Pierwszy kwadrans spotkania finałowego Pucharu Polski, rozgrywanego w Kalisz Arena, był wyrównany. W 15. min na tablicy był wynik 8:8. Obie drużyny grały ostro w obronie, a sędziowie wysyłali kolejnych zawodników na ławkę kar, by ostudzić emocje. Niestety potem było już coraz gorzej.
Mecz ustawiła 19. minuta. Orlen Wisła straciła trzy gole z rzędu. Jeszcze w 21. min było 10:12, ale potem kolejne trzy bramki zdobyli kielczanie, prowadzili już 15:10 i choć Nafciarze zdołali odrobić trzy gole, to na przerwę schodzili przegrywając 13:17.
Początek drugiej połowy był jeszcze smutniejszy. W 41. min Orlen Wisłą przegrywała 15:21, a na dodatek coraz lepiej poczynał sobie słoweński bramkarz Klemen Ferlin. Nie pomogło zmniejszenie rozmiarów porażki do wyniku 18:21, bo dwie minuty później Industria prowadziła już 24:18.
Mimo wielkich chęci, płockiej drużynie nie udało się odrobić strat i cały handballowy świat piłki ręcznej w Płocku musi przełknąć gorycz porażki. Po trzech zdobytych z rzędu Pucharów Polski, ten kolejny, pojechał do Kielc.
Fot. Dariusz Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze