Reklama

Przygotowywali się na Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Wojciech Jankowski i jego „czwórka”

15/04/2020 11:00

Jedynym płocczaninem, który ma zapewniony udział w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, jest trener wioślarstwa Wojciech Jankowski. Prowadzona przez niego osada czwórki bez sternika, zdobywając tytuł mistrzów świata w 2019 roku, wywalczyła sobie udział w najważniejszych dla każdego sportowca zawodach. Niestety, z powodu rozprzestrzeniania się koronawirusa Igrzyska zostały przeniesione na przyszły rok, a zawodnicy trenują w domu. 

Plan był prosty. Po wywalczeniu na koniec sierpnia w Linzu tytułu mistrzów świata czwórka bez sternika w składzie: Michał Szpakowski, Mikołaj Burda, Mateusz Wilangowski i Marcin Brzeziński miała wszystko podporządkować treningowi, by w lipcu pojawić się w Tokio i walczyć o medal Igrzysk Olimpijskich. 
Dlaczego akurat czwórka? – Ze względu na brak oczekiwanych wyników. Nastąpiła selekcja i z ósemki została wyłoniona czwórka, która zajęła siódme miejsce na mistrzostwach świata w Plowdiw. Od tego momentu wszystkie siły były ukierunkowane na to, by ta osada rozpoczęła przygotowania na Igrzyska Olimpijskie w Tokio – zaczyna opowiadać historię swoich podopiecznych trener Wojciech Jankowski.
W czwórce w Plowdiw siedział Zbigniew Schodowski, ale z powodu wypalenia się organizmu zrezygnował z walki o wyjazd do Tokio, a jego miejsce w osadzie zajął Marcin Brzeziński. 
W drodze do ubiegłorocznego tytułu mistrzów świata, czwórka Jankowskiego wygrała zawody Pucharu Świata, zdobyła srebrny medal na mistrzostwach Europy, a swoją formę chłopaki potwierdzili pod koniec sierpnia w austriackim Linzu, gdzie stanęli na najwyższym stopniu podium mistrzostw świata. 
Po powrocie do kraju, we wrześniu startowali w regatach promując tę dyscyplinę sportu. Wzięli udział w Wielkiej Wioślarskiej o Puchar Brdy w Bydgoszczy, w zawodach „biegaj, wiosłuj” w Toruniu, po czym przyszedł październik i urlopy. Zawodnicy dostali wolny czas na regenerację i nabranie chęci do przygotowań do Igrzysk Olimpijskich, najważniejszej imprezy 2020 roku.

Przygotowania rozpoczęli obozem w Wałczu
Przygotowania do tak wielkiej i ważnej imprezy trwają zwykle dziewięć miesięcy. Pierwsze zgrupowanie odbyło się w Wałczu. – Powinniśmy wyjechać do cieplejszych krajów, ale producent łódki zaproponował nam, byśmy kilka tygodni potrenowali na jego najnowszym i najlepszym produkcie, by łódź zaakceptować i przetestować. Wiadomo było, że nie będziemy na niej mogli pływać do wylotu do Tokio, bo łódka musi płynąć w kontenerze, a wyruszyć miała miesiąc przed rozpoczęciem głównej imprezy – tłumaczy trener Jankowski.

Reklama

Powrót do kraju  z pielgrzymami
Po zgrupowaniu w Wałczu, w grudniu i styczniu zawodnicy trenowali we Włoszech, a na luty i marzec zaplanowali wyjazd do Portugalii, do ośrodka Lago Azul. Mieli tam zostać do świąt wielkanocnych, ale z powodu rozprzestrzeniania się koronowirusa wsiedli do samolotu 15 marca.
– Ten powrót do kraju będziemy długo pamiętać. Mieliśmy zostać sprowadzeni do kraju my i lekkoatleci, tak samo jak skoczkowie narciarscy z Norwegii, samolotem prezydenckim lub rządowym. W Lago Azul byliśmy skoszarowani, odosobnieni i wiedzieliśmy, że jesteśmy zdrowi. Tymczasem na lotnisku okazało się, że lecimy normalnym czarterowym lotem, a z nami leci siedmioro pielgrzymów, którzy normalnie wykupili na ten lot bilety. Oczywiście wszyscy mieliśmy sprawdzaną temperaturę, tyle że te osoby z pielgrzymki zostały wyciągnięte z samolotu, bo coś było z nimi nie tak. Na nas padł blady strach. Co prawda mieli podobno zrobione testy, ale nie wiemy, jaki był ich efekt – mówi trener.
Oczywiście po powrocie do kraju czekała ich 14-dniowa kwarantanna. Na szczęście u żadnego z zawodników nic się nie ujawniło. Byli zdrowi, ale przygnębiała ich myśl, że jednak przygotowania pójdą na marne, bo Igrzysk Olimpijskich w tym roku nie będzie. Zostały przełożone na przyszły rok.


Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie.  W czasie utrudnionego dostępu do punktu sprzedaży gazet pomóż nam przetrwać pandemię koronawirusa.

Reklama

Jola Marciniak
fot. Archiwum W. Jankowskiego

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości