Na pewno większość płocczan doskonale zna to miejsce. Za murem cmentarza przy ul. Łukasiewicza stoją w czterech rzędach prywatne garaże. Między dwoma rzędami są dwie drogi, nie da się ukryć w kiepskim stanie. Dziura na dziurze, a w efekcie popękane ściany garaży. Ktoś kiedyś wymyślił, że jedna z dróg, ta bliżej cmentarza, do której był łatwiejszy dojazd śmieciarek, zostanie zablokowana słupkami.
Wtedy po raz pierwszy do redakcji zgłosił się jeden z właścicieli garaży. Spotkaliśmy się przy ul. Bartniczej, by możliwie najlepiej ocenić, czy zablokowanie jednej z dróg słupkami, to była dobra decyzja władz miasta.
Nasz czytelnik wyjaśniał, że to nie jest dobre rozwiązanie. – Nie rozumiem, dlaczego jedna droga jest zamknięta, a druga otwarta. Tę naszą, bliżej cmentarza, jeżdżą śmieciarki, ciężkie samochody, które mają problemy z zawróceniem po zabraniu odpadów. Znacznie łatwiej byłoby, gdyby wjechali w tę drugą drogę, ale niestety ta druga jest zablokowana słupkami. Na dodatek u szczytu drogi jest świetlica osiedlowa dla dzieci, z budynku często wybiegają dzieci i nie da się ukryć, że jest niebezpiecznie. Nie rozumiemy skąd taka dziwna decyzja, dlaczego tylko w naszych garażach mają pękać ściany, powinny być otwarte obydwa dojazdy – tłumaczył.
Okazało się, że została podjęta taka decyzja i koniec. Jedna droga jest zablokowana słupkami, druga otwarta także dla ciężkich pojazdów. A ponieważ z władzą się nie dyskutuje, temat został zakończony.
A jednak nie ma końca tematu, bo oto kilka dni temu zadzwonił czytelnik, że właśnie demontowane są słupki z końca jednej drogi i od teraz będą obie przejezdne. Jako argument w Urzędzie Miasta podano, że chodzi o bezpieczeństwo dzieci.
– Jakie bezpieczeństwo? Ta świetlica od kilku miesięcy jest nieczynna, nie przychodzą tam żadne dzieci. A tymczasem śmieciarki zaczęły jeździć naszą drogą, już widać pękające ściany garaży i coraz więcej dziur na drodze. Dlaczego została podjęta taka decyzja, powinno zostać tak jak było – denerwował się w rozmowie inny czytelnik.
I zaproponował, że najlepszym rozwiązaniem, przynajmniej dla śmieciarek byłoby przedłużenie ulicy biegnącej od Kobylińskiego wzdłuż basenu. Jego zdaniem to zakończyłoby spory między właścicielami garaży.
Poprosiliśmy o wyjaśnienia w Urzędzie Miejskim. – Rozważyliśmy ponownie problem, który pani wcześniej poruszyła. Przekonały nas też rozmowy z pracownikami świetlicy, którzy poruszali kwestię bezpieczeństwa dzieci. I zdecydowaliśmy się na usunięcie słupków, o których dyskutujemy – wyjaśniał Hubert Woźniak z Zespołu Medialnego.
Zapewnił, że świetlica już wznowiła działalność - decyzją wojewody była zamknięta od połowy marca do prawie końca maja. – A po drugie - będziemy chcieli zacząć przygotowywać powoli wszystkich okolicznych mieszkańców i właścicieli garaży, że mamy plany wobec terenu leżącego między nimi a al. Kobylińskiego, do planowanej zmiany układu komunikacyjnego w tej okolicy. Mamy dokumentację, która zakłada wykonanie - na placu między garażami, cmentarzem i basenem - dużego parkingu, który pozwoli przejechać od Alei do ul. Miodowej – zapowiadał H. Woźniak.
Dodał też, że nie umie wyjaśnić, kiedy nastąpi jego realizacja, ponieważ wiele zależy od tego, na ile sprawnie uda nam się wyłonić wykonawcę aquaparku, którego budowa jest planowana na tym osiedlu. – Wraz z nim powstanie parking na 100 samochodów. A potem przyjdzie czas na wyburzenie stojącego w sąsiedztwie basenu Kobylanka – doprecyzował.
Z tych wyjaśnień wynika, że jednak właściciele garaży doczekają się rozwiązania, jakiego oczekują. Jedyny problem jest taki, że nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Teraz muszą uzbroić się w cierpliwość i poczekać na wiadomości o wyłonieniu wykonawcy aquaparku, co będzie oznaczać, że ruszy zagospodarowanie tego terenu.
Jola Marciniak
fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze