Jedynym płocczaninem, który ma zapewniony udział w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, jest trener wioślarstwa Wojciech Jankowski. Prowadzona przez niego osada czwórki bez sternika, zdobywając tytuł mistrzów świata w 2019 roku, wywalczyła sobie udział w najważniejszych dla każdego sportowca zawodach. Niestety, z powodu rozprzestrzeniania się koronawirusa Igrzyska zostały przeniesione na przyszły rok, a zawodnicy trenują w domu.
Plan był prosty. Po wywalczeniu na koniec sierpnia w Linzu tytułu mistrzów świata czwórka bez sternika w składzie: Michał Szpakowski, Mikołaj Burda, Mateusz Wilangowski i Marcin Brzeziński miała wszystko podporządkować treningowi, by w lipcu pojawić się w Tokio i walczyć o medal Igrzysk Olimpijskich.
Dlaczego akurat czwórka? – Ze względu na brak oczekiwanych wyników. Nastąpiła selekcja i z ósemki została wyłoniona czwórka, która zajęła siódme miejsce na mistrzostwach świata w Plowdiw. Od tego momentu wszystkie siły były ukierunkowane na to, by ta osada rozpoczęła przygotowania na Igrzyska Olimpijskie w Tokio – zaczyna opowiadać historię swoich podopiecznych trener Wojciech Jankowski.
W czwórce w Plowdiw siedział Zbigniew Schodowski, ale z powodu wypalenia się organizmu zrezygnował z walki o wyjazd do Tokio, a jego miejsce w osadzie zajął Marcin Brzeziński.
W drodze do ubiegłorocznego tytułu mistrzów świata, czwórka Jankowskiego wygrała zawody Pucharu Świata, zdobyła srebrny medal na mistrzostwach Europy, a swoją formę chłopaki potwierdzili pod koniec sierpnia w austriackim Linzu, gdzie stanęli na najwyższym stopniu podium mistrzostw świata.
Po powrocie do kraju, we wrześniu startowali w regatach promując tę dyscyplinę sportu. Wzięli udział w Wielkiej Wioślarskiej o Puchar Brdy w Bydgoszczy, w zawodach „biegaj, wiosłuj” w Toruniu, po czym przyszedł październik i urlopy. Zawodnicy dostali wolny czas na regenerację i nabranie chęci do przygotowań do Igrzysk Olimpijskich, najważniejszej imprezy 2020 roku.
Przygotowania rozpoczęli obozem w Wałczu
Przygotowania do tak wielkiej i ważnej imprezy trwają zwykle dziewięć miesięcy. Pierwsze zgrupowanie odbyło się w Wałczu. – Powinniśmy wyjechać do cieplejszych krajów, ale producent łódki zaproponował nam, byśmy kilka tygodni potrenowali na jego najnowszym i najlepszym produkcie, by łódź zaakceptować i przetestować. Wiadomo było, że nie będziemy na niej mogli pływać do wylotu do Tokio, bo łódka musi płynąć w kontenerze, a wyruszyć miała miesiąc przed rozpoczęciem głównej imprezy – tłumaczy trener Jankowski.
Powrót do kraju z pielgrzymami
Po zgrupowaniu w Wałczu, w grudniu i styczniu zawodnicy trenowali we Włoszech, a na luty i marzec zaplanowali wyjazd do Portugalii, do ośrodka Lago Azul. Mieli tam zostać do świąt wielkanocnych, ale z powodu rozprzestrzeniania się koronowirusa wsiedli do samolotu 15 marca.
– Ten powrót do kraju będziemy długo pamiętać. Mieliśmy zostać sprowadzeni do kraju my i lekkoatleci, tak samo jak skoczkowie narciarscy z Norwegii, samolotem prezydenckim lub rządowym. W Lago Azul byliśmy skoszarowani, odosobnieni i wiedzieliśmy, że jesteśmy zdrowi. Tymczasem na lotnisku okazało się, że lecimy normalnym czarterowym lotem, a z nami leci siedmioro pielgrzymów, którzy normalnie wykupili na ten lot bilety. Oczywiście wszyscy mieliśmy sprawdzaną temperaturę, tyle że te osoby z pielgrzymki zostały wyciągnięte z samolotu, bo coś było z nimi nie tak. Na nas padł blady strach. Co prawda mieli podobno zrobione testy, ale nie wiemy, jaki był ich efekt – mówi trener.
Oczywiście po powrocie do kraju czekała ich 14-dniowa kwarantanna. Na szczęście u żadnego z zawodników nic się nie ujawniło. Byli zdrowi, ale przygnębiała ich myśl, że jednak przygotowania pójdą na marne, bo Igrzysk Olimpijskich w tym roku nie będzie. Zostały przełożone na przyszły rok.

Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie. W czasie utrudnionego dostępu do punktu sprzedaży gazet pomóż nam przetrwać pandemię koronawirusa.
Jola Marciniak
fot. Archiwum W. Jankowskiego
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze