Reklama

Przypadki mieszkaniowe

10/11/2004 16:43
O mieszkaniowych przypadkach pani K. pisaliśmy już na łamach „TP”. Wraz z rodziną mieszkała w budynku należącym do Coteksu. Po upadku firmy jej zarządca komisaryczny sprzedał budynek Zakładowi Energetycznemu Płock – Centrum Techniki Energetycznej (ZEP-TECH). Ten zobowiązał się do zabezpieczenia potrzeb socjalnych rodziny na zasadach obowiązujących dla mieszkań komunalnych. Ale obietnicy nie dotrzymał.– Kiedy podpisywałam umowę najmu, nie zwróciłam uwagi na to, że będę płacić i czynsz, i opłatę za najem mieszkania – razem około 380 zł. Razem z rodziną zamieszkaliśmy przy ul. Gradowskiego na 20 m kw. Z całej rodziny pracuję tylko ja, poza tym opiekujemy się niepełnosprawną córką – relacjonuje kobieta.
Formalnie mieszkanie przy Gradowskiego zostało przez ZEP-TECH przekazane do administrowania ZEP-Nieruchomości. Im dłużej rodzina K. mieszkała na Gradowskiego, tym więcej się na temat mieszkania dowiadywała. Że stało przez 4 miesiące puste i że inni lokatorzy płacą o wiele mniejszy czynsz – 102 zł (ale ich mieszkania nie są własnością ZEP-TECH-u). Rodzina K. dotarła do aktu notarialnego sprzedaży budynku Coteksu ZEP-TECH-owi. Ten ostatni w paragrafie 7 zobowiązał się do „zabezpieczenia potrzeb socjalnych rodzin mieszkających w budynku socjalnym (...) w formie uzgodnionej z tymi [mieszkającymi w nim – przyp. red.] rodzinami, z zabezpieczeniem odrębnych lokali mieszkalnych na zasadach obowiązujących dla mieszkań komunalnych”.
Pensja mała, rodzina czteroosobowa, czynsz wysoki, dodatkowo opłaty za media – rodzina K. zaczęła płacić tylko 100 zł czynszu. O zmniejszenie opłat monitowała wielokrotnie, ale ZEP-TECH odpisywał, że nie jest właścicielem lokalu, który podnajmuje rodzina K., więc nie może przestać naliczać podatku VAT (to on czynił czynsz wysokim), a ZEP-Nieruchomości tłumaczył się, że notarialna „klauzula o zabezpieczeniu odrębnego lokalu mieszkalnego na zasadach obowiązujących dla mieszkań komunalnych nie dotyczy opłat czynszowych, gdyż wartość tych opłat regulowana jest odrębnymi przepisami, a w przedmiotowym przypadku nie mamy do czynienia z lokalem komunalnym, lecz tylko odpowiadającym standardowi mieszkań komunalnych”.
W listopadzie 2002 r. ZEP-TECH wniósł przeciwko K. sprawę do sądu za niepłacenie należnych kwot za najem i czynsz. Rodzina K. szukała pomocy i wsparcia m.in. w Stowarzyszeniu Spółdzielców i Lokatorów w Płocku i Związku Rewizyjnym Spółdzielni Mieszkaniowych RP w Warszawie. Wskazywała, że mieszkanie miało mieć charakter komunalny, a kto to widział, żeby czynsz w komunalnym o metrażu 20 m kw. wynosił prawie 400 zł? Tymczasem w umowie najmu lokali mieszkalnych, zawartej między ZEP-Nieruchomości (wynajmującym) a ZEP-TECH (najemcą) zapisano, iż najemca będzie płacić wynajmującemu czynsz w wysokości 10 zł za m kw. powierzchni. Czemu aż tyle, skoro w 2001 r., a więc wtedy, gdy rodzina K. zamieszkała na Gradowskiego, czynsz za m kw. w mieszkaniu komunalnym wynosił około 2,60 zł, a obecnie to około 6 zł?: – Zakład Energetyczny swojej spółce, czyli sam sobie wyznacza tak wysoki czynsz? – zastanawia się nad oczywistym brakiem konsekwencji Tomasz Kozakiewicz, który znając trudną sytuację rodziny K. postanowił jej bezinteresownie pomóc.
W październiku br. w Sądzie Rejonowym w Płocku miała odbyć się sprawa o eksmisję rodziny K. z mieszkania przy Gradowskiego. Rodzina K. w piśmie do sądu (do którego dołącza wszystkie swoje dotychczasowe odwołania) zwraca uwagę, że nie wiadomo, kto jest rzeczywistym właścicielem mieszkania. Dlaczego niepodpisany na wspomnianym akcie notarialnym ZEP-TECH? Sprawa o eksmisję na razie została odroczona.
Dyrektor Stefan Kotlewski z ZEP-Nieruchomości wyjaśnia, że nieruchomość po Coteksie nabył... ZEP-TECH. Potem przekazał ją do administrowania ZEP-Nieruchomości. Trudności z regularnym opłacaniem czynszu za mieszkania ma i lokatorka ze Słowackiego, i lokatorzy z Gradowskiego (obie rodziny mieszkały w budynku po Coteksie): – Zgodnie z zawartą umową K. powinni płacić czynsz oraz opłatę za najem – przekonuje.
Długo by jeszcze można opisywać peregrynacje Hanny K. za sprawiedliwością. Tej nie ma, bo jak mówią ci, którzy z „energetykiem” mają do czynienia, jest to „państwo w państwie”: – Ale to nie znaczy, że wszystko może robić. Uważam, że rodzina K. została „wkręcona” w ten lokal. Ktoś tu na kimś chce zarobić. To jest draństwo. Ustalenie między spółkami – córkami „energetyka” tak wysokiego czynszu mówi samo za siebie – uważa T. Kozakiewicz.
Niedawno komornik zajął część pensji Hanny K., choć sprawa w sądzie nie została jeszcze rozstrzygnięta. Potem zwrócił kobiecie pieniądze: – Pójdę i zapłacę czynsz. Tylko komu? Wynajmującemu czy najemcy?- zastanawia się pani K.
(eg)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości