– Ten puchar dedykuję Kazimierzowi Górskiemu, który walczy z chorobą i nie mógł być tu z nami – powiedział po finałowym meczu Pucharu Polski szczęśliwy Krzysztof Dmoszyński, prezes Wisły Płock. 3 maja 2006 roku zostanie zapisany w kronikach klubowych jako dzień jednego z najważniejszych wydarzeń w dziejach klubu. Piłkarze wywalczyli trofeum, które premiowane jest awansem do gry w pucharze UEFA.Po pierwszym finałowym meczu, który został rozegrany w Lubinie, Wisła miała sporą zaliczkę. Wygrana 3: 2 nad Zagłębiem pozwalała wierzyć, że mecz w Płocku zakończy się korzystnym wynikiem i Wisła nie tylko wywalczy Puchar, ale za kilka miesięcy, po raz trzeci w swojej historii wystąpi w pucharach UEFA.
Wisła w tym sezonie gra w lidze kiepsko, traci mnóstwo bramek. Wszystko na to wskazuje, że zajmie miejsce w dolnej części tabeli. Za to w Pucharze Polski grała znakomicie, a dwa mecze finałowe z Zagłębiem to wyżyny umiejętności płockich piłkarzy.
Już w pierwszym meczu Wisła pokazała jak bardzo jest groźna, gdy jej główny snajper, Ireneusz Jeleń jest w formie. W drugim pojedynku udowodniła, że milion złotych i gra w europejskich pucharach to jest coś, o co warto walczyć. Nafciarze nie spoczęli na laurach, nie bronili wyniku z pierwszego meczu, tylko ruszyli do ataku, strzelili 3 gole i udowodnili, że są lepsi od Zagłębia.
Oba mecze były warte obejrzenia, a akcje i gole Wisły powinny być pokazywane stale młodym adeptom tej dyscypliny sportu. W Pucharze Wisła pokazała, że grać potrafi, zaś w lidze pokazuje, jak grać nie należy. Ale cel został osiągnięty, płocczanie będą grać w pucharach i to jest najważniejsze. Za kilka lat nikt nie będzie pamiętał słabych występów w lidze, tylko zdobycie Pucharu Polski.
Mecz rewanżowy ułożył się wyjątkowo po myśli piłkarzy Wisły, którzy zaczęli atakować od pierwszej minuty. Ale na bramkę trzeba było poczekać aż do 68 min.
Lumir Sedlacek wykonał rzut rożny. Piłka poszybowała prosto na głowę wysokiego Pawła Magdonia, a za chwilę wylądowała w siatce. Kibice zaczęli śpiewać „Puchar jest nasz”, za co piłkarze odwdzięczyli się drugim golem. W 73 min. pięknym strzałem popisał się Vahan Gevorgyan, a strzelona przez niego piłka, przeleciała przez ręce Mariusza Liberdy, by spaść za linią bramkową. W 82 min. kontaktowego gola zdobył Łukasz Piszczyk, ale płocczanie przypieczętowali zwycięstwo bramką Żarko Belady.
Choć wśród strzelców nie ma Ireneusza Jelenia, to kibice pożegnali go owacjami na stojąco, kiedy schodził z boiska w 87 min. Był jednym z wyróżniających się zawodników, a w przerwie meczu, goście imprezy, w tym szefowie PZPN zgodnie twierdzili, że na dziś para Maciej Żurawski – Jeleń będzie najlepszym atakiem reprezentacji Polski na Mundial.
Przed trzema laty Wisła awansowała do europejskich pucharów, bo dotarła do finału Pucharu Polski, gdzie przegrała z Wisłą Kraków. Ponieważ krakowianie byli Mistrzem Polski, N@fciarze zagrali w UEFA. Przed rokiem płocczanie zajęli IV miejsce w rozgrywkach ligowych, a ponieważ Groclin, zdobywca Pucharu Polski, awansował do UEFA zdobywając tytuł wicemistrza Polski, to Wisła znów dostała szansę. W tym sezonie piłkarze sami wywalczyli sobie udział w pucharach UEFA.
Wisła: Gubiec – Kazimierczak (46 Pekovic), Magdoń, Romuzga, Żivkovic, Gevorgyan, Rachwał, Obajdin, Belada, Sedlacek (83 Truszczyński), Jeleń (87 Styranowski).
Zagłębie: Liberda – Mierzejewski (63 Cap), Stasiak, Arboleda, Filipe, Jackiewicz (70 Sunday), Szczypkowski, Iwański, Łobodziński, Piszczek, Chałbiński.
Mecz oglądało około 9 tys. widzów.
Jola Marciniak
Fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze