O tym, że Rajmund Hiacynt Rembieliński zasługuje na pamięć i szacunek płocczan, nie trzeba przekonywać. Wszak nie bez powodu Rada Miasta Płocka nadała jego imię jednej z naszych ulic, nie bez powodu wizerunek prefekta eksponowany jest na stałych wystawach regionalnych Muzeum Mazowieckiego w Płocku od 1973 roku i nie bez powodu zacne grono płocczan podjęło w ubiegłym roku cenną inicjatywę uczczenia 240. rocznicy jego urodzin. Ta niezwykle wartościowa, aktywizująca społeczność miasta impreza, proponowała szerokim kręgom mieszkańców Płocka dobrą zabawę i rzetelną edukację. Miała jednak pewien mankament. „Urodzinowy prezent” w postaci tablicy upamiętniającej miejsce zamieszkania prefekta trafił pod niewłaściwy adres. Parafrazując słowa głośnej jakiś czas temu piosenki, można by rzec: płocczanie, nic się nie stało, toż to nie pierwsza w Płocku tablica, której przyszło zdobić fasadę niewłaściwego budynku. Świat z pewnością nie runie z tego powodu, tyle tylko, że ucierpi prawda historyczna. Tymczasem ona domaga się sprostowania, zwłaszcza że Rembieliński nie musiał powtórzyć losu innych postaci historycznych. Problem niewłaściwej lokalizacji tablicy dyskretnie sygnalizował „Tygodnik Płocki” jeszcze przed faktem jej odsłonięcia, zamieszczając w numerze 35 z 1 września 2015 roku artykuł zatytułowany Pod 7 czy pod 3? Gdzie naprawdę mieszkał Rembieliński. Autorka zwróciła w nim uwagę na fakt, że Niektórzy historycy kwestionują ten adres…[pod którym zamierza się umieścić tablicę] …ma więc [ona] szansę dołączyć do innych powieszonych w złym miejscu…
Barbara Rydzewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze