Od jednego z naszych czytelników otrzymaliśmy list. Jego autor prosi nas o publikację w Tygodniku Płockim. Czynimy to oczywiście z wielką przyjemnością. Autor listu – Jerzy Sobieraj, który obecnie mieszka w Warszawie, podkreśla, pisząc do nas, że w historii Polski Polacy i polscy Żydzi byli ze sobą blisko, że ich emigracja miała także charakter ekonomiczny, że po wyjeździe tęsknili za Polską, tak zwyczajnie, po ludzku. Niemniej głównym powodem napisania do nas była potrzeba przywołania wzruszającej opowieści pana Fabiana, który został został uratowany przez bezimiennych chłopów. – Załączyłem także zdjęcie Małej Synagogi w Płocku z postojem dorożek konnych, do których koni dostarczał opisany w tekście pan Fabian – pisze w liście Jerzy Sobieraj. – Zdjęcie otrzymałem od autora książki ,,W osiemdziesiąt stron dookoła Płocka” – Mirosława Łakomskiego z Płocka.
Szukałem moich kolegów szkolnych... Na statek SS Mysłowice zamustrowałem jesienią 1966 roku. Był to masowiec 10000 DWT typu Liberty napędzany maszyną parową. Polska po II wojnie światowej otrzymała kilka takich statków w ramach pomocy amerykańskiej. Statki miały klasyczną budowę znaną z okresu wojny ze słynnych atlantyckich konwojów. Byłem świeżo upieczonym absolwentem Państwowej Szkoły Morskiej wydziału mechanicznego. Cieszyłem się z tego mustrowania głównie dlatego, że statek ten obsługiwał linię lewantyńską, a więc głównie Morze Śródziemne i co za tym idzie, wchodziło w grę zawijanie do portów włoskich, izraelskich czy portów w północnej Afryce. Najbardziej radowały mnie Włochy i Izrael. Kiedy dowiedziałem się, że na pewno płyniemy do Izraela, skontaktowałem się z moją mamą mieszkającą w Płocku, która bardzo kibicowała mojej pracy na morzu, no i moim morskim wyprawom. Poprosiłem ją o wysłanie mi adresów moich żydowskich kolegów z czasów szkolnych, z którymi się kolegowałem, grałem w piłkę nożną. Byłem też z nimi w harcerskim Zespole Pieśni i Tańca „Dzieci Płocka” Wacława Milke. Dostałem adres Kuby Platkiewicza, Pawła Fabiana oraz niespodzianka – koleżanek, córek państwa Fortepianów: Zosi, Helenki i najmłodszej Joli, które znałem raczej tylko z widzenia. Rejs zapowiadał się bardzo ciekawie, choć były pewne obawy, bo już od jakiegoś czasu na Bliskim Wschodzie zapowiadało się na wojnę.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze