Orlen Wisła w dalszym ciągu ma na swoim koncie 10 Pucharów Polski. Ich rywal, Vive Tauron Kielce, od niedzieli ma ich już 12. Niestety, płockiej drużynie znów nie udało się pokonać przeciwnika, choć przyznać trzeba, że było blisko. Zadecydowała krótka ławka i kontuzje w zespole.
Już przed meczem wiadomo było, że w obu zespołach jest sporo kontuzji. W kieleckim zespole obok Krzyśka Lijewskiego mieli nie zagrać Grzegorz Tkaczyk i Mariusz Jurecki. Dwaj pierwsi rzeczywiście siedzieli poza ławką zawodników, a trzeci trafił na nią pod koniec I połowy, zaliczając trzecią karę. W płockiej ekipie także brakowało kilku zawodników. Największą stratę zespół poniósł w meczu półfinałowym z Azotami Puławy, gdzie kontuzji doznał Mariusz Jurkiewicz, zawodnik, który za dwa miesiące będzie reprezentował barwy Vive Kielce, co oczywiście nic nie znaczy.
Szansę na debiut w tak ważnym meczu dostał Mateusz Piechowski. Postawienie młodego płocczanina naprzeciwko Juliena Aginagalde było ogromnym wyzwaniem. Tym większa radość, że piłkarz sobie poradził. Rosły Hiszpan tylko raz wpisał się na listę strzelców. Mateusz na pewno na długo zapamięta swój chrzest bojowy.
Cieszy fakt, że klasą dla siebie został Rodrigo Corrales, który ten mecz zakończył z 41% skutecznością. Zawodnik niesamowicie rozwinął się w Płocku, a dodatkowo jest w znakomitej formie. Przez pierwszy kwadrans meczu wpuścił tylko 3 bramki, między innymi obronił rzuty Aginagalde, Denisa Buntica, Tomasa Reichmanna i Karola Bieleckiego. Jednak w pamięci kibiców zostanie akcja z 17 minuty, kiedy to najpierw odbił rzut Bieleckiego, a potem dobitki Aginagalde i Jureckiego.
Wprost niesamowicie w obronie sprawdził się Adam Wiśniewski, pokazując, że można grać z poświęceniem, a tylko raz trafić na ławkę kar. Przypomnijmy, że Jurecki już w 28 minucie spotkania miał na swoim koncie aż 6 minut siedzenia na ławce. Momentami zadziwiał Angel Montoro, który co prawda grał zgodnie z oczekiwaniami, ale ten zawodnik rzadko pokazuje swoje umiejętności i ogromne możliwości.
A co się jeszcze działo na boisku? W 23 minucie po rzucie karnym wykonanym przez Nemanję Zelenovica Wisła prowadziła 9:6, ale jak się okazało, na 10 gola kibice musieli czekać aż do 31 minuty, kiedy to Dan Racotea trafił do siatki. Po stronie Vive było już 13 goli. W tym momencie płocczanie rozpoczęli swój lepszy okres gry i w 35 minucie doprowadzili do remisu, a w 44 prowadzili 18:15. Ostatni remis 21:21 był w 52 minucie, a potem niestety Vive prowadziło do końca spotkania.
Na pocieszenie wyjątkowo rozżalonych kibiców, płoccy zawodnicy zgarnęli dwie indywidualne nagrody. Jak można się było spodziewać najlepszym bramkarzem został Rodrgio Corrales, zaś Kamil Syprzak – najlepszym zawodnikiem turnieju FF.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze