrania. Zbyszek lubił Płock, co nie znaczy, że miasto odwdzięczało mu się tym samym. Mieszkał przy ul. 3-go Maja. W Sierpcu odwiedzał rodziców i nielicznych przyjaciół.
Dziennikarka i redakcyjna koleżanka Krystyna Pytlakowska wspomina - Pracowaliśmy dużo razem. W 1981 roku razem ze Zbyszkiem odszukaliśmy ludzi, którzy protestowali w czerwcu 76 roku. Powstał reportaż „Płocki Czerwiec 76”. Wydrukowaliśmy go na powielaczu. Przeleżał do roku 1990, by wreszcie móc się ukazać w kolejnym numerze Tygodnika Płockiego. Zbyszek był szczęśliwy, tak jak wtedy, gdy jego reportaż „Łańcuch śmierci” trafił do Expresu Reporterów. Miał dobre pióro. Niedawno do mnie zadzwonił, tak po prostu, żeby powiedzieć, że żyje, że ma plany...
15 września przyszliśmy do Kościoła Farnego w Sierpcu, aby zamanifestować naszą solidarność. Odszedł przedwcześnie, nagle, w wieku 55 lat. -Dziennikarstwo traktował jako służbę – mówił, żegnając go ksiądz Janusz Cegłowski, przyjaciel z jednej ulicy. Przypomniał ogromne zaangażowanie Zbyszka w organizację biura prasowego, podczas pielgrzymki Jana Pawła II w Płocku. Odprowadziliśmy go na cmentarz w rodzinnym Sierpcu. Na wzgórzu, z widokiem na zielone miasto, spoczął obok matki.
Lena Szatkowska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze